PROSTE PYTANIA… 5

PROSTE PYTANIA… 5

Karabeusz (K). Przechodzimy do kolejnego zagadnienia w cyklu ABC, czyli do ekonomii. Jaki problem z tego zakresu uważasz za najbardziej istotny, wszak ekonomia to bardzo szeroka dziedzina, stąd ciekawi mnie na czym się skoncentrujesz?

Tadeusz Michał Nycz (TMN). Odnoszę czasem wrażenie, że coraz bardziej rozbudowywane zagadnienia z zakresu ekonomii mają tylko przykryć sedno, o którym wszyscy powinni wiedzieć i rozumieć je doskonale, a jednak tak nie jest.

K. Czyli?

TMN. Muszę wrócić do okresu studiów i wykładów na temat ekonomii politycznej kapitalizmu, które w Uniwersytecie Jagiellońskim wysłuchałem z ust prof. dr hab. Bronisława Oyrzanowskiego. Było to w czasach PRL, kiedy wykłady na ten temat w przeciwieństwie do ekonomii socjalizmu, mogły w pełni odpowiadać prawdzie.

K. Co takiego najistotniejszego profesor przekazał?

TMN. Myślę, że zasadniczym zagadnieniem z tego zakresu jest pojęcie uczciwego kontraktu. Każda transakcja umowna mająca przymiot uczciwości musi w efekcie przynosić dobro dodane w postaci wyrobu lub usługi. Jeżeli dana transakcja takiego dobra dodanego nie przynosi, to oznacza, że jest zwykłą spekulacją, czyli czymś nieuczciwym.

K. Dlaczego uważasz tę definicję za tak istotną? Przecież każda transakcja handlowa tą cechą się charakteryzuje.

TMN. W tym sęk, że niestety nie każda.

K. Podaj przykład.

TMN. Giełda finansowa funkcjonująca na świecie od bodaj XVII wieku, kiedy to chyba w Antwerpii założono pierwszą giełdę finansową, nie charakteryzuje się tą cechą.

K. Niemożliwe.

TMN. A jednak tak to wygląda, na co podam przykład. Pamiętasz może doskonały film amerykański o milionerach handlujących na giełdzie pomarańczami, tytuł brzmiał „Nieoczekiwana zamiana miejsc”.

K. Przypominam sobie, grał w nim m.in. Eddy Murphy.

TMN. Zgadza się. Ten film o handlarzach, w tym wypadku pomarańczami, pokazuje właśnie klasyczne transakcje finansowe, w wyniku których nie dochodzi do powstania żadnego dobra dodanego, lecz mamy do czynienia z czystą spekulacją.

K. Chyba transakcje giełdowe tak przebiegają. W związku z tym, to wszystko jest spekulacją, czyli nieuczciwością?

TMN. Wychodzi na to, że tak.

K. To nie bardzo rozumiem? Tyle wieków trwa ten proceder i nikt tego oficjalnie nie dojrzał, nie skrytykował i nie wyeliminował?

TMN. Efektem są olbrzymie pieniądze, przy pomocy których można było tak rozwijać nauki ekonomiczne, aby niemal całej populacji zrobić przysłowiowo z mózgu wodę…

K. No dobrze, ale przecież spekulacja powoduje, że tak zdobyte nieuczciwie pieniądze muszą w pewnym momencie w sumie doprowadzić do kryzysu finansowego?

TMN. Oczywiście, że tak. Kryzysy mamy co dekadę, dwie lub trzy. Za ubytek nieuczciwie zdobytych pieniędzy na giełdzie przez jednych, my wszyscy ponosimy konsekwencje kryzysowe.

K. To oznacza, że oni się bogacą, a my za to w czasie kryzysów finansowych powszechnie ponosimy negatywne konsekwencje. To niemożliwe, że ludzkość daje się na taki numer nabrać!

TMN. Przykre, ale prawdziwe. Nie na takie numery ludzkość daje się nabierać. Przy dzisiaj rozbudowanych mediach, można społeczeństwu wmówić największą bzdurę, w którą absolwenci szkoły podstawowej nie powinni wierzy, a jednak wierzą.

K. Na przykład?

TMN. Szkodliwość dwutlenku węgla, który w kontakcie z florą daje nam życiodajny tlen.

K. Czyli cała walka z tym gazem, to jakiś skończony debilizm?

TMN. Zjawisko dotyczące Europy, która współcześnie uważa się za kolebkę kultury szeroko pojętej, w tym naukowej nie przynosi nam niestety dobrego świadectwa.

K. Co można zrobić z giełdą, aby uniknąć kryzysów gospodarczych?

TMN. Wystarczy pojąć definicję uczciwej transakcji handlowej i do niej się stosować. Za tą spekulacją stoją wielkie pieniądze, co wyklucza zmianę, stąd niektórzy twierdzą, że ona nastąpi dopiero po przejściu ludzkości na wyższy 5 stopień rozwoju intelektualnego.

Cdn.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *