AGITACJA WYBORCZA…

Sytuacja przed wyborami do Parlamentu Europejskiego jest całkowicie jasna i zrozumiała dla średnio inteligentnego wyborcy, który już dawno wie, na kogo ma i powinien głosować – a każdy Polak aspiruje, co najmniej do grupy średnio inteligentnych.

Nagabywanie opcjonalne, czyli namawianie do głosowania na tę, czy inną partię polityczną jest w tych warunkach pozbawione jakiegokolwiek sensu.

W razie absencji, każdy pożałuje, że inni za niego zadecydują.  Jeśli wybierze źle, działając w myśl reguły: „na złość mamie odmrożę sobie uszy”….., to później w zaciszu domowym będzie sobie pluł w brodę, że dał się nabrać na negatywne skutki swojej decyzji.

Wszystko jasne, toteż agitatorzy kampanii wyborczej powinni zająć się rozrzucaniem czystych, niezapisanych białych kartek papieru, jak w czasach stanu wojennego…, namawiając tym samym do uczestnictwa w wyborach, bo jedyny problem sprowadza się wyłącznie do frekwencji wyborczej.

Karabeusz