Jak wietrzyć prawdę o Pułtusku…?
Najpierw gadanie ciut po rusku…,
A, gdy zmieniona koniunktura,
Raduje germanizmu fura…
Śpiewając hymn, nasz narodowy,
Z trudnością przyjdzie w lot do głowy,
Że celebracja dwóch zaborców
Nie może przynieść tłum wyborców.
Podlizywacze doskonali,
Nawet hołdują już z oddali…
Unia z aktywu wykreśliła,
Odpadła, więc potężna siła
Utrzymująca w kłamstwie stale
Poprzez prawniczych bzdur detale…
Pseudo intelekt jeszcze ryczy,
Inteligencja zapożyczy
Ostatki hołdów aureoli,
Co rozsypują się powoli.
W rządzie niestety klapa pełna.
Nie ziębi i nie grzeje wełna…
Konstruowana teatralnie,
Kłamstwo się kończy wszak fatalnie.
Żadna epoka już nie staje
Na obiecanki, składne baje.
Gdy naród cierpliwości straci,
Nawet z trudnością paru gaci
Pełnych od strachu inklinacji…
Już nie okryjesz fałszu racji.
Najlepszy z mistrzów pozorator,
Który dla prawdy czyni zator,
Zląduje na zielonej trawce,
Siadając w oślej potem ławce…!
Tadeusz Miłowit Lubrza