Motto: historia lubi się powtarzać…
Skojarzeniowo powróciłem do książki autorstwa Rafała Ziemkiewicza pt. „Jakie piękne samobójstwo”, ponieważ współczesne wydarzenia przypominają błędy ówcześnie popełnione, z których nie wyciągnęliśmy wniosków.
Zgadzam się z analizami autora tej pozycji pokazującego główne przyczyny, dlaczego Polacy walczyli o swoje zniewolenie? Pozycja obejmuje zdarzenia polityczne głównie z okresu II RP i na tym tle gromadzi szereg wniosków, jak należało, a jak nie należało działać.
W materiale brakuje szczególnego podkreślenia dwóch kwestii. Niezrozumienia istoty polityki, która sprowadza się do gry o interesy. Przy takim założeniu nie ma mowy o sentymentach, toteż choć one mogą ładnie medialnie brzmieć, w ogóle się nie liczą.
Ziemkiewicz traktuje brak sentymentów w polityce, jako coś odkrywczego, podanego w prześmiewczej formule, a to jest przecież zasadnicza esencja. Uwypuklenie zjawiska pozostaje trafnym wskazaniem, jak my, Polacy źle podchodzimy do definicyjnej polityki.
Opisywane wydarzenia obchodzą już historyczny wiek, a rodacy przez ten czas nie zdołali zmądrzeć, co jest szczególnie bolesne, jeśli zważyć, że problem dotyka przede wszystkim naszych polityków wadliwie definiujących swoje zawodowstwo!
Ten feler odcisnął bardzo znamienne piętno na ważnych graczach, którzy chcieli uzyskać rezultaty niemożliwe do osiągnięcia, a klasycznym przykładem było trudne do zrozumienia w warunkach wojennych postępowanie premiera Władysława Sikorskiego.
Beznadziejnie zadżumiony poniesionymi stratami katyńskimi przedłożył idee działania w imię wyświetlenia i osądzenia ludobójczego zła, nad zwykły interes wojenny, niepozwalający na utratę ważnego koalicjanta, z którym cały zachód był powiązany.
Tego nie można tłumaczyć chwilowym zaćmieniem umysłu, gdyż sprawa trwała kilka miesięcy i generał głęboko ją analizował. Brak przymiotu męża stanu spowodował zamach i pogrzebał realne szanse powstania Polski niepodległej po II wojnie światowej.
W książce przewija się krytykowany motyw ofiar krwi, jakie ponieśli rodacy w tej wojnie światowej i zobrazowana trafnie niewdzięczność zachodnich państw, ale nie podano klarownych tego przyczyn, co stanowi drugi problem wymagający wyjaśnienia.
Opisywane zjawiska ukazano jeszcze przed ujawnieniem sprawy katyńskiej, stąd rodzi się pytanie, dlaczego tak traktowali nas szczególnie Amerykanie, w obronie wolności których walczyli nasi rodacy, w tym Kościuszko i Pułaski?
To znowu ciąg dalszy sentymentów. Takie wydarzenia mogą mieć znaczenie polityczne tu i teraz, czyli w momencie zaistnienia, a później niczemu w polityce nie służą. Dlaczego Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi źle nas oceniali, to pytanie łatwe do odpowiedzi.
Oni mieli własny wywiad i widzieli, jaką idiotycznie niezrozumiałą politykę prowadzą barany po śmierci lwa, marszałka Józefa Piłsudskiego! Tych kardynalnych błędów wypunktowanych trafnie przez Ziemkiewicza nie dało się na arenie międzynarodowej ukryć.
Nie traktowano nas poważnie widząc, że mają do czynienia z przedszkolakami politycznymi, a w tej sferze liczy się tylko ten, kto potrafi coś ugrać dla własnego narodu. Słabi, nieudolni generalnie są wykorzystywani a następnie pogardzani przez własną głupotę.
Chyba wszystko jasne? My zniewolenie zawdzięczamy naszym kłócącym się i zwalczającym krajowym obozom politycznym, które nawet w obliczu wojny, w tym również już na emigracji nie potrafiły się zjednoczyć, mimo takich głoszonych powszechnie haseł.
Dzisiaj mamy przysłowiową powtórkę z rozrywki… Stoimy w obliczu zagrożenia wojną, a politycy zapewniają o działaniu ponad podziałami w zakresie szeroko pojętego bezpieczeństwa państwa, ale to są zupełnie puste słowa.
W czasie takiego zagrożenia najważniejsze jest zachowanie ciągłości władzy, w tym nad siłami militarnymi i innymi służbami publicznymi stanowiącymi pomoc na wypadek realnego zaistnienia konfliktu zbrojnego.
Tymczasem to, co wyprawia obecna władza znamionuje ewidentny zamach stanu, a większość społeczeństwa śpi spokojnie, w części do tego podrygując jakimś wyssanym z palca rozliczeniom z przeszłości, co tworzy tylko aurę korzystną dla zniewolenia narodu.
Niektórzy czekają może na oklaski z tytułu rozgrywek między głównymi partiami politycznymi, kiedy państwo, jako strukturalny organizm może się rozpaść, ponieważ stopień bezprawia zaczyna przybierać anarchistycznej wielkości.
A może komuś o to właśnie chodzi, aby uśpić społeczeństwo mówiąc, że wszystko jest pod kontrolą i realizować scenariusz rozbioru państwa oraz wcielenia do Unii Europejskiej, jak to kiedyś było przewidziane przez Niemców?
Jednakże silni, zwarci, gotowi, najlepsza kawaleria świata nie ulękła się agresora w momencie wybuchu II wojny światowej i ponosząc blisko 6 milionowe straty, wyszła z wojny zwycięsko, popadając w zniewolenie reżimowo-komunistyczne…
Powtórka z małą zmianą reżimu wschodniego na reżim zachodni? Jak na razie brak męża stanu broniącego faktycznie przestrzegania Konstytucji RP i zamachowcom pokazującego ich miejsce za kratkami, a szkoda, bo zniewolenie tuż, tuż… Może nowy Prezydent się wykaże?
Karabeusz