Motto: z filozoficznego punktu widzenia…
W całej historii ludzkości, historii funkcjonujących wierzeń i religii, zastanawia pytanie, dlaczego człowiek, jako istota ułomna przypisuje sobie szczególne znaczenie na ziemskim padole? Ułomność jest oczywista, ponieważ wykorzystujemy skąpy procent mózgu.
Odnosząc się do innych istot żyjących tu i teraz coraz dokładniej poznajemy ich przymioty, często odmienny od naszego stopień inteligencji. Dlaczego przypisujemy sobie wyłączne prawo władania światem materialnym?
Może ograniczające intelekt przymioty ludzkie zostały nadane specjalnie, abyśmy wypełniali określoną rolę ziemskiej misji kosmicznej? Wszystko, to tezy wątpliwe, ale w poszukiwaniu dążenia do prawdy trzeba uwzględnić także takie hipotezy.
Nasz świat już chyba wielokrotnie przeżywał okresy rozkwitu techniczno-technologicznego, jednak one za każdym razem kończyły się zdecydowanie bardzo źle nie tylko dla Ziemi, ale i dla wszechświata?
Z tego powodu Bóg, albo przedstawiciele wyższych rozwojowo galaktyk kosmicznych odwiedzając nas, usiłowali zaprowadzić składny porządek, w którym Ziemia nie będzie szkodzić wszechświatowi?
Może, po to stworzono religię, aby Ziemian utrzymać w jakiś ryzach zapewniających korzystne dla kosmosu funkcjonowanie? Jakie? Prawdopodobnie na Ziemi mamy potrzebne do czegoś wszechświatowi np. złoto i jesteśmy dostarczycielami tego kruszcu?
Skąd taki pomysł? Logicznie patrząc z dzisiejszego punktu widzenia dość dziwnie brzmi teza gloryfikowania metalu, którego własności z produkcyjnego punktu widzenia są dosyć słabe. Musiał nam zostać wmówiony wartościowy przymiot złota, abyśmy o ten kruszec dbali.
Mamy przecież metale daleko wartościowsze z punktu widzenia praktycznego zastosowania, a jednak złoto z niezrozumiałych z innego powodu przyczyn tak nami zawładnęło, że potrafimy się o nie zabijać!
Zakładając, że jest ono eksportowanym z Ziemi metalem, służącym do czegoś ważnego w kosmosie, to taka teza zdaje się być logicznie uzasadniona. Jesteśmy wyrobnikami złota od urodzenia dla potrzeb kosmicznych.
Zajęcie samo w sobie nie jest wystarczającym impulsem dla utrzymania ziemskiego porządku, dlatego w dalekiej przeszłości podejmowano różnego rodzaju działania dyscyplinujące i pomagające spokojnej egzystencji wyrobników złota.
Przy kłótliwości rozrastającej się populacji (patrz historie Wieży Babel), postanowiono podzielić nas na mniejsze społeczeństwa, bo być może tym sposobem łatwiej było panować nad całością?
Pomieszano języki, tworząc odrębne kultury, dla których ustalono religie. Człowiek źle się czuł ze świadomością przemijalności, wobec tego ukształtowano kanony takiej, czy innej wiary, które obiecywały życie wieczne, pod warunkiem grzecznego zachowania na Ziemi…
Stąd płynie uzasadnienie dla istnienia dziesięciu przykazań, czyli zasad skłaniających do poprawnego współistnienia ludzi, bez potrzeby stałej ingerencji z zewnątrz… Czas zacierał samoświadomość, a żądza władzy i pieniądza czyniła swoje…
Aby nie dopuścić do zapomnienia przesłanek religijnych, co jakiś czas kierowano emisariuszy przypominających warunki osiągnięcia życia wiecznego. Początkowo człowiek nierozumiejący tego, co przekazują nam starsi bracia z kosmosu, czynił ich bogami…
Z czasem, poszczególne religie ukształtowały przekonanie o jednym Bogu, do którego wszyscy wzdychają, choć w swoich praktykach religijnych różnią się obrzędami. Nam przypadł Jezus Chrystus, ale jak głębiej sięgnąć, to historia pokazuje wielość takich postaci.
Odmiennie nazywani poprzednicy, charakteryzują się dość zbieżną historią życia w zakresie posługiwania się niezrozumiałymi umiejętnościami oraz poświęceniem swojego życia na Ziemi, jak gdyby ukształtowani zostali na jednym zasadniczym modelu…
To, co napisałem można uznać za całkowitą abstrakcyjną bajkę, ale można też z filozoficzno-logicznego punktu widzenia zastanowić się, dlaczego w takiej właśnie układance kształtuje się, czy może się kształtować cała historia rodzaju ludzkiego?
Nie kwestionując jakichkolwiek wierzeń, czy osobistych przekonań na ten temat, stawiam tylko pytanie, na które każdy rozumny człowiek może sobie sam udzielić odpowiedzi. Współczesność pokazuje, że niestety nie będzie to zadanie łatwe.
Odczuwamy aktualnie ogromny deficyt w sferze posługiwania się szarymi komórkami dla odkrycia tego, co jest, a co nie jest prawdą, mimo, że posiadamy łatwe do przejrzenia dowody na ten temat, to cóż dopiero mówić o badaniu prawdopodobieństwa hipotez.
Postanowiłem dotknąć specyficznej struny dla każdego człowieka, mając nadzieję, że może tym sposobem przekonam kogoś do myślenia? Tu, oczywiście nie chodzi o przekonywanie w jakąkolwiek stronę.
Istota sprowadza się tylko do pobudzenia funkcjonowania naszego mózgu, bo mam wrażenie, że w tej kwestii brniemy w bardzo złym kierunku, pozbawiając się korzystania z przymiotu otrzymanego od Boga, czy też, jak kto woli od naszych starszych braci z kosmosu…
Karabeusz