Motto: olimpiada, olimpiada i po olimpiadzie…
Nasi olimpijczycy jechali do Włoch z przysłowiową duszą na ramieniu, bo trudno było realnie oczekiwać medalów. Może z wyjątkiem trenera skoczków narciarskich, który wbrew wszelkim dotychczasowym przeciwnościom twierdził, że medal przywiezie.
Wśród kibiców także panowały minorowe nastroje, bo nawet w internetowym głosowaniu większość, bo trochę ponad 50% obserwatorów aren sportowych przewidywało zerowe konto medalowe.
Upartość nieraz przynosi rezultaty, co potwierdza również tezę o tym, że chcieć to móc…Pierwszy medal Kacpra Tomasiaka chyba wszystkich wprowadził w konsternację, tym bardziej, że był nie brązowy, ale srebrny!
Im dalej w las i posypały się następne trofea olimpijskie, ale cały czas główną rolę odgrywał nasz bohater, który pozyskał kolejne dwa medale. Do tego doszło srebro w łyżwiarstwie szybkim i na tym się skończyło, gdyż do potęg sportów zimowych nie należymy.
Sęk w tym, aby wykorzystać niezwykły talent Kacpra, zresztą rodzinny, bo jego młodszy brat także w swoim przedziale wiekowym osiąga sukcesy. Komplikuje się sytuacja w PZN, gdyż Adam Małysz przebąkuje o rezygnacji z funkcji prezesa.
Rząd się nie kwapi do pomocy sportowcom, gdyż jest usilnie zajęty rozrastającym się kolesiostwem, co już w platformowym Krakowie zaczyna mieszkańcom bokiem wychodzić i dlatego referendum odwoławcze prezydenta jest pewne.
Aby mieć osiągnięcia w sportach zimowych trzeba doprowadzić do ich masowości, a na to u nas się nie zanosi. Pomimo istniejących tubylczych możliwości rodacy wolą wyjechać na narty do Włoch, czy Austrii.
Długotrwale zamknięta granica w PRL-u spowodowała taki pęd na zachód, jakby tam wszystko dawali za darmo. Dochodzi nawet do pewnego szczytu snobizmu polegającego na wstydliwości przyznania się do spędzania urlopu w rodzimych miejscowościach!
A na tych, którzy z założenia nie lubią opuszczać Ojczyzny patrzy się jakoś dziwnie podejrzanie. No cóż, Norwegom nie dorównamy, bo oni na co dzień są za pan brat z nartami i stąd stanowią światową potęgę tych sportów.
My możemy celować w sportach bardziej zindywidualizowanych, czyli takich, w których wyniki zależą głównie od samozaparcia zawodnika oraz pomocy finansowej własnej rodziny, czego klasycznym przykładem jest Iga Świątek.
Nasz problem polega na tym, że nie potrafimy długotrwale cieszyć się z wyników niezwykłych sportowców, jak to ma miejsce w przypadku wspaniałej tenisistki. Jakiś totalny pęd społeczny do jej osiągnięć wcale zawodniczce nie pomaga.
W sporcie jak w życiu lepsze okresy przeplatają się z gorszymi i to stanowi prozę życia, którą trzeba trwale zaakceptować. My odczuwamy deficyt osiągnięć i dlatego nie potrafimy szanować tych, którzy weszli do czołówki światowej i tam tkwią.
Przykładem Robert Lewandowski, który wyrósł na najlepszego polskiego piłkarza wszechczasów, ale pomału zbliża się do końca kariery, a my chcielibyśmy więcej i więcej jego bramek niepomni naturalnego starzenia się organizmu.
W sporcie trzeba umieć odejść w odpowiednim momencie i taką klasę okazują niektórzy zawodnicy np. Roger Federer, czy Rafael Nadal. Ten moment naszej Idze jeszcze nie grozi, toteż kibice powinni wspierać jej wysiłki, bo całkiem możliwe, że to nie kres jej osiągnięć.
Konstrukcja psychiczna zawodniczki jest szczególnie delikatna i właśnie dlatego powinniśmy ją w mediach wspierać a nie brutalnie atakować. Iga stanowi pewien wzór zachowań poprawnego sportowca, a to powinno nas nieprzerwanie cieszyć.
Ostatnie jej decyzje i odezwy w sprawie zmian regulaminu rozgrywek pokazują ogromną dojrzałość i chęć działania na rzecz całej społeczności tenisowej, która zawodniczo buntuje się przeciwko marketingowi z zagrożeniem zdrowia zawodników.
Być może powołana Rada Zawodnicza z przewodnicząca Jessiką Pegulą potrafi wywalczyć swoje, przywracając racjonalne rozwiązania w zakresie liczby obowiązkowych rozgrywek w całym rocznym turze.
Sportowcy walczą dla siebie, ale i dla nas, lecz nie można ich traktować jak małp na sznurku, bo są ludźmi podlegającymi różnym przypadłościom codziennego życia, wśród których sen, odpoczynek i regeneracja organizmu odgrywają szczególnie istotną rolę.
Olimpiady odbywają się w cyklu czteroletnim, ale na co dzień mamy do czynienia z bieżącymi w różnym okresie czasowym toczonymi rozgrywkami sportowymi. Właśnie dobiegają końca konkursy skoków narciarskich.
Po osiągnięciach Kacpra Tomasiaka sądziliśmy, że od razu przejmie typową pałeczkę w tej konkurencji po Kamilu Stochu, tak jak on to uczynił po Adamie Małyszu. Tymczasem idzie to trochę topornie…
Potencjał jest, trzeba tylko dbać o to, aby się nie zmarnował, bo przecież znamy różne koleje losu naszych sportowców. Po pierwszym osiągnięciu naszego 16 latka Adama, także czekaliśmy jakiś czas na błysk i ustabilizowanie się formy. Trzeba umieć się cieszyć z tego co posiadamy, to największa sztuka kibicowania talentom.
Karabeusz