Motto: czyli gwarant bezpieczeństwa gospodarczego…
Ostatnio obserwujemy nasilone, konsekwentne ataki na NBP, ponieważ tenże odważył się zniweczyć chytrze utkaną intrygę w Brukseli i w Berlinie mającą na celu uwiązanie Polski kamieniem młyńskim u szyi we wspólnocie unijnej przy pomocy pożyczki SAFE.
Prezes NBP przedstawił klarowne rozwiązanie finansowania potrzeb zbrojeniowych eliminujące niekorzystną pożyczkę proponowaną nam przez UE. Ataki rozpoczęły się od dość dziecinnego twierdzenia, że podobno w NBP propozycji nie ma w ogóle pieniędzy (sic!).
Wypada wyjaśnić, na czym obrazowo wygląda koncepcja proponowana przez Prezesa NBP, którą przeanalizował i poparł Prezydent RP, decydując się na zawetowanie wciskanej mu na siłę ustawy w sprawie unijnego SAFE.
NBP najkrócej mówiąc jest instytucją mającą na celu zebrać i przechowywać walory złota oraz walut, służące jako gwarancja wypłacalności naszego państwa. Te zasoby wpływają zasadniczo na zainteresowanie zagranicznych biznesmenów inwestycjami w Polsce.
NBP jest chyba jedyną publiczną instytucją, do której funkcjonowania na przestrzeni ostatnich dekad, a już na pewno ostatniej nie można mieć zastrzeżeń. Bank narodowy przyczynił się zasadniczo do wzrostu gospodarczego, zwłaszcza w I kadencji PiS.
Na dzień dzisiejszy, to właśnie dzięki walorom zebranym przez NBP polska gospodarka jeszcze nie upadła, choć pomału chyli się ku upadkowi, wobec obecnego dreptania w miejscu przez rządzących dbających bardziej o interes obcy aniżeli narodowy.
W strukturze majątku NBP mamy złoto oraz różne waluty i papiery wartościowe w sumie tworzące właśnie niezbędne zabezpieczenie naszej gospodarki. Wedle zgodnej oceny ekonomistów tych walorów NBP zebrał aż nadto, czyli powyżej wymaganego minimum.
Projekt Prezesa NBP ogłoszony wspólnie z Prezydentem RP jest matematycznie dziecinnie łatwy do pojęcia i tylko rzeczywiście zakute lub puste łby nie są w stanie opisywanej operacji finansowej zrozumieć.
Tak się korzystnie dla nas złożyło, że obecnie cena złota jest wyraźnie wyższa od tej zapłaconej przez nasz Bank w momencie zakupu kruszcu. Wobec tego można przeprowadzić transakcję finansową tworzącą zysk NBP bez uszczuplenia niezbędnego zabezpieczenia.
Wyobraźmy sobie, że kupiliśmy tonę złota za kwotę X, natomiast dzisiaj ta tona złota kosztuje 2X. Sprzedając dzisiaj tonę złota za 2X możemy X zachować walutowo w puli gwarancyjnego zabezpieczenia a drugie X przeznaczyć jako zysk na potrzeby zbrojeniowe.
Mamy tutaj do czynienia z wykorzystaniem zebranego przez NBP bogactwa dla celów sfinansowania potrzeb zbrojeniowych, przy czym przekazane pieniądze na ten cel nie stanowią pożyczki, czyli tej kwoty nie potrzeba zwracać.
Jak nie ma pożyczki to także nie ma żadnych odsetek od niej, słowem mamy do czynienia z czystą operacją wszechstronnie korzystną. Nie można jednak wierzyć obecnemu rządowi w sferze jego gospodarowania funduszami, dlatego dla wydatkowania jest potrzebna ustawa.
Opisana operacja finansowa jest także w pełni zgodna z przepisami Konstytucji RP i tym samym nie wymaga żadnej zmiany ustawy zasadniczej, jak twierdzą jacyś domorośli znawcy prawa konstytucyjnego.
Art. 220 ust. 2 Konstytucji RP, brzmi: Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa. Opisana operacja finansowa jest zgodna z tym przepisem, gdyż mamy tu do czynienia z zyskiem NBP.
Zysk wypracowywany przez NBP od wielu dekad jest odprowadzany do budżetu państwa, toteż o sprzeczności wskazanej operacji finansowej z Konstytucją RP nie może być mowy. Operacja ma jednak charakter wyjątkowy związany z aktualną ceną złota.
Nie ma także zagrożenia w zakresie pomniejszenia walorów gwarancyjnych NBP skoro ich ogólna wielkość znacznie obecnie przekracza wymaganą. Mamy klarowną, korzystną koncepcję pomocy NBP dla czynienia niezbędnych zakupów zbrojeniowych.
Odrębnym zagadnieniem jest pytanie, czy my w obecnej sytuacji potrzebujemy w ogóle dodatkowe pieniądze przeznaczać na zbrojenia, skoro od dwóch lat nie wykorzystujemy planowo budżetowo przeznaczonych na ten cel po 20 mld zł rocznie?
Nie znam się na potrzebach wojska, stąd nie będę wchodził w polemikę. Powołam tylko byłego eksperta strategicznego w tej dziedzinie Jacka Bartosiaka, który uważa, że takie dodatkowe pieniądze nie są w ogóle potrzebne, ponieważ problem sprowadza się do nieracjonalnego wykorzystania dotychczasowych kwot przeznaczonych na zbrojenie.
Czy tak jest w istocie tego nie wiem. Opinie sfer wojskowych mocno medialnie nagłaśniane także mnie nie przekonują, ponieważ z doświadczenia wiem, że przy zbieraniu informacji na potrzeby finansowania określonych zadań, zawsze uzyskamy odpowiedź pozytywną.
Człowiek ma to do siebie, że kieruje się przysłowiem od przybytku głowa nie boli, toteż zawsze lepiej mieć więcej niż mniej, zwłaszcza, jeżeli chcą dać. Jeśli to połączyć z wypowiedziami posłów z komisji sejmowej ds. obronności, to chyba coś jest na rzeczy.
Padają zarzuty o niezainteresowaniu ze strony MON naszym rodzimym przemysłem zajmującym się produkcją dronów, któremu nie są zlecane zamówienia produkcyjne z posiadanych na ten cel pieniędzy. Wychodzi na to, że diabeł tkwi w tych szczegółach…?
Karabeusz