ZAPRZYSIĘŻENIE…

Motto: poszło bezboleśnie, prawie bez afrontu, nie licząc skaczącego fircyka uwiądu…

Zapadała niejedna mowa bardzo dęta,
Aby nie zaprzysiężać w Polsce Prezydenta.
Wmawiane niestworzone całkiem dyrdymały,
Pozór prawdy wytrycha słowu przydawały.

Pochodząc z ust ekspertów uznanej nauki,
A padały na masy, totalne nieuki,
Którym nie chce się sprawdzić treści Konstytucji,
Stąd ofiarą zostają mediów prostytucji…

Trik skutecznie dobrany na dzisiejsze czasy,
Widząc, jaką awersją darzymy te klasy,
W stałej kłótni będące z teatrem rozrywki,
Ktoś usłyszy pół słówka, czy jego urywki,

Już przyjmuje gadane, jako prawdę świętą
Szkalującą tę partię, przeciwną, przeklętą.
O co chodzi w istocie, gdzie jest źródło racji?
Nikt nie wnika w cyrkowej stale akrobacji.

Trzeba było już przerwać farsę kabaretu,,
Miłą uchu czasami, lecz zupełnie nie tu!
Karol podjął się dzieła odnowy narodu,
Większość na nasze szczęście też z tego powodu

Obdarzyła poparciem młodego junaka,
Bo, młodość preferuje – będzie Polska jaka?
Przeszłość nawet w historii mocno zasłużona,
Nieuchronnie być musi w lamus odstawiona.

Im prędzej w kręgach wielkich naszej uczoności
Zrozumieją przesłanie: „Ody do młodości”,
Tym szybciej wypłyniemy na szerokie wody,
Jak to czynią prawdziwie suwerenne rody…

Tadeusz Miłowit Lubrza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *