WIELKA IGA…

Motto: łączenie kunsztu sportowego ze wspaniałą osobowością rzadko się zdarza…

Po zwycięstwie na Wimbledonie 2025 w skali określanej na rowerze możemy śmiało powiedzieć, że mamy Wielką Igę, nie tylko jako wspaniałą tenisistkę, która na dzień dzisiejszy nie ma sobie równych, ale także jako osobowość.

W internecie słychać jak zwykle różne głosy. Od wspaniałych gratulacji, aż po zazdrość i pomniejszanie jej wyników. W takich chwilach uwidaczniają się rzeczywiste natury ludzi, zwłaszcza tych, którzy ze złości na samą siebie nie potrafią docenić przeciwniczki.

Do tego grona wpisała się Sabalenka, której nie było stać na gratulacje. Nie od dziś wiemy, że jest to specyficzna natura… Inni znów usiłują pomniejszyć zwycięstwo naszej mistrzyni twierdząc, że nie grała z żadną z zawodniczek z 10 najlepszych aktualnie wedle statystyki.

Ta statystyka już trąci myszką i powinna być jak najszybciej zmieniona, bo nie odzwierciedla rzeczywistego kunsztu tenisowego, ale to problem ATW i WTA, które powinny się także zająć kwestią wycia na korcie.

Śmiem twierdzić, że gdyby je wykluczyć wiele tenisistek i tenisistów straciłoby swoje dotychczasowe miejsca rankingowe, gdyż zyskują je w znacznej mierze dlatego, że przeszkadzają w grze hałasem swoim przeciwniczkom, czy przeciwnikom.

Co do gry Igi ze słabszymi rankingowo zawodniczkami to teza jest zaskakująco nonsensowna, bo, gdyby te lepsze były aktualnie bardzo dobre to doszłyby w konkurencji turnieju wyżej i Świątek mogłaby się z nimi zmierzyć!

Kto, bronił Sabalence pokonać Anisimovą? Miała na to szanse, ale jak widać jest generalnie słaba. Jeśli porównać poziom meczu tych zawodniczek z drugim meczem półfinałowym, to się pokazuje, który półfinał być jakościowo lepszy.

To, że Białorusinka z Amerykanką okładały się mocnymi uderzeniami oraz wymieniały okrzykami, to nie oznacza, że per saldo mecz stał na wysokim poziomie. Gdyby Sabalenka wygrała, w finale także nie miałaby szans z Igą, choć pewnie do roweru nie doszłoby.

Doświadczenia Wimbledonu pokazują jednak istotną przemianę Igi, co jest bardzo pocieszające na przyszłość. Jak się wydaje nowy trener dał jej wiele, gdyż już od kilku turniejów widzimy nowinki w grze i zachowaniu zawodniczki.

Zwłaszcza ten ostatni symptom jest szczególnie ważny. Wydaje się, że Iga chyba już psychicznie przerobiła „aferę dopingową”, stąd jej odpryski nie będą rzutować na jej grę. Sposób zmierzania się z momentami trudnymi, kiedy się przegrywa jest bardzo istotny.

Biorąc to wszystko pod uwagę, sądzę, że Wiktor Zborowski ma rację prorokując, że Iga niebawem zwycięży w Australii i skompletuje cztery wielkie szlemy. Zwycięstwo naszej mistrzyni powinno także wpłynąć pozytywnie na kibiców.

Przede wszystkim chodzi o to, aby nie zachowywać się w sposób paradoksalny, czyli przechodzić z jednej skrajności w drugą. Wielbić Igę, gdy wygrywa, a wieszać na niej psy gdy przegra.

To, my kibice musimy zmienić sposób podejścia do naszej wspaniałej zawodniczki, co przyczyni się bez wątpienia do dalszych jej sukcesów. Musimy zdać sobie sprawę, że Iga nie jest robotem, toteż nie będzie bez przerwy wygrywać.

Możliwe, że czekają nas teraz korzystniejsze pasma jej zwycięstw aniżeli ostatnio, czyli przed Wimbledonem, ale Iga będzie także przegrywać. My, musimy to przyjąć jako coś absolutnie zwykłego, normalnego.

Człowiek uzależniony jest od własnej fizjologii, stąd lepsze lub gorsze samopoczucie wpływa na jakość realizowanych przez nas zadań, o czym każdy powinien sobie przypomnieć na kanwie własnej pracy zawodowej.

Z tego powodu, a jeszcze dodatkowo ze względu na specyfikę płci każda zawodniczka podlega naturalnym wahaniom formy i w tym nie ma nic dziwnego. Kiedy do tego dodać typowe zmiany kunsztu tenisowego wynikające z tych okoliczności, to już znamy przyczynę.

Trzeba tylko umieć spojrzeć na te zagadnienia obiektywnie i wedle takiego schematu oceniać Igę, mając w świadomości jej żywe zainteresowanie opiniami medialnymi. Każdy, kto w jakimś zakresie konkuruje, potrzebuje pozytywnego wsparcia, a dla Igi jest ono konieczne.

Jeżeli chcemy, aby nasza mistrzyni osiągała kolejne sukcesy i dłużej przebywała w tym sporcie, to powinniśmy zrozumieć jej sytuację, jej potrzeby i wspierać ją, gdyż tego pokroju mistrzów sportowych wielu nie mamy, a zazdrości nam Wielkiej Igi cały świat!

Na koniec warto zwrócić uwagę na opinię Wojciecha Fibaka, który powiedział, że na miejscu Igi pozwoliłby przeciwniczce wygrać choćby jednego gema. Napotkał od razu kontrę ze strony Andy Roddicka, słusznie uznającego, że w sporcie nie ma sentymentów.

To prawda niezaprzeczalna. W sporcie każdy daje z siebie 100%, a jeśli tego nie czyni, to przegrywa. Podaję te przykłady dlatego, że kto, jak kto ale Fibak powinien doskonale wiedzieć, że puszczenie przez Igę jednego gema, to zaproszenie przeciwniczki do oporu.

Eleganckie zachowanie można pokazać po meczu, ale nie w jego trakcie, gdyż takie postępowanie do niczego dobrego nie prowadzi, toteż dobrze, że nasza mistrzyni postępuje prawidłowo, bo inaczej nie moglibyśmy się cieszyć z sukcesów Wielkiej Sportsmenki.

Tadeusz Michał Nycz

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *