Motto: syzyfowa praca…?
O nowościach nie ma co właściwie w szczegółach dyskutować, gdyż mamy je na bieżąco w komórce, laptopie, czy telewizorze. Sedno znaczenia niewiele się różni bez względu na opcję polityczną, jaką właściciel mediów reprezentuje.
Wszędzie mamy wiadomości prawdziwe, nieprawdziwe i wątpliwe. Te ostatnie są najbardziej rozpowszechnione, gdyż przy ich pomocy można najskuteczniej widza przekonać, aby się zainteresował sentencją sloganową, wzburzył emocjonalnie, czy wspomógł finansowo…
Czysta prawda pozostaje niekiedy tak niewiarygodna dla odbiorcy, że powątpiewa bardziej niż w kłamstwo… Stopień urobienia jest perfekcyjnie prowadzony, bo obywatel od razu się cieszy, gdy słyszy tylko znane sloganowo sformułowanie.
Cała maestria polega na psychicznym wprowadzeniu w taki stan emocjonalny, aby można było radować się ze sloganu nawet bez znajomości sedna sprawy. Mamy tu do czynienia z czymś zbliżonym do odruchu Pawłowa…
Można to nazwać tresurą, ale takiego brzydkiego sformułowania lepiej nie mówić, bo byłoby obraźliwe, zwłaszcza dla imigrantów… W zamian serwują nam perswazję, czyli ktoś komuś coś wyjaśnił i ten sloganowo zrozumiał, bez potrzeby szerszych szczegółów…
Ten sposób tłumaczenia przybiera niekiedy dość dwuznaczne rozumienie zjawiska. Weźmy mędrca, który przekazuje ważną informację polityczną i puka się sam w głowę… Przy takiej czynności nie wiadomo jednoznacznie, o co mu idzie?
Może to być fizyczna przydawka zdobiąca przeciwnika o odmiennym poglądzie, ale może też być autokontrola z tekstem – chłopie, co ty sam za banialuki opowiadasz? Brak jednolitości pojęcia, czy też w ogóle zrozumienia demokracji sprzyja takim dwuznacznościom.
Politycy tym się nie przejmują, mając swoje zadania, toteż jedni tańcują od okna do pieca a inni od pieca do okna… Ani jedni ani drudzy nie wyjaśniają czy lepiej być przy piecu, czy lepiej przy oknie i w jakiej sytuacji oraz w ogóle po co ten taniec? Niech się wyborca sam domyśla, byle nas hołubił na ustach z unijną demokracją!
Na tak przygotowanym intelektualnie terenie eldorado mają co bardziej inteligentni pisarze. Może przesadziłem, bo oni są tylko cwaniakami w poszukiwaniu złotówek do kieszeni. Okazja trafia się wyśmienita, można chocholi taniec opisywać i krytykować do woli…
Tylko czekać, aż na wydziałach uniwersyteckich powstanie katedra tańcowania politycznego. To kwestia czasu, gdyż pustka zawsze powoduje wypełnienie… Jako przykład podam wysyp katedr politologicznych, które identycznie musiały zapełnić pustkę naukową…
Powstało bardzo pilne zapotrzebowanie polityków, aby masie wyborczej naukowo tłumaczyć, że polityka, to walka o ideały, a nie o korzyści. Szczególne zainteresowanie przejawiały władze wspólnoty europejskiej w ramach eksperymentalnych ideowych nowości…
Jak Unia coś potrzebuje, to oczywiście wszyscy potulnie się zgadzają, no może aktualnie oprócz Węgrów… Takie podejście już wypróbowano korzystnie w czasie pandemii koronawirusa robiąc skutecznie z preparatu medycznego szczepionkę…
Dzisiaj żywimy się przecież opiniami naukowymi, gdyż sami jesteśmy za głupi na to, aby przeczytać ze zrozumieniem w encyklopedii definicję choćby demokracji. Dla tego intelektualnego pojęcia istoty sprawy potrzebny jest niezbędnie ekspert, inaczej ani rusz!
Na tym analfabetyzmie robią furorę nie tylko politycy, ale cała plejada, tych, co ich tańce opisują. Dla wzmocnienia wiarygodności konieczne było poparcie teorii naukowo, czyli ludźmi ze stopniami i tytułami uczonych, dlatego katedry tańców politycznych są pewne…
Sztuczka już została opanowana do perfekcji, skoro słyszymy, że w ramach wolności demokratycznej przymierzają się wymuszać na chorych tylko zabiegi medyczne zgodne z naukowymi zatwierdzonymi poglądami…
Prawo konstytucyjne obywatela do ochrony własnego zdrowia to zmurszałe przepisy o charakterze historycznym, z którymi nowoczesna władza nie ma zamiaru się cackać podobnie, jak z zapisami o statusie sędziego powołanego przez głowę państwa…
Inna sprawa, że z tym ostatnim zagadnieniem uczeni mają poważny problem. Ktoś za granicą zdaje się to zakwestionował i stąd obserwujemy gorączkowe sympozja naukowe, poświęcone rozwiązaniu niezwykle trudnego zagadnienia.
Ostatnio takie sympozjum zorganizowano w najstarszym uniwersytecie, a zaproszono nawet profesorów bardzo głęboko emerytalnych, gdyż dla nierozwiązywalnego problemu trzeba było ściągnąć wszelkie możliwe posiłki, a nóż przypadkowo, ktoś coś cwanego wymyśli?
Nie ujmując nikomu zdolności psychofizycznej można wskazać, że nawet w Watykanie granica 80 lat życia została wyznaczona, jako kres umiejętności wyboru Papieża, mimo, że kleryków nie charakteryzuje w ciągu całego życia nadmierny stres egzystencji codziennej.
Na stronie internetowej można przeczytać temat sympozjum i personalny skład, ale o szczegółach, czy konkluzji ani słowa. Niektórzy porównują to do niedawnego szczytu politycznego w Londynie, kiedy to przywódcy militarnie gołych państwa europejskich zastanawiali się jak, a właściwie przy pomocy czego powstrzymać Donalda Trumpa?
Ideowa polityka zabrzmiała głośno, choć Amerykanie mówią, że chodzi o korzyści, a UE świętoszkowato dba o ideały, choć zależy jej na tym samym. No cóż, jak ktoś ma militarnie gołą pupę, to w obojętnie którą stronę świata się odwróci, zawsze będzie nią świecił…
Karabeusz