ZUCH…

Motto: rzuca odważnie banialuki, wciąż poszerzając prawa luki…

Nad większego nie masz zucha
Jak fanfaron Burczymucha…
W gębie mocny, w czynach słaby.
Choć mu gubią się sylaby,

Plany zmyślne tworzy nowe,
Jakby grywał Casanove…
W realności cienki Bolek,
Chociaż groźby śle do Polek…

Są to wszystko próżne żarty
Wywróżone może z karty.
Słabe ma wyraźnie kości,
Skoro szkliwo szło ze złości…

Lecz priorytet mu się marzy,
Na tle innych dygnitarzy,
Gdyż ich bije wprost na głowę
Przez zuchwalstwo betonowe…

W świetle tych cyrkowych sztuczek,
Nie pomoże samouczek
Osobliwej lingwistyki,
Wprowadzonej statystyki…

Wniknął w tryby cnej naprawy,
Jako, że usłużnie prawy…
Bo, jak rzadko filut który
Wdrażać umie żart ponury…

Problem tylko tkwi w efekcie.
Ten, bazuje w intelekcie.
Mimo aplikacji wielu
Minął się z rozmiarem celu…

Choć usilnie, ostro krzyczy,
Dla niektórych nawet ryczy
A odgłosy stodołowe
Czynią włosy dotąd płowe

Calusieńko posiwiałe,
Przerzedzone, osowiałe
Przez stosunek pomyślunku
Do obronnych ram ratunku…

Tadeusz Miłowit Lubrza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *