Wnuk (W). Dziadku wyjaśnij, co się we współczesności dzieje, bo ja nic nie pojmuję.Nie znam kryteriów dochodzenia do prawdy, a jak wiesz w młodości to niezbędne…Usiłuję wykorzystać wiedzę ze szkoły podstawowej, ale nic się nie klei w logikę. Ostatnio np. premier mówił o jakichś zakutych łbach, o co tu chodzi?
Dziadek (D). Musiałbyś spytać autora, bo ja też nie wiem.
W. Interesujesz się realiami – wszyscy parlamentarzyści są podobno za budową silnej rodzimej armii, a w sprawie pożyczki na zbrojenia dogadać się nie mogą. Czemu?
D. Dostajesz od rodziców kieszonkowe – wyobraź sobie, że te pieniądze otrzymujesz w formie pożyczki, którą będziesz spłacał przez 40 lat od dnia pełnoletniości. Jednak pieniędzmi nie możesz swobodnie dysponować, ale musisz kupować tylko to, na co rodzice pozwolą.
W. To jakiś szwindel a nie pożyczka!
D. Właśnie dlatego politycy nie mogą się w tej sprawie dogadać…
W. Logika wynikająca z doświadczenia życiowego jest tu oczywista, to w czym problem?
D. Celujesz w matematyce, to może na jej przykładzie wyjaśnię. Masz obliczyć swoje kieszonkowe dochody w skali roku, ale natrafiasz na poważną przeszkodę, wręcz uniemożliwiającą to zadanie.
W. Takie wyliczenie to pestka…
D. Niezupełnie, ponieważ nie masz pewności ile jest dwa dodać dwa, bo we współczesnej matematyce może to być 3, 5 albo stanowić dowolną inną liczbę, ponieważ przy liczeniu nie ma obowiązku przyjmowania czterech, więc każdy liczy tak jak mu wygodniej…
W. To jakiś absurd!
D. Nie neguję trafności spostrzeżenia.
W. Tym sposobem niczego obliczyć się nie da. Jeszcze mniej rozumiem niż przed tłumaczeniem matematycznym. Może spróbuj wyjaśniać bez przenośni porównawczej.
D. Jak chcesz rzeczowo, to proszę. Konstytucja stanowi, że najwyższa zwierzchnia władza należy do narodu, który praktycznie o niczym istotnym dla państwa zadecydować nie może.
W. Przecież możemy przy pomocy referendum przesądzić o różnych sprawach.
D. Tylko wówczas, gdy wybrani przez nas przedstawiciele tak zadecydują.
W. To my sami nie możemy postanowić o referendum ogólnonarodowym?
D. Wychodzi na to, że nie możemy.
W. To, po co te bzdurne zapisy o zwierzchniej władzy narodu?
D. Musiałbyś zapytać twórców Konstytucji – może tak dla picu, żeby się przyjemnie czytało?
W. Przejdźmy do wymiaru sprawiedliwości. Są, czy nie ma neo sędziów? Jedni profesorowie nauk prawnych mówią tak, inni przeciwnie, to ktoś musi się mylić. Dla przeciętnego odbiorcy to czeski film, albo na dwoje babcia wróżyła…A to jest sytuacja zero jedynkowa, jak dwa plus dwa stanowi cztery!
D. Utrafiłeś w sedno łącząc prawo z matematyką. Tak jak 2+2 nie zawsze musi być 4, tak samo w prawie nie ma nic pewnego, bo pozbyliśmy się wiążącej wykładni ustaw i króluje dowolność wykorzystywana przez nieuczciwych profesorów nauk prawnych wiedzących, że za medialne rozsiewanie banialuk żadna odpowiedzialność prawna im nie grozi.
W. A honor profesora nauk prawnych?
D. Został dawno pogrzebany wraz z uchwaleniem listka figowego w postaci Akademickiego Kodeksu Wartości…
W. Może nie jest tak najgorzej skoro w codziennych życiowych sprawach prawo jest stosowane poprawnie?
D. Niestety bezprawność w kwestii neo sędziów burzy cały porządek prawa. Zbrodniarze są wypuszczani na wolność, a poszkodowani nie mogą doczekać się należnych rekompensat, bo procesy trwają latami, zaś władza robi co chce, tkwiąc w anarchii…
W. Jak to można naprawić?
D. To największy problem, bo choć sprawa jest prosta, gdyż wystarczy przywrócić wiążącą wykładnię ustaw, to jednak media o tym milczą, a powinny głośno grzmieć…
W. Wychodzi na to, że funkcjonujemy w totalnym domu wariatów…
D. Przez grzeczność, nie przeczę!
Karabeusz