REWELACJE…

Ostatnia wiadomość, jaka wyświetliła mi się na komórce, to szczyt dobroczynnego ZUS, polegający na zmianie terminu lipcowej wypłaty emerytury z 6 na 4 lipca br.! Pobieram emeryturę od paru lat, stąd wiem, że zawsze jeśli 6 była niedziela, to wypłacali w piątek.

Skąd wzięła się ta informacja o dobroczynności ZUS-u? Trzeba przeanalizować fakty. Po pierwsze, rząd nie ma czym się chwalić, dlatego powiela rzekomą dobroczynność, która już istniała pod władzą poprzedników, ale co szkodzi się pochwalić samemu?

W braku laku, dobry kit, tym bardziej, że być może zadecyduje o nastawieniu do władzy niektórych wyborców, bo przecież starzejemy się i objawy sklerozy poczynają nas stopniowo nawiedzać, zatem rząd sprytnie chce wykorzystać sytuację.

Po drugie, mamy rzecznika rządu, który musiał w jakiś sposób zaznaczyć swoją obecność w sferze medialnej. To jest trochę śmieszne, ale niestety prawdziwe. Nie takie persony kompromitują się publicznie…

Słuchałem wywiad z byłym prezesem Izby Pracy Sądu Najwyższego, osobą wykształconą w randze profesora nauk prawnych. Tenże jednoznacznie stwierdził, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego jest nielegalna.

Dopytywany o szczegóły zasłonił się brakiem specjalizacji w dziedzinie prawa konstytucyjnego. Po co zatem kłapie językiem, skoro nie potrafi niczego udowodnić przy pomocy przepisu prawa?

Wychodzi na to, że słusznie odebrano Izbie Pracy SN prawo zajmowania się sprawami publicznymi w zakresie problematyki wyborczej, skoro zgrupowani tam sędziowie, sądząc po wywodach byłego prezesa są laikami konstytucyjnymi.

Wcześniej słyszałem wywiad też z profesorem nauk prawnych, tym razem specjalistą z zakresu prawa karnego, również sędzią Sądu Najwyższego, który także zaklinał się o nielegalności działania tej Izby. Był mniej krytyczny o własnej niekompetencji, ale także wskazać przepisu prawa uzasadniającego postawioną tezę nie był w stanie.

Oglądałem natomiast wypowiedzi trojga specjalistów z zakresu prawa konstytucyjnego, również profesorów, którzy jednolicie potwierdzili legalność funkcjonowania Izby SN, która będzie zatwierdzać wybory prezydenckie.

Co ważniejsze, ta trojka specjalistów z właściwej dziedziny prawa potrafiła konkretnie uzasadnić swój pogląd przepisem art. 187 Konstytucji, z którego nijak nie można wyczytać, aby przewidywał wybór 15 sędziów KRS przez samych sędziów.

Odmienne zapatrywania wyrażane za granicą mogą sobie istnieć, ale nie mają wpływu na nasze prawodawstwo, które zgodnie z art. 8 Konstytucji uznaje ustawę zasadniczą za najwyższe prawo w Polsce obowiązujące.

Po takich jednolitych wypowiedziach konstytucjonalistów, które każdy odbiorca tej informacji może sobie sam potwierdzić czytając zapisy art. 187 Konstytucji, nie można mieć żadnych wątpliwości, gdzie leży prawda.

Tylko Trybunał Konstytucyjny jest władny orzec o sprzeczności z Konstytucją ustawy przewidującej wybór 15 sędziów KRS przez parlament, a tego nie zrobił, lecz wręcz przeciwnie stwierdził, że powoływana ustawa pozostaje w zgodzie z ustawą zasadniczą.

Nieuczciwość części prawników polega na tym, że usiłują nas przekonać nie za pomocą konkretnych prawniczych argumentów, ale przy pomocy chciejstwa politycznego, wyrażającego się enigmatyczną sprzecznością tego wyboru z duchem Konstytucji.

Legalność działania państwa polskiego pod rządami PiS nie była na rękę władzom UE, toteż krętymi metodami uknuli intrygę, jakoby w Polsce nie funkcjonowała demokracja. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i prędzej czy później prawda wychodzi na wierzch.

Być może przedłożono gremiom unijnym błędne tłumaczenia art. 187 Konstytucji zawierające zapis „przez sędziów”, którego tam nie ma i tym sposobem wprowadzono poważne trybunały europejskie w błąd?

Odrębnym zagadnieniem jest to, co dzieje się dzisiaj z zatwierdzeniem wyboru Prezydenta RP, choć to w pewnym sensie potwierdza oszukańczy mechanizm wypowiedzi  znanych mecenasów od sztuki krętactwa.

Ci miglance chcieliby do tego wybiórczo korzystać z elementu nielegalnej Izby SN, gdyż ich zdaniem była legalną w momencie zatwierdzania wyborów parlamentarnych w 2023 r. Przyciśnięci argumentami do muru uważają, że te wybory zatwierdzenia nie wymagają.

I to już jest szczyt krętactwa, gdyż każdy Czytelnik może sobie na własny użytek przeczytać art. 101 Konstytucji, który w ust. 1 stwierdza, że ważność wyborów Sejmu i Senatu, stwierdza Sąd Najwyższy!

Przepis jest analogicznie skonstruowany do art. 129 ust. 1 Konstytucji, który stanowi, że ważność wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej stwierdza Sąd Najwyższy. Różnica, to w pierwszym przypadku mowa o Sejmie i Senacie a w drugim o Prezydencie.

Oszukańczy trik polega na tym, że mało kto sięga do źródła twierdzeń naszych genialnych ekspertów prawnych, którzy wciskają nam totalny kit, bazując tylko na stopniu, czy tytule naukowym z zakresu prawa, z pominięciem rzetelności i prawdziwości wypowiedzi.

Karabeusz

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *