Karabeusz (K). Mówiłeś ostatnio o sprawnym zarządzaniu, naprawie złych rozwiązań, etc. Chciałem poznać twoje osiągnięcia w tym zakresie? Mamy polityków, wielu ludzi wyrażających krytyczne poglądy, ale kiedy ich zapytać, co sami zrobili w tym zakresie na własnym zawodowym podwórku, to zalega często głęboka cisza…
Tadeusz Michał Nycz (TMN). Nie jestem politykiem. Kiedyś należałem do Stronnictwa Demokratycznego, ale w 1991 r. wystąpiłem z partii, uznając, że urzędnik państwowy w demokratycznym państwie powinien być a polityczny. Jako członek SD nie czułem się politykiem, ani nie robiłem żadnej kariery politycznej, gdyż moja przynależność wynikała wyłącznie z potrzeby eliminacji wymuszania przez pracodawcę zapisania się do PZPR.
K. Pracowałeś prawie 40 lat w Państwowej Inspekcji Pracy pełniąc różne ważne funkcje, w tym ponad dwie dekady członka Komisji Prawnej Głównego Inspektora Pracy, toteż mogłeś mieć jakiś wpływ na poprawę sprawności funkcjonowania Inspekcji.
TMN. Rzeczywiście tak było. W latach 90-tych XX wieku opracowałem krótki projekt zmiany funkcjonowania inspektora pracy w kierunku odformalizowania dotychczasowych działań, przybliżających ingerencje w działalność pracodawcy do prostych słownych sformułowań, które nazwałem zaleceniami pokontrolnymi. Moja koncepcja eliminowała tony papieru, jakie Inspekcja pochłania rocznie w ramach wydawanych środków pokontrolnych w postaci nakazów i wystąpień, a co ważniejsze zbliżała nas bardziej do metod funkcjonowania inspekcji w krajach zachodnich i pozwalała inspektorowi pracy zaoszczędzić masę czasu na bardziej od biurokratycznej potrzebną działalność.
K. Co z koncepcją, czy została upubliczniona?
TMN. Można zapoznać się z nią w miesięczniku „Atest – Ochrona Pracy” z lipca 1996 r. w artykule pt. „Ograniczyć pseudoobowiązki w PIP”, oraz z sierpnia 1996 r. w artykule pt. „Oszczędzajmy budżet”.
K. Jaki był los projektu odformalizowania działań kontrolno-nadzorczych, bo zobaczyłem, że nawet sporządziłeś dokładny projekt nowelizacji ówczesnej ustawy o PIP?
TMN. Żaden. Nie było nawet dyskusji na ten temat.
K. Dlaczego?
TMN. Aura polityczna nie była sprzyjająca. Był to czas, kiedy setki tysięcy obywateli bezprawnie zatrudniano na podstawie umów cywilno-prawnych, dokonując powszechnego oszustwa pracowniczego.
K. Ale to, nie uniemożliwiało poprawy funkcjonowania PIP, a wręcz przeciwnie jej skuteczne oddziaływanie było jeszcze bardzie potrzebne.
TMN. Z pozoru masz rację. Tyle, że cała machina biurokratyczna, zmierzała do najbardziej skrajnego negatywnie funkcjonowania, słowem pozorowano działania naprawcze, a nie tworzono rozsądnych rozwiązań.
K. Upłynęło już blisko 30 lat i nikt nie zmierzał do racjonalnej naprawy sprawności działania Państwowej Inspekcji Pracy, która w odczuciu społecznym nie cieszy się dobrą opinią?
TMN. Wszystko wpisuje się w ogólną degrengoladę funkcjonowania państwa, w tym przestrzegania przepisów prawa. Warto zauważyć, że do dzisiaj nikt skutecznie nie zakwestionował umów cywilno-prawnych, które krzywdzą ogromne rzesze zatrudnionych.
K. A co ze związkami zawodowymi, czy one nie posiadają instrumentu do zakwestionowania tego bezprawia?
TMN. To jest niepokojące zjawisko, którego nie rozumiem. Pracowałem kilka lat w PRL-u w ówczesnych związkach zawodowych, co do których wiadomo było, że są politycznie zdominowane. Jednak mam takie wrażenie, że w granicach swojej swobody, one starały się bardziej konkretnie bronić praw pracowniczych.
K. Co ty opowiadasz. Przecież dzisiaj mamy zapisane w art. 59 Konstytucji bardzo poważne uprawnienia dla związków zawodowych, o czym w PRL-u można był tylko pomarzyć!
TMN. Tym bardziej się dziwię, że związki zawodowe swoich uprawnień konstytucyjnych nie wykorzystują, pozwalając na bezprawne zatrudnienia na podstawie umów cywilno-prawnych.
K. Co mogą zrobić, nie są sądem, nie są ustawodawcą, mają ograniczone możliwości.
TMN. W myśl art. 191 Konstytucji ogólnokrajowe organy związków zawodowych mają prawo wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniem, czy powszechne zatrudnianie obywateli na podstawie umów cywilno-prawnych jest zgodne z Konstytucją w związku z przepisami Kodeksu pracy? Takiego wniosku dotychczas nie skierowano, co budzi moje ogromne zdumienie.
K. Przypominam sobie opisywaną w blogu historię wniosku bodaj Zarządu Region NSZZ „Solidarność” w Krakowie skierowanego do Komisji Krajowej w sprawie podjęcia działań zmierzających do przywrócenia legalnej wykładni ustaw, co spotkało się także z odmową zajęcia się tą sprawą, a dzisiaj brak tej wykładni w skutkach doprowadził do anarchii…
TMN. Sam sobie potwierdziłeś, że funkcjonujemy w jakiejś niezrozumiałej dżungli…
Cdn.