FARSA…

 

Motto: nieustająca super komedia tylko dla myślących ze zrozumieniem…

Kiedy nakreśliłem tytuł skojarzyła mi się od razu „Kariera Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi Mostowicza, a dokładniej jej ostatnia scena, w której hrabia Ponimirski stawia elicie politycznej pytanie: z czego się śmiejecie? – sami z siebie się śmiejecie…!

Ten krytyczny opis ówczesnej rzeczywistości niesie pewną analogię współczesną, jednak stanowi jedynie jej bardzo delikatne zarysowanie, choć główny sens kpiarskiego pytania kierowanego do elit intelektualnych pozostaje ten sam.

Mamy rzesze ludzi z wyższym wykształceniem, nierzadko z doktoratem, habilitacją, czy profesurą, tak przeładowanych wiedzą, że ich mózg jest przegrzany niczym silnik samochodowy i w efekcie szwankuje już w zakresie wiedzy ze szkoły podstawowej…

Czym innym wytłumaczyć logicznie ogólnoświatowy trik z dwutlenkiem węgla…? Doszliśmy do takiego poziomu indolencji umysłowej, że per saldo jesteśmy bardziej głupi niż starożytni Egipcjanie dający się nabrać na zaćmienie Słońca…

Oni o tym zjawisku nie wiedzieli i nie mieli szans się dowiedzieć, dlatego musieli się przestraszyć niezrozumiałej groźnie wyglądającej ciemności…My, mamy pełny, jak na razie nieograniczony dostęp do wiedzy, a zachowujemy się jak analfabeci!

Różnimy się jednak znacznie poczuciem dumy z inteligencji i chełpliwością, w zakresie której obecne intelektualne elity grają pierwsze skrzypce, choć w sferze podstawowej wiedzy praktycznej są głupi, jak przysłowiowy but z lewej nogi…

Kojarzy mi się w tym miejscu znana fraszka Jana Kochanowskiego o pewnym uczonym pobierającym nauki z wszelkich możliwych dziedzin wiedzy, który nie wiedział o tym, że ma sprzedajną żonę, tak jak teraz my też nie rozpoznajemy sprzedajnych polityków…

Jak wytłumaczyć pęd do demokracji, której definicja powszechnie nie jest znana?  Wystarczy zapytać przedstawiciela wysokiej rangi elity intelektualnej o demokrację, to się wykaże milionem sloganów, nie dotykając w ogóle definicyjnego sedna sprawy.

Amerykanie chwalą się pierwszą demokratyczną konstytucją na świecie, tyle, że ich demokracja ma się tak do definicyjnej, jak obóz do obozu koncentracyjnego. Jak to się dzieje, że pozwalamy się wodzić za nos władcom trzymającym niemal całą kasę tego świata?

Krótko mówiąc, oni wiedzą, jak tworzyć opium dla mas i łapią się doświadczalnie różnych trików, w myśl reguły działania każdej władzy, która pojęła doskonale, że rzeszom społecznym potrzeba tylko chleba i igrzysk…

Z chlebem różnie bywa, ale w igrzyskach wyspecjalizowali się znakomicie. Poznali perfekcyjnie sztukę rządzenia i wedle jej prawideł konsekwentnie postępują bacząc, by nie przedobrzyć ani z chlebem, ani z igrzyskami…

Początki zielonego ładu nie bardzo były udane, toteż należało wymyślić jakiś straszak, zgodnie z regułą kija i marchewki… Postawili na nową odmianę grypy, czyli covid i jak się okazało trafili w dziesiątkę, siejąc medialnie zgrozę i zmuszając do posłuszeństwa.

W Polsce wpisywaliśmy się w ten ogólnoświatowy ogłupiający trend pandemiczny i ulegliśmy w znacznym procencie pseudo szczepionce, ale potencjalnie rzecz biorąc mamy olbrzymie szanse, aby się z tej całej ogólnej totalnej głupoty wyzwolić.

Polska przewaga polega na tym, że u nas funkcjonowała definicyjna demokracja, stąd nie musimy niczego sztucznego ani wymyślać, ani przyjmować, wystarczy, że unowocześnimy w systemie prawnym naszą demokrację szlachecką.

Mieliśmy także zaczątki dobrze funkcjonującego systemu prawnego z legalną wykładnią ustaw, jako elementem niezbędnie zabezpieczającym powszechność przestrzegania ustanowionego prawa.

Co prawda zboczyliśmy w obu przypadkach z właściwie wybranej drogi, ale mamy obecnie Prezydenta z czystą kartą w sprawie naprawy Rzeczypospolitej – wystarczy mu tylko właściwie ukształtować w nowej Konstytucji znane nam praktycznie rozwiązania.

Czy podoła zadaniu, tego nie wiem, ponieważ kłopot może być z doradcami, zwłaszcza z zakresu nauk prawnych, gdyż ci wyspecjalizowali się w naruszaniu ustawy zasadniczej i obchodzeniu obowiązujących przepisów prawa, czego przykładem hecni neo sędziowie..

Przeciętny krajowy wyborca odczuwa wstręt do czytania Konstytucji i nie jest skory tego przyzwyczajenia zmienić, skoro słyszy, że nawet sędziowie nie znają ustawy zasadniczej. Z tego względu mogą bez przeszkód funkcjonować różnego rodzaju oszustwa prawnicze.

Ostatnio uniwersyteckie wydziały prawa i administracji postawiły pierwszoplanowo na politologię, która zastąpiła kardynalne zasady nauczania, skoro dochodzi do mianowania sędziów nieznających najwyższego obowiązującego w Polsce prawa, co stanowi kuriozum!

Spór wokół neo sędziów dla ludzi umiejących jeszcze czytać ze zrozumieniem w języku polskim jest po przeczytaniu art. 187 Konstytucji całkiem prosty do ustalenia prawdy bez pomocy ekspertów, ale niewielu rodaków stać na taki wysiłek i dlatego farsa kręci się dalej…

Karabeusz

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *