UNIA EUROPEJSKA, CZY TURYSTYCZNA…?

Ostatnio usłyszeliśmy miłą wiadomość o przyznaniu Oldze Tokarczuk nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Przyznam, że w ferworze bieżącej krzątaniny, nie miałem czasu na poznawanie polskiej XXI wiecznej literatury, toteż ze wstydem oświadczam, że jej książki nie są mi znane, poza krótkimi recenzjami.

Wśród pozycji noblistki czołowe miejsce zajmują „Księgi Jakubowe”, które ostatnio  nabyłem i przymierzam się do przeczytania. Analizowałem natomiast wypowiedzi i recenzje tych, którzy jej dzieła poznali.

Wychodzi na to, że w osobie noblistki mamy do czynienia z niezwykłą twórczynią. Bardzo mnie ciekawi jak to w rzeczywistości w tekście wygląda, gdyż wiele osób obok talentu pisarskiego przypisuje jej zdolności wizjonerskie, w tym również w zakresie kształtowania się Unii Europejskiej.

Olga Tokarczuk podobno jest zwolenniczką ścisłej integracji w postaci powstania Stanów Zjednoczonych Europy, w skrócie SZE. Już wstępne informacje na ten temat zdają się wskazywać na rzeczywiste wizjonerskie poglądy noblistki i do tego być może całkiem słuszne, choć jak dotychczas nie są znane szczegóły.

Osobiście, dzisiaj jestem przeciwny tej koncepcji, ale nie z powodu zasadniczej niesłuszności, ale ze względu na to, że obecnie nie jesteśmy jeszcze do tak ścisłego współistnienia przygotowani.

W moim przekonaniu dążenie do powstania Stanów Zjednoczonych Europy, jako silnego, jednolitego państwa na wzór USA, jest koncepcją w pełni słuszną. Taki plan musi się jednak opierać na mocnych, realnych podstawach, po to, aby owa integracja miała charakter praktycznie, a nie teoretycznie trwały.

Dzisiaj na pierwszy rzut oka widać, że Unia Europejska do tego jeszcze nie dorosła, czego koronnym dowodem jest brexit. Jakie warunki muszą zostać spełnione i w jakiej kolejności, aby powstały SZE?

Po pierwsze, Stany Zjednoczone Europy muszą objąć zasadniczo wszystkie państwa Europy, w tym również Białoruś, Rosję i Ukrainę.

Po drugie, musimy doprowadzić do porównywalnego poziomu życia mieszkańców we wszystkich państwach Europy.

Po trzecie, ustalić trzeba i wybrać wspólny jednolity język urzędowy SZE np. francuski. Oznacza to, że wszyscy Europejczycy wychowani byliby w trzech językach: angielskim, koniecznym do współdziałania z pozaeuropejskimi państwami anglojęzycznymi, w tym USA,  francuskim i rodzimym.

Po czwarte, powstałaby jednolita armia europejska, czyli państwowe siły zbrojne SZE, stojące na straży naszego europejskiego bezpieczeństwa.

Po piąte, przyjęlibyśmy wspólną walutę np. EURO.

Opisane zamierzenia musiałyby następować wedle wymienionej kolejności, co oznacza, że ów plan ma daleko perspektywiczne znaczenie, i być może dlatego utożsamiany jest z Olgą Tokarczuk, jako wizjonerką przyszłości. Myślę, że na ten plan wyraziłby zgodę nawet Jarosław Kaczyński będący przeciwnikiem zmierzania do tego dzisiaj.

Co czynią politycy w Brukseli wybrani przez narody Europy w maju br.? Oni bawią się państwami europejskimi, jak klockami lego. Zdziecinnienie ich postępowania polega na tym, że usiłują zmierzać do takiej ścisłej integracji, nie wedle racjonalnego planu, ale zaczynają od końca, czyli od powszechnego przyjęcia EURO.

Niebawem ten cały plan runie, jak domek z kart, czego pierwszym namacalnym dowodem jest brexit. Praktyka w wyniku tego zjawiska czarno na białym pokazuje, że źle się dzieci bawicie. Ale to ostrzeżenie, jak do dzieci, tak i do nich nie dociera!

Wspólnota europejska, jak mówił Jan Paweł II to jeden z drugim, a nie jeden przeciwko drugiemu. Tymczasem ani Niemcy, ani Francuzi, jako hegemonii europejscy nie dążą do powstania SZE, leczy brylują w jakichś cwaniackich rozgrywkach mających na celu narzucenie większości europejskiej swoich neokolonialnych planów…

Do tego pozostawia się Rosję na uboczu, tak jakby jej członkostwo we wspólnocie europejskiej było wykluczone. Poniektórzy ostro powołują w tym miejscu ojców założycieli, którzy tego państwa w ramach wspólnoty nie przewidywali.

Powód jest oczywisty. Ojcowie założyciele wspólnoty europejskiej opracowywali plany integracji w warunkach funkcjonowania żelaznej kurtyny, której likwidacji nikt wówczas realnie nie przewidywał.

Rosja powinna być zaproszona do wspólnoty, ponieważ dzisiaj taki twór bez jej udziału nie ma szans trwałego powodzenia. Na przestrzeni ostatnich kilku wieków Rosja była silnie związana z Niemcami.

W warunkach, gdy to mocarstwo pozbawiamy możliwości wejścia do wspólnoty nie ma się, co dziwić, że pokazuje swoją militarną wielkość i daje nam do zrozumienia, że niesłusznie ją lekceważymy.

Głównym celem powstania wspólnoty europejskiej było przeciwdziałanie kolejnym poważnym sporom polityczno-gospodarczym, które zawsze prędzej, czy później prowadzą do wojny. A państwa europejskie po dwóch krwawych wojnach, trzeciej już nie pragną.

Nie chce tego także Rosja, ale nie można jej spychać na margines i ograniczać w wyniku nakładania sankcji gospodarczych, gdyż taka polityka prowadzi donikąd.

Gdyby dzisiaj obudzili się ze snu wiecznego: Charles De Gaulle, Winston Churchill, czy Konrad Adenauer, nie mówiąc już o Robercie Schumanie i Maurice Schumannie, to za głowę by się złapali widząc, co wyprawiają ich następcy w Brukseli!

Okazuje się, wracając do naszej noblistki, że posiadamy ludzi wybitnych, umiejących tworzyć racjonalne plany i wizje, lecz z realizacją jest bardzo krucho, ponieważ zagubiliśmy gdzieś nasze chrześcijańskie korzenie, nakazujące przestrzegać dekalogu, a w miejsce tego tworzymy fasmantagorie, niemające nic wspólnego z naszym europejskim pochodzeniem…

Tadeusz Michał Nycz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *