Motto: gwarancje obronności…
Znać owocem przyjaciela…
W faktach prawda się rozściela.
Sąsiad wschodni, czy zachodni,
Historycznie nie są godni,
By zawierzać traktatowi,
Bo, dotychczas nas połowi…
USA jawi się z oddali,
Tam, rodacy wojowali.
Mamy dawne doświadczenia –
Nie robili z nas jelenia…
Rządził wspólny tu interes –
W miejsce: masła w zamian ceres…
Opowieści o sprzedaży…,
Która się po wojnie jarzy…
Wynikały z naszych błędów,
Romantycznych wręcz zapędów.
Najpierw „Katyń” podnoszony,
W koalicję nabrużdżony…
Później pozbawienie siły
Przez powstańczy ruch niemiły…
Przynoszący tylko straty.
W PRL zaborcze kraty…
Z rąk wysiłek wytrącony,
Przez ułomność naznaczony.
Pozbawieni argumentu
W: „do ust des” eksperymentu…
Cel osiągnąć niepodobna.
Może to taktyka drobna
Wyśmienita dla sąsiadów –
Tych, zaborczych zwykle gadów?
Dzisiaj, mając elementy,
Trzeba rozwiać te fermenty
Zmierzające znów do błędów.
Prowadzące do obłędów
Chorą Unią narzucanych,
Aby nie wyjść na przegranych.
Dzierżąc miejsce strategiczne,
Trzeba polityki liczne
Stroić sprytem na mocarza –
Gratka się nieczęsto zdarza!
Ideowa polityka
Z logiczności się wymyka,
Bo, praktycznie jej istota,
To korzyści jest robota…
Gdy pojęte w lot przesłanie,
Obopólne jest staranie,
Można liczyć w realności
Na gwarancje obronności.
Nikt, nikomu nic nie daje.
W mediach, darmo słowo staje
Ideowo nazywane,
Dla zmylenia też przesłane.
Sąsiad chciałby nas pod butem,
Więc wysyła myśli strute,
Zamiast się rozliczyć z wojny,
Pokój tworzyć tu spokojny.
W stanach, furt górnolotności,
Źródło złota, gdzieś się mości…
Niewidoczne dla gawiedzi,
Która w pozorności siedzi…
Tadeusz Miłowit Lubrza