Motto: czyli niepełnosprawność umysłowa…
Pojęcie niepełnosprawności jest pojemne. Od razu abstrahuję od osób formalnie uznanych za niepełnosprawnych. Na tapetę biorę wyłącznie forsujących swój niebywale rozwinięty intelekt, który predestynuje ich do medialnych moralizatorskich wypowiedzi.
Ta grupa społeczna wyróżnia się szczególnie spośród innych, ponieważ z jednej strony przypisuje sobie znaczną wielkość inteligencji z którą identyfikują mądrość, z drugiej zaś w sferze logicznego rozumowania wykazuje skrajną niepełnosprawność.
Jest w stanie długotrwale medialnie brylować, ponieważ grono ludzi, do których się odnosi charakteryzuje się widocznym brakiem stosowania logiki praktycznej pozwalającej w jakimś zakresie odróżnić kłamstwo od prawdy, czy kontrowersji.
Istnienie faktycznej niepełnosprawności jest trudne do przesądzenia, wobec ogromnych rzesz społecznych w ten sposób się medialnie prezentujących, stąd nie wiadomo, którzy posiadają ten przymiot faktycznie, a którzy tylko odgrywają tę role, bo za to im zapłacono…
Dla przeciętnego odbiorcy to rozróżnienie nie ma większego znaczenia, ponieważ nie umiałby cokolwiek z tym zróżnicowaniem uczynić, gdyby świadomie je dostrzegł, bo powszechną bolączką pozostaje tępota intelektualna.
Cyrkowcy medialni dostosowują się do przeciętnej większości, chyba po to, aby od niej nie odstawać i być swojsko odbieranymi… Byłoby to jakieś sensowne wytłumaczenie, gdyby nie samoocena odbiorców, którzy jak jeden mąż uznają się za super inteligentnych.
W krajowych warunków odmienna ocena stanu rzeczy jest chyba niepodobieństwem, bo, gdyby miało być inaczej, to obecni rządzący systemem anarchistycznym nie mogliby się podobać blisko jednej trzeciej wyborców.
Stała ciągota do intelektu sprawia, że ludzie powszechnie popierają z przyzwyczajenia wylansowaną medialnie na kolebkę inteligencji pewną polską partię polityczną, sądząc, że tylko z tego źródła można oczekiwać korzystnych społecznie rozwiązań.
Nasz model nie odstaje od światowego, którego zadaniem jest tworzenie takich zjawisk, których zadaniem pozostaje obrazowanie ideologicznych przekonań, które w żaden logiczny sposób nie dadzą się wytłumaczyć.
Celem, chaos myślowy mas społecznych, gwarantujący trzymającym kasę światową w rękach – status quo! Nie mogą pozwolić na ujawnienie prawdziwych celów politycznych, bo wówczas dość szybko pozbawili by się całego bogactwa.
Obiektywny rozwój cywilizacyjny, przy klarownej polityce stworzyłby potężną zjednoczoną masę oporu, z którą garstka ludzi nie potrafiłaby sobie w żaden sposób poradzić, tracąc w efekcie całe światowe bogactwo niesprawiedliwie dotychczas rozdzielane.
Jedynym wyjście pozostaje szyfr polityczny, kształtujący ją tak niezrozumiale, że wszelkie dyskusje około polityczne powszechnie stosowane w sferze komentarzy i ocen, w efekcie nigdy sedna sprawy nie dotykają.
Znamy to z przeszłości, kiedy w dyskusjach nad nowym ustrojem, manewrujący postkomuniści doprowadzali do tak powszechnych i czasowo znacznych debat, powodujących, że na końcu nikt się nie orientował co było ich przedmiotem…
Dezorientacja społeczna miała na celu upadek postkomunistów na cztery kocie łapy, co się udało doskonale. Dziś system światowego szyfru opiera się na metodzie, zgodnie z którą 1000 razy powtórzone kłamstwo funkcjonuje jako prawda.
Schodząc z linii teorii podam prosty przykład. Weźmy pojęcie „polityka”. W definicji encyklopedycznej wyczytamy, że jest to cały zestaw metod stosowanych po to, aby w efekcie finalnym osiągnąć określone korzyści.
Współcześnie medialnie skutecznie wmawia się masom, że to sposób zmierzający do osiągnięcia ideowych pięknie brzmiących założeń. W sukurs idzie ONZ, pokojowa nagroda Nobla, traktaty międzynarodowe rozumiane wedle ich twórców a nie ustanowionego prawa.
Brakuje mechanizmu prawnego zmuszającego do przestrzegania ustanowionego prawa wedle jego wyraźnej litery prawa. Mimo, że nauka wymyśliła go dawno w postaci legalnej wiążącej wykładni wątpliwych przepisów prawa, został odstawiony do lamusa…
W polskich warunkach mamy do czynienia ze szczególnym wstecznictwem, gdyż w latach 1989-1997 ten mechanizm u nas funkcjonował, ale pozwoliliśmy go wyeliminować pod wpływem bezmyślnej akcesji do Unii Europejskiej, gdzie ten instrument nie funkcjonuje.
Zamieniliśmy lepszy system prawny na gorszy i dzisiaj dziwimy się, że istnieje spór między profesorami nauk prawnych na temat funkcjonowania bądź niefunkcjonowania neo sędziów. Be wątpienia jedna z tych opcji profesorskich bezczelnie nas oszukuje, ale która nie wiemy.
Nie wiemy dlatego, że nie posiadamy legalnej wiążącej wykładni ustaw, przy pomocy której można bez trudu wykazać, kto mówi prawdę, a kto oszukuje i tego bezczelnego kłamcę usunąć z grona uczelnianego, jako naruszającego Akademicki Kodeks Wartości.
Zamiast rozwiązać problem w postaci przywrócenia legalnej wykładni ustaw wolimy się bez przerwy kłócić, dyskutować, spotwarzać inwektywami i tym sposobem idziemy na rękę trzymającym kasę, którzy nie bez powodu uznają nas za niepełnosprawnych umysłowo…!
Karabeusz