NOSTALGIA…

Motto: wystarczy kropla zdrowego rozsądku, której niestety brakuje…

Tęsknota za Ojczyzną, jako uczucie, może występować w różnych okolicznościach, jeśli uznać, że jest to pewien ogromny żal z powodu utracenia przez człowieka czegoś dla niego niezwykle cennego.

Mam takie wrażenie obecnie, ponieważ Ojczyzna, którą rozpoczęliśmy kształtować na nowo od 1989 r. niespodziewanie zeszła na złe tory, przy czym zjawisko nie miało charakteru przełomowego, lecz sączyło się jednostajnie, nie dając możliwości dostrzeżenia zmiany.

Święto Niepodległości zawsze skłania do refleksji i zadumy. Nastąpiła ona u mnie szczególnie po przeczytaniu ostatnich opracowań w blogu. Podzielając prezentowane poglądy, zastanawiam się jak to możliwe, że tak niepostrzeżenie zabrnęliśmy w ślepy zaułek?

Odniesienie skoncentruję na systemie prawa, jako organizatora społeczeństwa żyjącego w strukturze zwanej państwem, gdyż są to sprawy najbliższe mojemu profesjonalnemu prawniczemu wykształceniu.

Mimo różnych ocen PRL-owskich wykładowców prawa, zawsze wydawało mi się, że oni, choć nie było wówczas Akademickiego Kodeksu Wartości uchwalonego dopiero w 2003 r., (dalej zwany AKW), starali się być wierni prawdzie na ile tylko było to wówczas możliwe.

Dzisiaj, bez doszukiwania się spiskowej teorii dziejów, trudno zrozumieć, jak uczniowie tych moich wykładowców prawa mogli zejść na takie manowce, że pozwalają sobie kwestionować żelazną zasadę: „clara non sunt interpretanda”?

To jest dla mnie niepojęte, kiedy czytam w AKW o wyraźnym obowiązku nauczycieli akademickich dążenia do poszukiwania i upowszechniania prawdy. Jak można prawdę dostrzegać w ewidentnym oszukiwaniu społeczeństwa?

Te wszystkie uchwały rad wydziałów prawa i administracji naszych uniwersytetów, dzisiaj milczących w obliczu anarchii, a parę lat temu zarzucających rządzącym zmyślone bajkowo naruszenia prawa, to jest coś, co słabo się mieści w głowie człowieka logicznie myślącego.

Jawne, bezczelne zarzuty rzekomego naruszenia jasnych przepisów Konstytucji miały pogrążyć ówczesną władzę w imię czego, w imię chorych ambicji tych, którym nie pozwolono dalej ograbiać narodu głównie z watu?

To nie jest moja Ojczyzna, do której dążyliśmy w dobie PRL-u, w jakiż więc sposób dziś mam świętować 11 listopada i cieszyć się wbrew oczywistym faktom, ze stawiania pod kłamliwymi pretekstami pod pręgierz prawa tych, którzy poprawili byt narodu?

Kiedy dziś zuchwale wmawiają mi, że jasno w Konstytucji zapisane prawo mi nie przysługuje, ponieważ jakiś lewy sędzia nieznający ustawy zasadniczej tak orzekł, a druga instancja zatwierdziła, to sprawę uważam za przejaw bezczelnej arogancji władzy!

Nie wiem skąd ona się zrodziła, jak można być, będąc prawnikiem tak cynicznym? Jak można być sędzią nie znając Konstytucji? Założyć może przyjdzie, że AKW to swoistego rodzaju przyzwoitka mająca usprawiedliwiać wszelkie matactwa dziejące się za jego kulisami.

Obserwator życia społecznego mógł zauważyć, że śladem AKW powstawały kolejne kodeksy etyki innych zawodów, a w miarę ich tworzenia obserwowaliśmy coraz bardziej bezczelne naruszenia prawa przy jego stosowaniu, co uzasadnia tezę o zasłonie dymnej…

Strony publicznie gorszącego sporu politycznego, który pokrętnie pokazywany jest jako prawniczy, stoją twardo na zajętych stanowiskach i ani im w głowie przejście do wyjaśnienia wyborcom konkretów uzasadniających przekonania poglądowe.

Media systematycznie nauczone pożywki dla narodu z obustronnej krytyki także nie palą się do szczegółowych wyjaśnień sedna spraw, co stwarza obraz teatru medialnego organizowanego dla głupich, naiwnych, podniecających się widzów i słuchaczy.

Teatr realizuje starą koncepcję chleba i igrzysk dla mas, po zaspokojeniu czego nie trzeba obawiać się powszechnych rewolucji społecznych. Chleb jakiś tam posiadamy i chyba długo go nie zabraknie, gdyż PiS znacznie się tutaj popisał, a igrzyska są domeną przeciwników.

Media bez względu na prezentowane poglądy cały czas gonią króliczka i nie zamierzają go złapać… Może boją się utraty zainteresowania, skoro N-ty raz powtarzana dwustronna krytyka przeciwników przynosi korzyści, choćby z reklam, to po co się wysilać?

To tak, jak z pewnym adwokatem, który zachorował i powierzył zastępstwo synowi niedoświadczonemu. Tenże wziął się ostro do roboty i pozamykał wszystkie sprawy, na co po powrocie ojciec załamał ręce, mówiąc – to było utrzymanie przez całe twoje życie…!

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że idzie o pieniądze. Ta sentencja wyziera tutaj, jako jedynie prawdziwa, tłumacząca wszelkie obserwowane publicznie bezeceństwa. AKW i inne kodeksy oraz Konstytucja RP to woalki przysłaniające zgrabnie rzeczywistość.

Znając tę prawdę, obchodzę wielkim łukiem z daleka wszelkie pochody, manifestacje, czy protesty etc., gdyż traktuję je wyłącznie, jako delikatne perfumowanie nieczystości, skoro nikomu nie zależy na tym, aby wyjaśniać problemy i naprawiać świat…

Nawet nie widzę teoretyków poprawy praworządności, gdyż rzetelni, porządni ludzie będący w absolutnej mniejszości, po prostu boją się wychylać… I stąd wynika moja wielka nostalgia za tą wymarzoną i możliwą do zaistnienia Ojczyzną…

Tadeusz Michał Nycz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *