Motto: pożal się Boże znawcy od prostego językowo prawa…
Ostatnia afera sejmowa ujawnia publicznie coraz liczniejszą rzeszę konstytucjonalistów, którzy, grzebiąc w Konstytucji w poszukiwaniu potrzebnych dla swych celów przepisów wymądrzają się publicznie często niestety wprowadzając opinię publiczną w błąd.
Pozwalam sobie zabrać głos na ten temat, jako absolwent WPiA Uniwersytetu Jagiellońskiego niespecjalizujący się w tej dziedzinie prawa, dlatego, że podstawowe zapisy ustawy zasadniczej nie wymagają nadzwyczajnych umiejętności.
Wystarczy poprawne posługiwanie się językiem polskim, stosowanie ukształtowanej w prawie zasady clara non sunt interpretanda, czyli to, co oczywiste językowo nie podlega dalszej wykładni, i tym sposobem prosto można zrozumieć regulacje Konstytucji.
Oprócz tego, konieczny jest oczywiście zdrowy rozsądek, czyli wiedza, po co prawo istnieje i jakiemu celowi służy? Z tym pojęciem jest u nas najgorzej, ponieważ unikamy w ogóle dyskusji o potrzebie jednakowego stosowania prawa, w tym Konstytucji.
Zebrałem osobiście materiał dowodowy świadczący o tym, że tak prokuratura, jak i sądy, a nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, nie zwracają w ogóle uwagi na ustawę zasadniczą w sytuacji, gdy jest to dla nich w konkretnej sprawie niekorzystne.
Dialog z petentem wygląda wówczas na zasadzie: gadał dziad do obrazu a obraz do niego ani razu. Podnoszone przez wnioskodawcę przepisy konstytucyjne są w udzielanych stanowiskach tych organów zupełnie pomijane tak, jakby ich w ogóle nie było.
Mec. Kalisz stwierdził, że Sejm i Senat to najwyższa władza w Polsce, dlatego ma pełne prawo zastąpić Prezydenta RP będącego w stanie obstrukcji w kwestii ślubowania wybranych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego.
Zawsze mi się wydawało, że najwyższą, zwierzchnią władzę w Polsce sprawuje naród (art.4 ust. 1 Konstytucji powoływanej dalej: K.), natomiast w rękach Sejmu i Senatu pozostaje jedynie władza ustawodawcza, jak stanowi wyraźnie art. 95 ust. 1 K..
A co do najwyższej władzy w jej trójpodziale, to predestynuje do niej najbardziej Prezydent RP, będący zgodnie z literalną treścią art. 126 ust. 1 K. najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej.
Z powołanych względów w razie nie zaprzysiężenia Prezydenta RP przez Zgromadzenie Narodowe wybrany na głowę państwa mógłby złożyć przysięgę bezpośrednio przed narodem, jako mocodawcą Zgromadzenia Narodowego i takie zastępstwo byłoby zgodne z prawem.
W myśl art. 21 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. O Trybunale Konstytucyjnym ( Dz. U z 1997 Nr 102, poz. 643, z późn. zm.), osoba wybrana na stanowisko sędziego składa wobec Prezydenta RP, w terminie 30 dni od dnia wyboru, ślubowanie następującej treści:
„Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego, będę wiernie służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego sumienia i z najwyższą starannością oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu.”. Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg.”.
W myśl ust. 2 art. 21 powołanej ustawy odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału. Ani Konstytucja, ani wskazana ustawa nie reguluje zachowania Prezydenta w kwestii przyjęcia lub odmowy przyjęcia ślubowania.
Kompetencje w przedmiotowej sprawie należy rozpatrywać na tle ogólnych konstytucyjnych uprawnień głowy państwa, będącej w myśl art. 126 ust. 2 K. podmiotem zobowiązanym do czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji.
Rozważenia wymaga zachowanie sędziów TK, którzy uczestniczyli w farsie kabaretowej w Sejmie, składając jakieś fikcyjne ślubowanie nieprzewidziane przepisami prawa. Cała szóstka sędziów sprzeniewierzyła się art. 195 ust. 3 K.
Przepis ten stanowi, że sędzia TK nie może prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Uczestnictwo w tej imprezie nieprzewidzianej w przepisach prawa dyskwalifikuje wszystkie te osoby.
Skutek prawny będzie jednak niejednolity. W przypadku dwojga sędziów, którzy uprzednio złożyli ślubowanie wobec Prezydenta RP warunek wskazany w art. 21 cyt., ustawy został spełniony, wobec czego oni formalnie są zaprzysiężonymi sędziami TK.
Późniejsze ich niegodne zachowanie to podstawa do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Pozostała czwórka nie spełnia warunku art. 21 cyt. ustawy i uczestnicząc w niegodnym oraz bezprawnym czynie sama się zdyskwalifikowała w roli sędziego.
W następstwie, Prezydent RP, jako gwarant przestrzegania Konstytucji nie może przyjąć ślubowania od tych sędziów, ponieważ oni sprzeniewierzyli się obowiązującym przepisom ustawy o TK, składając jakieś fikcyjne ślubowanie.
Ten czyn skutkuje zrzeczeniem się stanowiska sędziego TK. Prezydent RP nie może honorować sędziego, który naruszył przepisy ustawy o ślubowania, bo sam godziłby w art. 7 K. nakazujący działać na podstawie i w granicach prawa, a w następstwie tworzyłby farsę…
Niektórzy konstytucjonaliści, strasząc Prezydenta RP Trybunałem Stanu, pomijając już nawet arytmetykę sejmową, zdają się zmierzać w kierunku logiki obowiązującej w tradycyjnie pojmowanym domu wariatów…
Karabeusz