Motto: człowieku, lecz się sam…
Z zainteresowaniem wysłuchałem wywiadu udzielonego przez prof. Grażynę Cichosz redaktorowi Romanowskiemu, a także przeczytałem opinie ekspertów prezentujących odmienne przekonania zamieszczone w internecie.
Jako prawnik słabo znam się na medycynie, toteż z oczywistych względów apele obu stron o wysilenie rozsądnego myślenia o problemach żywienia nie tyle spełzły u mnie na niczym, ile przybrały specyficznego, porównawczego charakteru…
Na szeroko pojętej medycynie i problematyce żywieniowej w ogóle się nie wyznaję, toteż od razu dopadła mnie szekspirowska wątpliwość: być albo nie być, oto jest pytanie…? W tym przypadku nabrało ono konkretności w postaci, która strona ma rację, a która się myli?
Rozstrzygnięcie nie jest proste, ponieważ zdobycze nauki, choć duże i coraz bardziej poszerzające się, nie obejmują wszystkich zagadnień związanych z funkcjonowaniem ludzkiego organizmu.
Nie poznaliśmy dostatecznie roli naszego mózgu w kwestii wpływu na działanie całego zespołu wewnętrznych organów, choćby od strony energetycznej… Nie znamy nawet ABC tej problematyki, a cóż dopiero mówić o szczegółach?
To założenie w pierwszym rzędzie odnosi się niewątpliwie do wiedzy przeciętnego człowieka, od którego obie strony prezentowanego konfliktu oczekują, aby dochodząc do prawdy wysilił swoje moce umysłowe, ale, na czym tu się oprzeć?
Osiągnięcia naukowe są wątpliwej stałości, o czym świadczy przypadek Kopernika, w którego czasach obrót Ziemi dookoła Słońca kontestowała cała ówczesna nauka z wyjątkiem Galileusza. Statystyka poglądowa tym samym jest zawodna, to, co czynić?
Nauki ścisłe, do których w jakimś stopniu zalicza się medycynę, nie są tak stałe, aby móc postawić poprawną diagnozę. Humanistyczny kierunek prawa trafniej służący ocenie stanu rzeczywistego, gdyż łatwiej podlega sprawdzeniu.
W ogromnej większości przypadków wszystko sprowadza się do językowo czytelnego zapisu, mówiącego, co wolno, a czego czynić nie należy. Przy tak klarownym stanie faktycznym mamy niestety poważny problem społeczny.
Choć dla dojścia do prawdy wystarczy znajomość języka polskiego na poziomie szkoły podstawowej, ludzie nie wykorzystują umiejętności językowych w celu dotarcia do sedna sprawy, choćby w zakresie np. neo sędziów.
Zdemaskować kłamstwo można bardzo prosto, w wyniku przeczytania art. 187 Konstytucji RP, a mimo tego mało kto tę czynność wykonuje, to w jaki sposób można wymagać sensownego podejścia do oceny złożonej problematyki medyczno-żywieniowej?
W tych ostatnich sprawach nie ma żadnego konkretnego, wiarygodnego, stałego punktu odniesienia, bo jak wykazałem wyżej, nawet wiedza oficjalnej uznanej powszechnie nauki działającej w dobrej wierze może z czasem okazać się całkowicie błędną.
W prawie, w art. 187 ust. 4 Konstytucji RP zapisano kompetencję dla ustawy zwykłej, do określania sposobu powoływania 15 sędziów KRS, co zostało poprawnie uchwalone i opublikowane, wobec tego obecny wybór sędziów przez parlament jest w pełni legalny.
W tak oczywistym stanie prawnym wywodzącym się jakby nie było ze źródła najwyższego prawa w Polsce obowiązującego, zdecydowana większość rodaków daje się nabrać na cyniczną bujdologię polityczną kwestionującą poprawność wymiaru sprawiedliwości.
Okazuje się, że daliśmy się wpuścić przez media i pokrętnych prawników w jakiś straszliwy taniec chocholi niepozwalający społeczeństwu egzystować w zgodzie z zasadami jasno zapisanymi w Konstytucji RP, do której nieznajomości przyznają się nawet sędziowie!
W tym stanie rzeczy, w jakiż to sposób można oczekiwać, że przeciętny obywatel nagle stanie się omnibusem w zakresie medycyny, chemii, biologii i Bóg wie jeszcze jakiej nauki, aby ustalić, kto mówi prawdę o żywieniu, a kto oszukuje?
Widzę tutaj wyjście w postaci posłużenia się pomocną pewną analogią, pozwalająca na przyjęcie jedynie prawdopodobieństwa wypowiedzi prof. Grażyny Cichosz, jako bliższej prawdy rzeczywistej, przy niżej określonym sposobie rozumowania.
Skoro publiczna władza, przy udziale sporej liczby ekspertów z dziedziny nauk prawnych utrzymuje twierdzenie o istnieniu neo sędziów, jako rzekomo prawdziwe, choć nie ma ku temu jakiejkolwiek podstawy prawnej, to co szkodzi oszukiwać w kwestii żywienia?
Mamy tutaj konkretne przykłady pokazujące ten cyniczny i zdradziecki model postępowania części polityków, którzy właśnie dzięki takim oszukańczym metodom działania zdobyli podstępnie obecną władzę w Polsce.
Co szkodzi fałszywie obiecać, jak mówił pewien polityk, co szkodzi pleść nonsensy w sprawie żywienia, skoro w pewnej perspektywie czasowej można oczekiwać stosownej rekompensaty ze strony zainteresowanego taką pseudo reklamą biznesu?
Emerytka prof. Grażyna Cichosz, nie ma natomiast interesu w tym, aby publicznie wprowadzać nas w błąd. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że idzie o pieniądze, gdyż na tym zasadza się każda polityka, w tym polityka „Mercosuru”.
Karabeusz