Motto: istota zagadnienia czasem leży na stole, jak szachownica, a jest niedostrzegana…
Różnice między pokoleniem starszym, średnim i młodym są zjawiskiem stałym, aksjomatycznym. Świat się zmienia, powstaje nowa kultura i stąd mamy odmienne spojrzenia nawet na te same zjawiska.
Im bardziej kultura się przekształca tym trudniejsze staje się zrozumienie między pokoleniowe. Galopujące zmiany komplikują sprawę do tego stopnia, że istota przyczyn zmiany zachowania jest coraz trudniej dostrzegalna.
Kampania wyborcza sprzyja rozważaniom, ponieważ zobaczyć można zadziwiające podejścia do tych problemów. Odnotować trzeba znaczny odsetek wyborców nieuczestniczących w wyborach nie z powodu przyczyn obiektywnych, ale świadomej decyzji.
Rozmawiałem w gronie osób wykształconych, już ze sporym doświadczeniem, prowadzących własne przedsięwzięcia biznesowe i usiłowałem zrozumieć przyczyny ich świadomej absencji wyborczej. Jest trudno, ale nie beznadziejnie.
Jak każdy przeciętny obywatel zabiegany w codziennej pogoni za zdobywaniem pieniędzy na bytowanie nie mają czasu na szczegółowe analizy rzeczywistości, stąd wykorzystują sloganizm medialny, a ten bardzo sprzyja absencji wyborczej…
Nie robi na nich wrażenia twierdzenie o wartości pojedynczego głosu wyborczego, a także przestroga, że suma takich głosów nieczynnych wyborczo przyczynia się niekiedy do kardynalnie negatywnych skutków, co widać na przykładzie ostatnich wyborów…
Zważywszy, że są to ludzie reprezentujący autentycznie wysoki poziom intelektualny, musi istnieć jakaś dla nich bardzo istotna przyczyna skłaniająca do takiego obstrukcyjnego wyborczego zachowania.
Propaganda medialna polaryzująca poglądy dwóch głównych polskich sił politycznych sprzyja takiemu postępowaniu. Teza ta nie daje jednak odpowiedzi na przyczynę postępku osób o bardzo wysokim poziomie posługiwania się logiką i szeroko zdobytą wiedzą.
Takie grona muszą być motywowane czymś istotnym, bo inaczej należałoby zanegować ich rozgarniecie społeczne. Zdarzają się incydentalne przypadki wybitnych naukowców, którzy w życiu codziennym wykazują kompletną bezradność, ale to nie ta sytuacja.
Tutaj mamy do czynienia z osobami prowadzącymi z powodzeniem działalność gospodarczą i to w sposób bardzo poprawny, nawet nie kombinacyjny w pejoratywnym tego słowa rozumieniu….Słuchając rozważań można dostrzec logikę przytaczanych okoliczności.
Tłumaczą, że w gronie kandydatów nie ma spełniającego ich oczekiwania, a jako osoby uczciwe nie chcą przykładać ręki do wyboru kogoś, kto nie odpowiada ich wymaganiom. Taka wypowiedź ma oczywiście pewien uzasadniony sens logiczny.
Pamiętam twierdzenie pewnego wielce szanowanego profesora, który oświadczył, że nie podoba mu się określona partia polityczna, ale dalej nie chciał podejmować żadnej dyskusji na temat przyczyn swojego poglądu.
Miał oczywiście do tego prawo, tak samo jak każdy wyborca ma prawo do absencji wyborczej, tyle, że pomimo zgodności z prawem, z szerszym pojęciem uczciwości niewiele ma to wspólnego, bo nazywa się krytyką niekonstruktywną.
W jej ramach można stawiać kontrowersyjne zarzuty, a nawet zupełnie bezpodstawnie formułować czyny karalne, ponieważ twierdzenie nie podlega procesowi dyskusyjnemu na argumenty uzasadniające takie czy inne stanowisko.
W moim obserwowanym przypadku nie o to jednak idzie, bo tutaj motywy są wyraźne. Zauważyłem idealizowanie przez te osoby pojęcia polityki, jako eleganckiej gry salonowej, toczonej wedle uczciwych zasad, bliskich postępowaniu cnotliwych panien…
Wyobrażenia te w rozumieniu tego grona nie są realizowane przez partie, czy osoby występujące w ich imieniu, toteż oni nie chcą przykładać ręki do tak brzydkich nieuczciwych machinacji źle pojmowanej polityki.
Jest to jakieś logiczne uzasadnienie, tyle, że istota problemu zawiera się w błędnym założeniu definicyjnym, czyli rozdźwięku pomiędzy tym, czym wedle nich powinna być polityka, a tym, czym ona w rzeczywistości jest, bo musi być.
Wedle ich twierdzeń polityka powinna być elegancką grą o szczytne ideały a nie w pierwszej kolejności o korzyści. Tak myślącym osobom trzeba jednak uzmysłowić ich zasadniczy definicyjny błąd myślowy, którego być może nie dostrzegają…
Powinni to w efekcie zrozumieć gdyż, na co dzień zajmują się polityką biznesową, która póki co w pierwszym rzędzie zmierza do osiągania korzyści materialnych, a nie szczytnych hasłowych ideałów.
Oczywiście oni prowadzą biznes zgodnie z prawem, ale czy uczciwie to już inna sprawa. Można przecież skrupulatnie przestrzegać przepisów prawa i równocześnie postępować nieuczciwie, jeżeli to prawo nie będzie honorowało uczciwych założeń.
Z uczciwością wyborczą w przypadku absencji też pozostaje się na bakier, ponieważ w skutkach wygrać wybory może zła władza. Głównym jednak powodem definicyjnym jest to, że oni w swojej logice grają w warcaby, gdy polityka rządzi się szachowymi zasadami…
Karabeusz