PRAWDA…

Motto: prawda w oczy kole, ale tylko myślącym logicznie…

Definicja prawdy we współczesnym świecie jest tak samo trudna do sprecyzowania, jak pojęcie kłamstwa. Wynika to z przenikania wzajemnego tych pojęć na tle konkretnych rozważanych problemów.

Spośród trzech charakterystycznych formuł przekazu medialnego, czyli informacji prawdziwych, fałszywych i kontrowersyjnych, tylko te ostatnie mają szanse odegrania kluczowej roli, bo powstają w wyniku merytorycznej dyskusji.

Zasadniczy problem sprowadza się do tego, że w przestrzeni medialnej pogubiliśmy się całkowicie dając sobie narzucić fałszywą narrację.  Rozpocznę od tego, że w ferworze przekazywanych nam różnorodnych informacji nie dokonujemy ich selekcji.

Wszystko wkładamy do jednego worka, co pozwala na polityczne sterowanie nawet nauką, a tak nie powinno być w żadnym razie. Przykładowo, nie potrafimy w tym całym zamieszaniu odróżniać wypowiedzi np. politycznych od prawniczych.

Brak linii demarkacyjnej pomiędzy tymi zagadnieniami jest prostą metodą przenikania totalnych kłamstw do opinii publicznej, która to wszystko gładko akceptuje, jakby pozbawiona zupełnie zdrowego rozsądku.

Popatrzymy na główny problem praworządnościowy w Polsce, który dotyczy tzw. neo sędziów. Mamy opinie części profesorów nauk prawnych twierdzących, że neo sędziowie istnieją, podczas gdy inne grona profesorów prawników twierdzą coś odwrotnego.

Zagadnienie to absolutnie nie należy do kontrowersyjnych, ponieważ przy pomocy prawa obowiązującego i stosowania uznanych od dawna zasad prawnych, w tym zasad wykładni prawa, istnieje prosta możliwość rozstrzygnięcia kto ma rację, a kto się myli.

Sprawa nie ma też charakteru politycznego lecz czysto prawniczy, stąd bez wątpienia jedni profesorowie nauk prawnych mają rację, a inni się mylą. Zważywszy na uzyskane przez te grona tytuły naukowe, trudno dopuścić myśl o błędnym, nieumyślnym działaniu.

Oznacza to, że jedna  z tych grup bezczelnie nas okłamuje, a my jako społeczeństwo na to pozwalamy, płacąc im jeszcze sowite wynagrodzenia. Absurd, ale niestety niedostrzegany, ponieważ większość społeczeństwa nie została chyba nauczona logicznego rozumowania?

W tym totalnym bałaganie najlepiej czują się spierający politycy, którzy pozostają w absurdzie, ponieważ on pozwala wyborców kołować, w wyniku niezajmowania się naprawą złej rzeczywistości, lecz ciągłym trwaniu tylko w dyskusji o tym!

W rezultacie społeczeństwo wobec długotrwałych, bezsensownych sporów uznaje, że przedmiotowe zagadnienie ma charakter polityczny, a nie prawniczy, stąd nie jest możliwe do jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Gdzie leży główny problem pozwalający na powszechne oszukiwanie  i kołowanie mas społecznych? Powód jest prosty, a polega na pozbawieniu młodzieży w toku całej edukacji umiejętności najważniejszej, mianowicie logicznego rozumowania.

Programy edukacyjne pękają w szwach od informacji, co sprawia przeładowanie szarych komórek, które w efekcie nie potrafią już wykorzystywać logiki do segregacji danych i pozytywnego z nich korzystania.

Cały model kulturowy jest nastawiony, wzorem zachodnim, na różnego rodzaju teleturnieje, powodujące potrzebę zapamiętywania milionów informacji, a zachętę stanowią korzyści materialne czyli nagrody, głównie pieniężne.

Wszystko idzie pod prąd rozwojowi techniki. W dobie, w której w kilka sekund można uzyskać z internetu informację, ładuje się młodzieży te miliardy danych, po to, aby przy takim zapętleniu, już nie potrafiła logicznie rozumować, czyli sensownie korzystać z danych.

Można powiedzieć, że mamy model nauki dostosowany doskonale do potrzeb politycznych, ale nie edukujący w sposób pozwalający na patrzenie władzy na ręce. To nie jest rządzącym potrzebne. Przeciwnie, im głupsze społeczeństwo tym łatwiej się nim rządzi!

Sposób  powszechnej szkolnej edukacji przenika na wyższe studia, w czasie których można pozyskać jakąś specjalistyczną wiedzę, ale w zakresie ogólnych zagadnień tyczących się ABC państwa i prawa, absolwenci wyższych uczelni są głupi, bardzo głupi, itd…

W propedeutyce nauki o społeczeństwie, czy tym podobnym przedmiocie, wciska się co chwilę, w zależności od opcji rządzącej właśnie polityczne, a nie prawnicze informacje. Skołowana młodzież tym sposobem daje się nabrać krętaczom na akademik za złotówkę!

No i mamy, to co mamy i na co niestety większościowo zapracowaliśmy. Dzisiaj młodzież nieco zmądrzała, ale skala podziału elektoratu wyborczego między mądrością, a głupotą ukazana wynikami wyborów prezydenckich jest zatrważająca!

Niestety, znacznej rzeszy rodaków wydaje się, że spór o neo sędziów ich nie dotyczy, pomimo słyszanych tu i ówdzie ostrzeżeń. Tymczasem każdy może w sprawie administracyjnej, cywilnej, czy karnej doznać skutków kierowania się polityką, a nie prawem!

I co wtedy? Powoływać Konstytucję, która chroni obywatela zapisanymi w niej  prawami? A kogo to obchodzi w dobie, gdy urzędnicy, w tym sędziowie kompletnie lekceważą naszą ustawę zasadniczą uzurpując sobie prawo stosowania norm tak, jak oni uważają.

Karabeusz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *