DIALOG O KRYZYSIE…

Wnuk (W). Cześć dziadek, jak się zapatrujesz na rzeczywistość polityczną?

Dziadek (D). Nic nadzwyczajnego. Jest jak zwykle…

W. Nie widzisz, że mamy poważny kryzys polityczny z zatwierdzeniem Prezydenta?

D. Burza w szklance wody lub temat zastępczy. Władza musi społeczeństwo czymś ekscytować, bo inaczej naród zacząłby zbyt dokładnie patrzeć jej na ręce…

W. Przecież poważni profesorowie prawa twierdzą, że nie ma kto zatwierdzić wyboru Prezydenta RP, bo Izba Sądu Najwyższego właściwa prawnie do tych spraw jest nielegalna.

D. To chore pomysły przegranych w wyborach prezydenckich!

W. Wybór sędziów tej Izby Sądu Najwyższego nastąpił sprzecznie z Konstytucją, co stwierdziło sądownictwo europejskie.

D. Chyba ulegasz jakiejś taniej, wrażej propagandzie?

W. Zgodzisz się, że najwyższym prawem w Polsce jest Konstytucja, toteż wybór tych sędziów jako sprzeczny z ustawą zasadnicza czyni Izbę SN nielegalnie działającą?

D. Aby to twierdzenie było prawdziwe musiałbyś wskazać wyrok Trybunału Konstytucyjnego stwierdzający nielegalne funkcjonowanie Izby Sądu Najwyższego, a takiego orzeczenia brak.

W. Ale są wyroki sądów europejskich.

D. Te wyroki nie są ważniejsze od Konstytucji RP, która w art. 8 ust. 1 wyraźnie stwierdza, że jest najwyższym prawem w Polsce, toteż żaden obcy sąd nie może negować jej znaczenia.

W. To na jakiej podstawie profesorowie prawnicy twierdza inaczej?

D. Rzeczywiście trudno to wyjaśnić, gdyż nie są w stanie prawnie udowodnić pierwszeństwa stosowania prawa europejskiego przed naszą Konstytucją.

W. Czyli to są jakieś zmyślone triki?

D. Zagrywki polityczne mające społeczeństwo wprowadzić w błąd, przy założeniu, że mało kto zna Konstytucję, a nikt do niej nie zaglądnie i nie przeczyta.

W. Dziadku, przecież znaczenie praw zapisanych w Konstytucji muszą tłumaczyć prawnicy.

D. Oni stosują wykładnię pod z góry założoną tezę, wpisując się w działania walczącej demokracji, która opiera swoją władzę na anarchii, godzącej w ustrój demokratyczny.

W. Jak szary obywatel może się równać w rozumieniu Konstytucji z fachowcem?

D. Nasza Konstytucja ma wiele wad, w tym główną w postaci wyeliminowania legalnej wykładni ustaw, ale ma też jedną bardzo ważna zaletę.

W. Jaką?

D. Jest napisana prostym, zrozumiałym językiem prawnym niewymagającym żadnych specjalnych wykładni. Z tego powodu wystarczy, że społeczeństwo będzie coraz powszechniej do niej zaglądać, a wszelkie matactwa rozszyfruje bez trudu.

W. Wygląda na to, że ten profesor, ekspert prawny wyjaśniający nielegalność Izby SN nie wziął uprzednio kilku lekcji u prof. Bralczyka lub prof. Miodka, lecz pofolgował banialukom.

D. Trafne spostrzeżenie. W prawie obowiązuje zasada: clara non sunt interpretanda, czyli to, co oczywiste nie podlega wykładni. Każdy obywatel jest więc w stanie rozstrzygnąć, co jest prawdą, a co fałszem, wystarczy wziąć Konstytucję do ręki i przeczytać ze zrozumieniem.

W. To, po co to całe zamieszanie?

D. Może po to, aby nie mówić o sprawności rządu, nierealizowaniu obietnic wyborczych i tym samym jako tako dotrwać z pobieranymi apanażami do kolejnych wyborów w 2027 r.?

W. Czyli działanie w myśl idei: pecunia non olet?

D. Chyba tak.

W. Tym sposobem oni pogrążają partie i siebie, bo takie trwanie do kolejnych wyborów może spowodować wylot z parlamentu, w każdym razie przystawek…

D. To możliwe. Mają jednak nadzieję, że ich wódz coś wymyśli i to ich mobilizuje.

W. Czyli los państwa, narodu to są puste słowa, bo wszystko kręci się wokół kasy?

D. Taka jest polityka.

W. Zdarzają się jednak partie łączące interes swój i narodu, ale trzeba je dostrzec i szanować jak oka w głowie…

D. To prawda. Nie przestrzegaliśmy tej zasady w 2023 r. i stad ten cały klops, bo jak przysłowie mówi: lepszy wróbel w garści niż skowronek na wietrze…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *