PRAWORZĄDNOŚĆ…

Motto: przywrócenie legalnej wykładni ustaw niezbędne…

W internecie głośno o wypowiedzi Ryszarda Kalisza na temat wniosku PiS do PKW w sprawie powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Ministra Finansów, który nie wypłacając pieniędzy PiS narusza uchwałę tejże.

Nie z nami takie numery, powiada Ryszard Kalisz, powołując art. 304 par. 1 K.p.k. o tym, że każdy ma prawo powiadomić prokuratora o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w tym przypadku urzędniczego z art. 231 K.k., czyli niedopełnienia obowiązku prawnego.

Wypowiedź mecenasa idąca do szerokiej publiki jest chyba realizowana w warunkach założenia, że nikt nie sięgnie do art. 304 K.p.k. i nie przeczyta go w całości. Już bowiem par. 2 tego przepisu stanowi jasno o obowiązku instytucji państwowej, jaką jest PKW.

Art. 304 par. 2. K.p.k. stwierdza, że:  instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję

W przypadku niedopełnienia obowiązku, czyli w warunkach przestępstwa z art. 231 K.k. mamy do czynienia z czynem zabronionym ściganym z oskarżenia publicznego, toteż ta przesłanka wymieniona w art. 304 par. 2 K.p.k. została spełniona.

Państwowa Komisja Wyborcza jest niewątpliwie instytucją państwową, jak sama jej nazwa wskazuje, toteż na niej ciąży ustawowy obowiązek powiadomienia o przedmiotowym przestępstwie.

PKW wie z informacji medialnych o niewykonywaniu, czyli nierealizowaniu skutków wynikających z przyjęcia przez nią sprawozdania PiS, wobec tego dla celów wyczerpania przesłanek obowiązku powiadomienia o przestępstwie nie potrzeba jej wniosku ze strony pokrzywdzonego.

Sprawa niewypłacenia przez Ministra Finansów należnych pieniędzy dla PiS jest powszechnie medialnie znana, toteż żaden członek Państwowej Komisji Wyborczej nie może się skutecznie tłumaczyć, że o tym nie wie, tym bardziej gdy ten problem stał się przedmiotem obrad PKW.

Z wypowiedzi przewodniczącego PKW, zdaje się wynikać, że organ ten ma zamiar na posiedzeniu głosować w sprawie realizacji ustawowego obowiązku prawnego, co  samo przez się zakrawa o curiozum, bo już dziś wiemy, że PKW aktualnie narusza obowiązek niezwłocznego powiadomienia o przestępstwie.

Powstaje „piętrowa” sytuacja polegająca na tym, że ktoś np. PiS, może powiadomić prokuratora o tym, że PKW nie realizuje swojego ustawowego obowiązku, powiadomienia o przestępstwie, co również może wyczerpywać znamiona czynu zabronionego z art. 231 K.k.

Tyle, co do właściwego sposobu postępowania na tle omawianych regulacji prawnych. Ważna jest natomiast przyczyna, dla której, ten prosty, nieskomplikowany mechanizm wynikający wprost z przepisów nie jest realizowany?

Trzeba sięgnąć do lat 90-tych ubiegłego wieku, kiedy tworzono zręby Konstytucji RP, w której nie przewidziano legalnej, wiążącej wykładni ustaw.  Ustawa zasadnicza uchwalona była za czasów Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, z którym mecenas Ryszard Kalisz posiada wspólny rodowód partyjny, stąd nie można wykluczyć jego współudziału w budowie Konstytucji.

Eliminując z systemu prawnego legalną, wiążącą wykładnię ustaw spowodowano stopniowe rozregulowanie całego modelu prawnego, które dzisiaj finalnie obserwujemy w sposobie podejścia do prawa tak, jak to dana partia polityczna rozumie a nie jak stanowi litera przepisu.

Można filozoficznie wskazać, że taką treść Konstytucji cały naród większościowo w referendum zatwierdził, ale byłoby to uproszczenie problemu. Legalna wykładnia ustaw choć jest instytucją łatwą do wytłumaczenia w sferze jej stosowania, to jednak eliminacja w systemie prawnym nie może obciążać ogółu rodaków z braku znawstwa prawa.

Inaczej rzecz się ma w przypadku ludzi wykształconych w tym kierunku, którzy powinni doskonale zdawać sobie sprawę z perspektywicznych skutków zubożenia systemu prawnego o instytucję wyraźnie sprzyjającą przestrzeganiu przepisów w sposób obiektywnie właściwy.

Pomijając kwestię przyczyn, dla których pominięto w ustawie zasadniczej legalną wykładnię ustaw, bo problem był wówczas złożony, angażując z jednej strony Prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. dr hab. Andrzeja Zolla za i Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego prof. dr hab. Adama Strzembosza przeciw, trzeba dziś powiedzieć, że wykładni brakuje.

Dopóki tej instytucji nie przywrócimy do naszego systemu prawnego będziemy mieli ciągłe kłopoty ze stosowaniem nie tylko wątpliwych, ale i jasnych przepisów, których zrozumienie nie wymaga żadnej wykładni, w myśl reguły clara non sunt interpretanda.

Niezwiązanie obowiązkiem przestrzegania prawa wedle ściśle jego litery kusi szczególnie tych prawników, którzy mają świadomość zaistnienia sytuacji dowolnego zastosowania określonej regulacji prawnej, przy braku odpowiedzialności prawnej za takie czyny.

Z tego być może powodu, choć na porządku dziennym słyszymy nawolywania do naprawy systemu prawnego, z ust prawników nie padają żadne propozycje co do przywrócenia wiążącej wykładni ustaw, gdyż najzwyczajniej chyba byle jakość kusi także tę profesję…?

Tadeusz Michał Nycz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *