ZABAWA Z DUCHEM CIĄG DALSZY…

Motto: ja z tej duchowości ogromnie się śmieję, bo chcącemu krzywda w ogóle się nie dzieje…

Iść z duchem czasu, to oznacza zachowywać się postępowo, która to dziedzina działań przynależy inteligencji, ale jak praktyka pokazuje nie zawsze. Platformowa inteligencja popadła w tak poważne załamanie nerwowe, że po wyborach nie może dojść do siebie.

Do chwili obecnej nie wierzą w porażkę swego kandydata. Inna sprawa, że w czasie kampanii wyborczej zachowywali się szczególnie irracjonalnie, mimo uwag fachowców. Na przykład Michał Kamiński ostrzegał, że mit zakonnicy na pasach… jest już dawno przebrzmiały…

Oni nie tylko wierzyli w tę zakonnicę, ale jeszcze wdali się w pojedynek z Zorro, kiedy z góry było wiadomo, że z tą szpadą jeszcze nikt nie wygrał, a zwłaszcza władza nie ma tutaj najmniejszych szans.

Po przegranej zdumieni, pocieszani systematycznie przez najwybitniejszych artystów, aktorów i showmanów utwierdzających w przekonaniu, że po ich stronie leży prawda i dobro, cokolwiek miałoby to znaczyć…

W tych warunkach pozostała tylko ulotna wiara  i podtrzymywanie usilne tezy o sprzeczności z duchem Konstytucji wyboru Izby Sądu Najwyższego rozstrzygającej o ważności wyborów prezydenckich.

To brzmi kabaretowo, ale ogromne rzesze platformowej inteligencji święcie wierzą, że uchwały rad wydziałów prawa i administracji naszych uniwersytetów zarzucających onegdaj PiS sprzeczność z Konstytucją przy wyborze tej Izby są kanonem prawdy objawionej…

Ten motyw to nie tylko opinia konstytucjonalisty z Warszawy, ale przede wszystkim kompleksowa organizacja naukowego wykazania istnienia tego niezwykłego ducha sprzeczności podjęta na naszej najstarszej wyższej uczelni.

Na Uniwersytecie Jagiellońskim powołano 5 lat temu Centrum Interdyscyplinarnych Studiów Konstytucyjnych, kiedy okazało się, że naukowcy z Katedry Prawa Konstytucyjnego nie są w stanie udowodnić normatywnie istnienia ducha sprzeczności z Konstytucją.

Nie było wyjścia, trzeba było odwołać się do szerokiego zaplecza interdyscyplinarnego celem taktycznego podtrzymywania fałszywego twierdzenia o rzeczywiście istniejącym duchu sprzeczności z Konstytucją. Potrzeba matką wynalazków!

Centrum odpowiada na potrzeby chwili. Właśnie na 30 czerwca br. zaplanowano konferencję naukową pod tytułem „ Państwo, jako wspólnota odpowiedzialności instytucji i środowisk prawniczych”. Termin zgrany z zatwierdzeniem wyborów prezydenckich 1 lipca br.

Wprowadzenie ma wygłosić profesor specjalistka od socjologii, wykładem pod tytułem: „O świadomości konstytucyjnej”. W programie konferencji nie ma oczywiście słowa o duchu sprzeczności z Konstytucją, gdyż on, po N wypowiedziach przerodził się w prawdę…

Trochę przypomina mi to fragment utworu krakowskiego satyryka Mariana Załuckiego z wiersza pt. „ Moja krakowska boleść”. Autor napisał: „w Krakowie mędrców całe mnóstwo, myślą rozważnie, myślą ściśle, w Krakowie też się robi głupstwa, ale po dłuższym namyśle..”

Mimo upływu wielu lat, gdyż satyra pochodzi z 1961 r., ustrój się zmienił,  ale doszło do pseudo naukowego poszukiwania sprzeczności Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego z wyrażaną duchowo Konstytucją RP, czyli bisu głupstw.

Ktoś mógłby machnąć ręką i powiedzieć, jak chcą to niech błaznują w poszukiwaniu ducha, jak wiatru w polu, ale oni się bawią naszym kosztem, czyli za nasze, całego społeczeństwa zarobione w pełnym trudzie podatki, bo to uczelnia publiczna a nie prywatna.

Społeczeństwo zaczyna pomału odczuwać skutki postępującego kryzysu, wynikającego z jednej strony z nieróbstwa rządu, którego obietnice wyborcze zostały na papierze, a z drugiej z olbrzymiego zadłużenia państwa, jakiego dopuszcza się dla własnych potrzeb władza…

Oni odejdą, czy wylecą ze stanowisk, ale my zostaniemy z tym balastem, który trzeba będzie przez wiele lat spłacać. Nawet, jak zmienimy władzę na lepszą, to się długu w mig nie pozbędziemy, bo przecież w ekonomii i finansach nie ma cudów, za dług się płaci i szlus.

Wyobraźnia nie jest walorem rodaków, bo gdyby była, to obecne grona pseudointeligencji platformowej nie miałyby żadnych szans na sprawowanie władzy. Kto rozsądny wybiera premiera oświadczającego publicznie w kampanii wyborczej, że prawo zignoruje?

Przecież to jest manifest zwykłego dyktatora! A Polacy, gloryfikujący podobno ukochaną demokrację dali się nabrać jak dzieci na jakieś obiecanki cacanki typu akademik za złotówkę, czyli okazali się frajerami chyba nawet nie do kwadratu, ale do sześcianu…?

Wmawiają nam bezczelnie, że Izba Sądu Najwyższego zatwierdzająca Prezydenta RP jest nielegalna, ale żaden profesor nauk prawnych nie potrafi wskazać na tę okoliczność przepisu prawa, a w zamian wciskają krajowo-unijne bujdologie z duchem na czele.

Owładnięci szaleństwem duchowym dajemy się robić w konia, oszukiwać na potęgę, okradać przez cwaniaków zaciągających dla własnych potrzeb pożyczki, które my będziemy musieli przez wiele lat spłacać, a oni bezkarnie będą się śmiać z naszej totalnej głupoty.

Gdzie w tym wszystkim jest ziarno rozsądku? Nie ma go, gdyż jesteśmy leniwi i nie chce nam się otworzyć Konstytucji RP, przeczytać art. 187 i zdemaskować całą intrygę poszukiwania ducha Konstytucji. Volenti non fit iniuria i dalszych poszukiwań duchowych życzy…

Karabeusz

 

 

 

 

 

 

Karabeusz

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *