Motto: powyborcze refleksje…
Funkcjonujemy w układzie zamkniętym w tym sensie, że medialnie rozgrywa się wokół nas rzeczywiste, choć nie do końca zidentyfikowane widowisko teatralne… Jesteśmy widzami spektaklu, na którego przebieg nie mamy większego wpływu, możemy co najwyżej nie chodzić do teatru, czyli nie uczestniczyć czynnie w mistyfikacji.
Taka postawa, choć racjonalnie najbardziej zbliżona do sensownego postępowania, jeśli ją rozgłosimy, przyniesie fale uzasadnionej krytyki, sprowadzającej się do oceny a społecznej. Będą stawiane zarzuty typu nieuczestniczenia w wyborach publicznych, pozostawienia decyzji finalnej w rękach innych i być może tym samym tolerowania zła.
Taką krytyką można zachęcić do uczestniczenia w układzie zamkniętym, na przebieg którego nie mamy absolutnie żadnego istotnego wpływu. Stopień pozoracji działań we współczesnej technice został tak mistrzowsko opracowany, że praktycznie własną postawą nie mamy żądnych szans, aby go zwalczyć, przede wszystkim z powodu nieznajomości istoty sprawy.
Czy to oznacza, że powinniśmy machnąć ręką na tę otaczającą wielka politykę i wycofać się do zacisza domowego nie uczestnicząc czynnie w spektaklu? Sądzę, że nie, gdyż taka postawa w realu niczego nie zmieni, nie poprawi.
Co, zatem robić, jak się zachować, aby można było liczyć na owoc korzystnej zmiany? Nie odpowiem, że gdybym wiedział, to dostałbym Nobla (cytat z niedawnego wywiadu z Prezydentem Lechem Wałęsą), gdyż jest to tylko sprytny manewr słowny niczego nie rozwiązujący.
Jakieś wyjście zawsze jest, bo musi być. Cała sztuka polega na tym, aby umieć je dostrzec, co dokonuje się zwykle pewną powtarzalną metodą prób i błędów. Jako człowiek, jak sądzę nie najgorzej wykształcony, wiarę w naprawę opieram na wiedzy i jej umiejętnym propagowaniu.
Edukacja jest kluczem do rozwiązania problemów. Być może postawiłem tezę zbyt śmiałą i optymistyczną używając w przytoczonym zwrocie własnego starszego pokolenia, które jeśli jeszcze nie jest owładnięte sklerozą, to powinno pamiętać przeszłe nie najgorsze nauki…
Gorzej z młodszymi pokoleniami, wykształconymi w dość powszechnym pozorowaniu ideałów, głoszeniu nierzadko banialuk, przyjmowanych zbyt często całkowicie bezkrytycznie, bo przecież komu, jak komu, ale nauczycielowi trzeba wierzyć.
Tutaj pomóc może młodzieńczy zapał do poznania prawdy i skłonność do jej poszukiwania. My, starsi możemy zdać sobie sprawę, że działamy na rzecz dobra przyszłych pokoleń, gorzej jest z młodzieżą, która w naturalny sposób oczekuje działania tu i teraz,
Jak systemowo podejść do tego zagadnienia, skoro o poziomie edukacji słyszymy bardzo zróżnicowane znaczeniowo przymiotniki od dobrej, bardzo dobrej i znakomitej, po zupełnie fatalną. Mamy oczywiście wzór do naśladowania w postaci edukacji II RP, ale czasy się zmieniły toteż proste kopiowanie nie jest możliwe.
Pewne elementy przedwojennego doskonałego modelu nauczania są konieczne, ale muszą być zsynchronizowane z rozwojem dostępu do informacji, który między tymi epokami jest nieporównywalny.
Młode pokolenie siedzi w internecie, jako ogromnej składnicy wiedzy i może czerpać garściami niemal bez żadnego ograniczenia. Można założyć, że obecna kłótnia polityczna o treści edukacyjne jest pewną zasłoną dymną niepozwalającą dojrzeć istoty współczesnego problemu edukacji.
Ograniczenia treściowe nie są elementem negatywnym, gdyż współczesny rozwój ilości wiedzy naturalnie tę kwestie wymusza. Nasz mózg na obecnym poziomie funkcjonowania ma granice wykorzystywania, których nie jesteśmy w stanie stale poszerzać.
Sedno sprowadza się przede wszystkim do nauczenia młodego pokolenia logicznego sposobu myślenia, bo tylko przy pomocy tej umiejętności można racjonalnie korzystać z wszelkich dostępnych zasobów wiedzy, którą dzisiaj młodzież posiada w zasięgu ręki komórkowej, czy laptopowej.
Wykształcony odpowiednio sposób logicznego rozumowania pozwoli przyszłym pokoleniom umiejętnie korzystać z zasobów wiedzy, w tym rozróżniać wciskany fałsz od prawdy Nie ma jak się wydaje innego sposobu na dojście do lepszego jutra dla naszych dzieci i wnuków.
Mówiąc o logice nie mam na myśli jej matematyczno-naukowej teorii, choć ona może stanowić metodę wprowadzenia do logiki praktycznej. Wszystko kręci się wokół kształtowania, czy rozbudzenia przymiotów inteligencji, które drzemią w każdej jednostce i odpowiednio pobudzone potrafią przynieść efekt.
Nie każdy musi sięgać szczytów naukowych w tej dziedzinie, ale każdemu jest potrzebny tak zwany zdrowy rozsądek i tego my starsi powinniśmy uczyć młode pokolenia, bo człowiek, który posiadł tę umiejętność może świadomie kształtować swoje życie, a w sferze zbiorowej mieć istotny wpływ na lepszą przyszłość.
Oficjalna edukacja sceptycznie podchodzi do uczenia tej umiejętności, gdyż jest odpowiednio sterowana politycznie, a politykom zdroworozsądkowe podejście do rzeczywistości młodego pokolenia mogłoby całkowicie rozregulować sprawne dotychczas wciskanie społeczeństwom różnych zgubnych dla niego bzdur, od dwutlenku węgla zaczynając…
Karabeusz