PERSPEKTYWA KRZYWA…

Z panoramy emeryta,
Będącego z seksem kwita,
Miło powspominać dzieje,
Bo, nostalgią od nich wieje.

Młodość znaczy piękną krasą,
Najróżniejszych kręgów masą,
Ma w zanadrzu spore plany,
W które mocno oplątany

Każdy wielbi. Liczne pary,
Mierzą siły na zamiary.
Migiem śluby biorą szczerze
Lecz, czy trafnie się wybierze?

Szczęście czują ciut nieliczni.
Niekoniecznie ci, co śliczni.
Raczej bardziej doświadczeni,
Których miłość nie rumieni…

Tworząc gniazda pakt szczęśliwy,
Z krwi i kości całkiem żywy,
Trzeba przez praktyki masę,
Dopasować ciągów trasę…

Wspólnie idąc poprzez życie,
Patrzeć prosto, a nie skrycie.
Charakterem wspólnotowym
Na kompromis być gotowym.

Wszystkie mądre, jasne rady,
Mają jednak takie wady,
Że trafiają w grunt niepewny,
Bałamutny, mocno zwiewny…

Pojmujemy je dosłownie,
Gdy rodzinną mamy głownię,
Przy tym dzieci własnych sporo.
Jednak nie nadążasz poro,

Gdyż błądzący w swej młodości,
Mimo późnej staranności,
Szansę tracą na odnowę,
O czym świadczą włosy płowe,

Które z czasem posiwiały.
I ambaras powstał mały.
Kwadraturę widać koła,
Mimo już mądrego czoła,

Wiek młodości nie powróci.
Nikt problemów nie przykróci.
Toteż marzyciele stali,
Nieraz pannę młodą brali…

Tym sposobem dziadek z córką…
Może jeszcze z dziećmi furką,
Chciał nadrobić czas stracony,
Kosztem później wdowiej żony.

Te różnice epokowe,
Mają cechy ciut niezdrowe,
Gubiąc przedział pokolenia.
Często wiodą do zdziwienia,

Kiedy syn starego dziadka…
Oraz jego młoda matka,
Tracą nić porozumienia,
Z wiekowego zasiedzenia…

Słowem, dziadek brnąc w młodziki,
Tworzy obraz bardzo dziki,
Stąd niektórzy wietrzą rację,
Poprzez cud – reinkarnację.

Opóźnieni rozwojowo,
Dokazując bardzo zdrowo,
Mają czas ustatkowania,
W drugim życiu. Porównania

Mogą przyjąć z doświadczenia
Poprzedniego już wcielenia.
Jeśli tylko godni chwili,
Aby przeszłość zobaczyli…

Kto się spóźni na autobus,
Musi szukać inny dowóz.
Czasu wrócić nie da rady,
Toteż próżne są porady.

Ani inne sztuczki chwili.
Tacy często się błaźnili,
Nie potrafiąc z perspektywy,
Dojrzeć obraz całkiem krzywy…

Tadeusz Miłowit Lubrza