Motto: nie pamięta wół, jak cielęciem był…
Nie jestem entuzjastą telewizji publicznej, ale przy przerzucaniu kanałów trafiłem na spotkanie z Markiem Kondratem, z cyklu: „Rozmowy niesymetryczne” w TVP Info. Aktora lubię, toteż postanowiłem wysłuchać co ma do powiedzenia.
Jego wypowiedzi miały charakter elokwentny, miły dla ucha, a poza tym specyficzny tytuł zaciekawiał. Zastanawiałem się, o co tam chodzi, gdyż słowo „symetria” kojarzy się z geometrią, a jej zaprzeczenie z chaosem.
Rzeczywiście taki chaos w tej rozmowie usłyszałem. Redaktorka rozmawiała z mistrzem aktorskim właściwie o wszystkim i o niczym, stąd powstało pytanie, co on chciał społeczeństwu przekazać?
Wszystko kręciło się wokół wspólnoty europejskiej. Europa bez granic, w której aktor czuje się wspaniale, łącznie ze swoim domem znajdującym się w Hiszpanii. Mamy artystę, któremu się finansowo powiodło, a on ze swojej pozycji mędrkuje.
Żadnych nacjonalizmów, utożsamianych z faszyzmem, tymi słowami zwraca się do czarnej masy wyborczej, popierającej ugrupowanie polityczne dbające o interes naszego państwa, nie rozumiejąc chyba, że istnienie każdego takiego podmiotu jest zbudowane na nacjonalizmie.
Czymże innym, jak nie jego przejawem jest białoczerwona chorągiew na meczu piłki nożnej? Marek Kondrat został wykształcony w PRL-u, w którym władza hołubiła internacjonalizm, mający opanować cały świat, pod egidą komunistycznego ustroju.
Jeśli aktor mieni się dzisiaj takim kosmopolitą, to powstaje pytanie, dlaczego nie przeniósł się do swojego domu w Hiszpanii? Przecież dom kupuje się po to, aby w nim zamieszkać. Nie chcę przez to oczywiście pomniejszać jego osiągnięć artystycznych.
Żadnego aktora nikt nie przymusza do publicznych wynurzeń osobistych, a jeśli to czyni, to racjonalnie powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, jaką mądrość przekazuje? Filozofowanie z pozycji człowieka zamożnego, nie przystoi sławie aktorskiej.
To, niestety nie jest wyjątkowy przypadek. Wcześniej słuchałem wypowiedzi Janusza Gajosa wspaniałego aktora gloryfikującego partię i jej przywódcę, który był i jest nadal totalnym kłamcą i do tego anarchistą.
Zwróciłem się wówczas do mistrza jego własnymi słowami wypowiedzianymi w roli premiera w doskonałym serialu Agnieszki Holland pt. „Ekipa” – Janusz zastanów się, co ty chcesz zrobić i na kogo chcesz głosować?
O wypowiedziach medialnych Andrzeja Seweryna skierowanych do małych dzieci już nie wspomnę, gdyż poziom intelektualnego przekroju treści na to nie pozwala… Analiza psychologiczna postawy takich osób prowadzi do niewesołych wniosków.
Po ubogim dla nich PRL-u, nagle niektórzy z nich zawładnęli znacznymi zasobami pieniężnymi i ze swej pozycji dają nam porady zupełnie nie adekwatne do treści wypowiadanych w sztukach i filmach, w których pokazali swoją maestrię.
Oni świadomie, czy nieświadomie zachowują się jak nuworysze, którym woda sodowa do głowy uderzyła. Zrozumiałe, że każdy człowiek jest w pewnym zakresie egoistą, stąd patrzy na świat przez własny pryzmat bytu.
Jednak właśnie od tej klasy intelektualistów oczekuje się czegoś więcej, ponieważ kojarzeni są z odtwarzanymi postaciami prezentującymi wybitnie patriotyczne postawy, rozumiejące drugiego człowieka i jego marzenie o demokracji, sprawiedliwości, uczciwości, etc.
Człowiek żyjący w strukturze państwowej egzystuje dla siebie, ale też dla społeczeństwa. Jeżeli przypisuje sobie umiejętność pouczania innych, to powinien to robić nie z pozycji końca własnego nosa, ale przy uwzględnieniu odgrywanych patriotycznych postaci.
Artyści nie żyją tylko dla siebie, ale spełniają bardzo istotną rolę społeczną. Nie każdy potrafi ten problem udźwignąć, ale też od żadnego z nich tego się na siłę nie wymaga. Rzecz w tym, że jeśli w tej roli występują publicznie, to powinni być zgodni z szerzonymi aktorsko ideami.
Inaczej zaprzeczają realności prezentowanych aktorsko postaci dla ludzi potrafiących dokonywać stosownych analiz i porównań, a innych wprowadzają po prostu w błąd, będąc narzędziem taniej, szkodliwej politycznie propagandy.
Przeciętny rodak pragnie brać przykład z poglądów ludzi znanych publicznie i prezentujących określoną korzystną dla narodu umiejętność znalezienia się tu i teraz, dlatego słowa tego rodzaju celebrytów mają istotne znaczenie dla mas.
One powinny pokazywać, wyjaśniać poprawne kierunki postępowania, jak przystało bohaterom prezentowanym na deskach scenicznych w różnego rodzaju inscenizacjach, zamiast bełtać ludziom w głowach sloganami i fasmantagorią…
Jeśli ktoś nie potrafi podjąć takiej roli społecznej, to lepiej dla niego i dla nas, aby milczał nie wypowiadając niczego więcej poza kunsztem stricte aktorskim ukierunkowanym na odtwarzanie istotnych cech naszych, w szczególności bohaterów narodowych.
Inaczej przybiera rolę powieściowej „Lalki” Bolesława Prusa, która pomimo znanego rodowego pochodzenia, obycia intelektualnego, w tym w zakresie znajomości obcych języków i kultur, prezentuje się jak wydmuszka z jajka zupełnie pusta w środku…
Tadeusz Miłowit Lubrza