INTRYGA…

Motto: wszystko ma swoje granice, także igranie i obietnice…

Mamy rewelację medialną prognozującą powrót do normalności w ramach sprzeczności z duchem Konstytucji wyboru 15 sędziów Krajowej Rady Sądownictwa i dalszych tego faktu konsekwencji prawnych w postaci nielegalności Izby SN orzekającej o ważności wyborów.

Genialni intryganci popierani przez niektóre gremia prawnicze wymyślili, że marszałek Sejmu zwoła Zgromadzenie Narodowe, zawiesi funkcjonowanie, obejmie urząd Prezydenta RP, podpisze ustawy przywracające między innymi sędziów postkomunistycznych i następnie dojdzie do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na Prezydenta RP.

Projekt brzmi bardzo sprytnie, tyle, że wymyślili go chyba analfabeci prawni, ponieważ pozostaje w oczywistej sprzeczności z art. 131 Konstytucji RP określającym warunki przejęcia przez marszałka Sejmu przejściowo urzędu Prezydenta RP.

Zgodnie z tym przepisem, aby marszałek Sejmu mógł przejąć funkcję Prezydenta RP, tenże musi go powiadomić o przeszkodzie w objęciu urzędu, czego rzecz jasna Karol Nawrocki nie uczyni. Automatyczne objęcie funkcji Prezydenta RP może mieć miejsce tylko w takim przypadku, a także w razie śmierci Prezydenta RP.

Inne powody nieobjęcia urzędu Prezydenta RP wymagają oceny Trybunału Konstytucyjnego, który funkcję Prezydenta RP powierza marszałkowi Sejmu na jego wniosek. Rzecz oczywista, że Trybunał Konstytucyjny takiego rozstrzygnięcia, jako sprzecznego z prawem nie wyda.

Koncepcja przejęcia władzy prezydenckiej przez marszałka Sejmu spali, więc na panewce, ale jego odpowiedzialność osobista karna za zamach stanu w postaci storpedowania trybu zaprzysiężenia głowy państwa pozostanie.

Marszałek Sejmu ma chyba tego świadomość, dlatego odżegnuje się od takich działań, mimo sugestii ze strony nawet niektórych profesorów nauk prawnych. Oni, w przeciwieństwie do marszałka niczym nie ryzykują, najwyżej plamą na swoim honorze prawniczym…

Z tym przymiotem w świetle opowiadanych fantastycznych koncepcji na zapotrzebowanie polityczne już jest całkiem kiepsko. Widać, bowiem wyraźnie ewidentne naruszanie Akademickiego Kodeksu Wartości, stąd honor wylądował dawno na śmietniku.

Niektórych może jeszcze bronić zaawansowany wiek, ze względu na niezależną osobniczo występującą sklerozę, sprzyjającą opowiadaniu bajek. Na szczęście żaden wnikliwy obywatel nie musi się sugerować opiniami profesorskimi, lecz może sam sprawdzić, jak jest. Wystarczy przeczytać art. 131 Konstytucji RP, napisany jasną niebudzącą wątpliwości polszczyzną.

Oceniając uknutą intrygę, trzeba uwzględnić, że Karol Nawrocki i jego sztab nie będą biernie oczekiwać na rozwój wypadków. Gdyby marszałek Sejmu zdecydował się na zamach stanu w postaci nie zaprzysiężenia Prezydenta Elekta, wówczas dojdzie do zastępczej formy.

Zapowiadał to prof. Przemysław Czarnek, że wówczas Karol Nawrocki złoży przysięgę przed narodem, co wypełni przesłankę art. 130 Konstytucji, ponieważ Zgromadzenie Narodowe przyjmuje przysięgę w imieniu suwerena.

Skoro z powodów bezprawnych do tego nie dojdzie, wówczas suweren może wyeliminować swojego pośrednika i sam zaprzysiąc Prezydenta Elekta w obecności poprzednika przekazującego mu władzę.

Mieliśmy już takie historyczne zdarzenie, kiedy to w braku możliwości zwołania Zgromadzenia Narodowego Tadeusz Kościuszko, obejmując funkcję Naczelnika Państwa złożył przysięgę narodowi na Rynku Krakowskim 24 marca 1794 r.

Próba zamachu stanu może doprowadzić do nieprzewidzianych tragicznych okoliczności. Przykładowo, ustępujący Prezydent RP w celu zachowania ciągłości władzy, może, jako najwyższy zwierzchnik sił zbrojnych zwrócić się o zagwarantowanie tej czynności.

Przysłowiowe igranie z ogniem zawsze źle się kończy. Takie zdarzenia mogą całkowicie pogrążyć koalicję rządową, co akurat wyszłoby z korzyścią dla narodu, ale nie można wyeliminować różnorodnych strat, jakie temu wszystkiemu będą towarzyszyć…

Społeczeństwo niezbyt chętnie angażuje się w takie zdarzenia, bo klasyfikuje je na poziomie walki politycznej pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami. Nieco inaczej rzecz wygląda z wyborami Prezydenta RP, gdyż tutaj mamy odczucie bezczelnego zakpienia z suwerena.

Kiedy do tego dodać podejście władzy do szarego obywatela na przykładzie ostatniej historii kobiety w ciąży gnębionej przez organy państwa, co skutkowało śmiercią jej kilkumiesięcznego dziecka, sytuacja zaczyna być niebezpieczna.

Dotychczas mieliśmy do czynienia z naruszaniem praw obywatelskich polityków, na co społeczeństwo mogło machnąć ręką. Ale jeśli bezprawie władzy dotyczy szarego obywatela i kończy się śmiercią niewinnego dziecka i bezprawnym rozdzieleniem matki z drugim potomkiem, każdy zaczyna pojmować, że to może także jego dotknąć.

Nie chciałbym, aby te wszystkie knowania doprowadziły do rozruchów społecznych, gdyż nam to do niczego nie jest potrzebne. Z tego powodu przedstawiam klarowny stan prawny, sugerując, aby Czytelnik sam sobie go osobiście sprawdził, czytając art. 131 Konstytucji.

Na koniec namawiam do opanowania nerwów i wszechstronnej rozwagi wszystkich, od których zależy omawiany przebieg zdarzeń, abyśmy nie zabrnęli niepotrzebnie w oblicze wojny domowej…

Karabeusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *