Motto: łajdak naprzemiennie bryka – na kadencję to mu styka…
W polityce zegar tyka
Bo, to jest matematyka…
Całościowo płyta zgrana
Iluzyjnie ukazana…
Motto: łajdak naprzemiennie bryka – na kadencję to mu styka…
W polityce zegar tyka
Bo, to jest matematyka…
Całościowo płyta zgrana
Iluzyjnie ukazana…
Motto: sztuczka, niczym na wnuczka…
W propagandowej mocnej ramie
Obniżka paliw tuż, tuż w bramie…
Lecz po sprawdzeniu – wyszła blaga,
Rozbrajająca prawda naga.
Motto: prawda chyba nas wyzwoli, w ażurkowej aureoli…
Kłamstwo ma zawsze krótkie nóżki,
Dla prawdy nie potrzebne wróżki.
Starczy znajomość literowa,
Plus umiejętność, aby głowa
Motto: strategia, nie medialna sztuka, tutaj potrzebna jest nauka…
Człowiek Putina od resetu,
W obronie, furt autorytetu,
Kreując się największym wrogiem,
Cudacznym jawi się dziś Bogiem!
Motto: w jaki popatrzeć bytu zakątek, deficytowy jest porządek…
Myśleć poważnie jestem gotów,
Lecz w polityce mam idiotów.
W takim układzie koligacji
Wspólnie nie sposób dojść do racji.
Motto: lepiej z mocarzem być w komitywie, niźli samemu w alternatywie…
Miałem sen niespodziany w stylu omnibusa,
Zobaczyłem, jak skłonna jest nas bronić USA.
Wszelakie przeciwności, chwytne polityki
Złożyłem na ołtarzu kłamliwej krytyki.
Motto: myśleli naród wystrychnąć na dutka, ale ich czeka groźna pobudka…
Za to wzięli po części srebrników trzydzieści,
Myśląc, że się oszustwo bardzo szybko ziści.
Tymczasem nauczeni ściemami rodacy
Podatkowo nieskorzy dawać grosz na tacy…
Motto: czarne karty historii Polski…
Słysząc nieraz przy okazji różnych uroczystości patetyczne słowa o Polakach, Ojczyźnie, charakterze bohaterskiego rodaka, tożsamości narodowej, etc., zastanawiam się, jacy my jesteśmy i kiedy własne błędy jasno, dosłownie zrozumiemy?
Motto: don debilio amatoro, takich w rządzie chyba sporo…
Nasz primus inter pares na rządowej linii
Perroruje głupoty publicznej opinii.
Nie zająknie się w kłamstwie, czy oszustwie wszelkim –
Ma paszport nansenowski, dlatego jest wielkim!
Motto: olimpiada, olimpiada i po olimpiadzie…
Nasi olimpijczycy jechali do Włoch z przysłowiową duszą na ramieniu, bo trudno było realnie oczekiwać medalów. Może z wyjątkiem trenera skoczków narciarskich, który wbrew wszelkim dotychczasowym przeciwnościom twierdził, że medal przywiezie.