Motto: debilizm dotyka wszystkich sfer, w tym sportu…
Rozpoczął się turniej w Australii. Mamy za sobą pierwsze mecze jedynki światowej, nad którą rozpływają się w zachwytach niemal wszyscy komentatorzy tenisa. Stopień ograniczenia umysłowego także tutaj dochodzi do apogeum.
Wydawało się, że tenis, to dziedzina sportu, w której reguły olimpijskiej poprawnej, sprawiedliwej rywalizacji muszą być przestrzegane. Tymczasem władze sportu zachowują się w typowy sposób dla panującego w polityce szyfru…
Pytanie, dlaczego nie przestrzegamy rzeczywistych reguł olimpijskiej rywalizacji, tylko udajemy, że tak jest? Tenis, to piękny sport, który mógłby bez trudu zachowywać właściwe reguły, ale je lekceważy, czemu?
Sport nie może przecież odstawać od banialuk realu, bo mógłby może pobudzać do myślenia przeciętnego obserwatora, a to byłoby bardzo niebezpieczne dla trzymających całą kasę światową w rękach!
Zastanawiające jest, że w tę fałszywkę medialną dają się wpuścić wybitni znawcy przedmiotu gry z całego świata. W Polsce ze względu na osiągnięcia mamy sporo znawców, koneserów tej dziedziny, niektórzy nawet już należą do rodzinnych dynastii komentatorskich…
Nie można im odmówić znawstwa przedmiotu sportu, a mimo tego zachowują się tak, jakby reguły olimpijskie były im całkiem obce? W zasadzie jeden powód ciśnie się na usta: pecunia non olet…, inaczej wytłumaczyć się nie da.
Baz sprawiedliwości, równych szans nie ma sportu. Zaintrygowany Czytelnik może się zastanawiać, w czym przejawia się ta nierówność? Stawia takie pytanie pewnie dlatego, bo żyjąc w totalnym rozgardiaszu burzącym wszelkie reguły, nie rozumie sedna sprawy…
Odwykliśmy już od porządku, uczciwości i sprawiedliwości toteż przez ten sam pryzmat patrzymy na sport. Fachowcy z finansowych powodów nie wychylają się i nie tłumaczą sedna problemu, bo płyną z nurtem gnojowicy…
Społeczeństwa żyją w ferworze absurdów i nawet autentyczni mistrzowie sportu przyklaskują tym anty sportowym trendom. Po pierwszym meczu jedynki światowego tenisa patrzyłem na Rogera Federera i widziałem, że i on wpisuje się w absurdy, uśmiechem gratulując wygranej.
Obok stali Wilander, Schett i czynili dokładnie to samo. Czyżby to całe towarzystwo już utraciło kontakt z rzetelnością szeroko rozumianej polityki tym razem sportu? Pomijam nawet fakt, że obecnej jedynki na tym turnieju być nie powinno.
Jeśli poważnie traktujemy sankcje względem państw reżimowych to sportowcy Rosji i Białorusi powinni być wyeliminowani ze wszystkich konkurencji sportowych, co nie wyklucza oczywiście ich gry na boiskach tamtejszych dyktatorskich krajów.
Cała ta totalna hipokryzja dotycząca Rosji i jej pomocników w dzisiejszej wojnie pokazuje tylko skrajną bezczelność w oszukiwaniu społeczeństw państw europejskich. To wszystko łączy się z nielogiczną, kompletnie niezrozumiała wielką polityką, w tym sportową.
Nawiązuję do tego jedynie na marginesie. Interesują mnie przede wszystkim podstawowe zasady sportu, spośród których na czoło wysuwa się równość szans i sprawiedliwość ocen występujących zawodników.
Turnieje, które nie dają równych szans występującym zawodnikom nie są sportem, lecz ustawką! Taka sytuacja występuje w tenisie, co łatwo udowodnić. Zawodnicy nie mają równych szans w grze, skoro władze tolerują zachowania szkodzące sportowi.
Mnie nie interesowały czynności manualno-maniakalne Nadala, gdyż one nikomu nie przeszkadzały. Czym innym są natomiast ryki z obory baby, czy chłopa mające przeciwniczce, czy przeciwnikowi utrudnić return.
Hipokryzja polega na tym, że sędziowie uspokajają publiczność przed serwisem gracza, aby go nie rozpraszać i nie utrudniać zagrania. Identycznej aury dla returnu już z niezrozumiałych względów nie uwzględniają.
Okazuje się, że można zdobywać najwyższe laury w tenisie będąc ryczącą babą z obory, przeszkadzającą przeciwniczce w grze i nikogo to nie razi, nie oburza, ani nie doprowadza do zmiany przepisów sportowych.
Nie mówię tego dlatego, że to indywiduum wyprzedza w klasyfikacji naszą zawodniczkę, gdyż uważam, że obecna jedynka tenisowa nie osiągnęłaby nawet pierwszej dziesiątki rankingowej, gdyby przestała wyć, jak krowa!
Elementy psychiczne odgrywają w sporcie kluczową rolę i nie są do końca powszechnie poznane i rozumiane. Iga Świątek w jakimś stopniu to pojmuje, stąd wychodzi na kort ze słuchawkami na uszach…
Straszenie wyciem przeciwniczki nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwą rywalizacją sportową, stąd władze tenisa powinny tego dawno zabronić! Brak takiej reakcji wpisuje się w powszechny obłudny szyfr polityki sportowej, współgrający z tą światową wielką…
Konstrukcja ta zachowuje asocjacje, aby nie uchybiać panującej modzie, nie wychylać się z idiotyzmu funkcjonującego trendu, bo, a nóż odmienność mogłaby skłonić powszechnie masy do logicznego rozumowania!
Karabeusz
Karabeusz