Motto: nie każdy dyktatorek, to państwa doktorek…
Po cudacznym przedstawieniu w Sejmie z sędziami TK mamy oficjalnie i bezpośrednio do czynienia z zamachem na konstytucyjne organy państwa polskiego. Warunkiem skuteczności zamachu są istotne wartości, w imię których on jest przeprowadzany.
Mieliśmy sto lat temu zamach marszałka Józefa Piłsudskiego. Z założenia ideologicznego za tym czynem stała potężna wartość w postaci zagrożonej niepodległości państwa przez polityczne siły lewackie usiłujące uczynić z Polski kolejną republikę radziecką.
Jak wiemy, nie udało się to nawet w czasach PRL, kiedy państwo było w całości opanowane przez opcję socjalistyczno-komunistyczną. Powstaje pytanie, na co liczą dzisiejsi zamachowcy i jakim dobrem narodu się kierują?
Podejrzewać można, że bazują wyłącznie na unijnym froncie wspólnotowym, ponieważ tylko z tego kierunku mogą oczekiwać poparcia. Koncepcja miałaby szanse powodzenia, gdyby to uczestnictwo przynosiło realne korzyści.
Tymczasem oprócz czarodziejskich zaklęć, żaden rząd od 1989 r. nie przedstawił raportu finansowego o stanie państwa i na jego podstawie nie wykazał realnych korzyści z uczestnictwa Polski we wspólnocie europejskiej.
Nie trudno się domyślić, czemu tego nie zrobiono. Efekt przedsięwzięcia nie byłby korzystny i dlatego ograniczano się do medialnej konsekwentnej propagandy mówiącej, że rodaków nie stać na wybudowanie za 30 lat dróg, mostów i autostrad bez pomocy UE!
Podobnie wmawiano nam, że nie mamy pojęcia o demokracji i unijnej działalności, stąd musimy się ABC uczyć od zachodniej Europy, która w tej wspólnotowości funkcjonuje kilkadziesiąt lat, podczas, gdy polska demokracja i unia z Litwą trwały przez kilka wieków!
W tak kładzione systematycznie medialnie do głowy bzdury uwierzyła blisko ¼ narodu, która optuje za politykami zdradzającymi interes państwa polskiego, z prekursorami tej działalności w osobach niektórych profesorów nauk prawnych widocznych w czasie cyrku w Sejmie…
To dość ciekawa przypadłość edukacyjna, bo ci zaawansowani wiekiem humaniści zdawali egzamin wstępny na wyższe studia z historii, stąd dzieje Polski powinni doskonale znać. No cóż, może zapomnieli, wszak postępujący czas działa nieubłaganie…
Gloryfikowana Unia pomału się rozsypuje i w braku procesu naprawczego dobiegnie niebawem do końca. Polacy natomiast pokazali, że potrafią robić dobre interesy biznesowe nawet bez ochłapów unijnych…
Dowodem okres rządów PiS, kiedy to zamrożono należne nam pieniądze, a gospodarka mimo tego nieźle się rozwijała wykazując cały czas tendencję wzrostową we wszystkich istotnych wskaźnikach międzynarodowo ustalanych.
Pieniądze zachowano dla lewaków obecnie rządzących. Minęły już ponad dwa lata ich władzy i pomimo programowych olbrzymich obietnic oraz posiadanych finansowych środków unijnych, jak na złość nic gospodarczo im nie wychodzi.
Zamiast rządzić, bo w tym celu zostali wybrani, zajmują się zakamuflowanymi metodami zmierzającymi do unicestwienia państwa polskiego i wchłonięcia go wbrew traktatom w strukturę Stanów Zjednoczonych Europy pod egidą Niemiec.
Pomysł dość chytry, tyle, że nieuwzględniający charakteru narodu. Może mógłby się udać, gdyby państwo poprawnie się rozwijało. Pecunia non olet – wiemy z historii, że tą metodą można wiele osiągnąć…
Powolny rozkład Unii z powodu kardynalnych błędów gospodarczych jest aż nazbyt widoczny, aby można mieć nadzieję na sukces. Do tego aspekt psychologiczno-historyczny ma zasadnicze znaczenie.
Zbyt krótko na przełomie XX i XXI wieku funkcjonujemy w wolnym i niepodległym kraju, aby zgodzić się na likwidację polskiej państwowej wspólnoty, na rzecz szerszej europejskiej, to jeszcze nie jest właściwy etap przemian społecznych.
Gdyby real układał się korzystniej, to kto wie, czy nie wpadlibyśmy w tę zasadzkę, jak śliwka w przysłowiowy kompot? Na razie jednak, na szczęście, nie dla psa kiełbasa, stąd o rozbiciu niepodległej Polski mowy być nie może.
O ironio, na szczęście degradacja gospodarki, ceny w górę, wzrost kosztów utrzymania, wszystko to działa per saldo na korzyść naszej suwerenności. Ruchy prawicowe przeciwne poza traktatowej integracji budzą się z letargu, co widać na przykładzie choćby Francji…
Mniejsze państwa Europy środkowej wzorują się na Polsce i wyciągają dla siebie stosowne wnioski z naszych wydarzeń, dlatego ten sejmowy spektakl anarchizacji państwa przyniesie odwrotne skutki od zamierzonych.
Mamy szczęście, że UE wybrała do realizacji przedsięwzięć błazeńskiego nieudacznika, który na przysłowiowym talerzu wykłada całą zgraję zamachowców przeznaczonych wyborcom a następnie wymiarowi sprawiedliwości do politycznego odstrzału…
Mimo historycznego wykształcenia nie pojmuje, jaki go dzieli od marszałka Józefa Piłsudskiego dystans, skoro przy pomocy medialnie tylko sprawnych zabiegów chce uzyskać efekt nieosiągalny, jak przysłowiowe porwanie się z motyką na Słońce…
Tadeusz Miłowit Lubrza