Motto: co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie…
Mam takie myśli czasem stalowe,
Opanowują dość szybko głowę,
Kiedy szum mediów wielce zadziwi
Jak to eksperci są sprawiedliwi…
Chciałbym natenczas dawać ripostę,
Bo, wyjaśnienia są bardzo proste.
Lecz nie wstrzymuję nonsensu skali
Choć nie pasuje absurd z oddali.
Gadacze piękni zawsze z pozoru
Dostosowani do tego dworu…
Kuszą niezwykle wprost intelektem,
Robiąc furorę takim aspektem.
Jakże tu można razić sprzeciwem?
Jak konkurować z prądem, łuczywem?
Czy mnie wypada grać w te konkury,
Kiedy zwyczajnie zdałem matury,
Potem przepchnięty przez uniwerek,
Jakichś zdolności zdobyłem szereg?
Lecz konkurencją same krezusy,
Mój stopień wiedzy jest bardzo kusy,
Kiedy naprzeciw widzę doktora
A nie daj Boże już profesora!
Nie wolno przecież godzić w fachowca,
Tak czyni tylko czarniutka owca.
Albo niespełna rozumu człowiek,
Co na intelekt nie umie powiek
Własnych otworzyć w skali krytycznej
I honorowo pesymistycznej.
Gdzie szaraczkowi równać do sławy?
Mając kompleksy, różne obawy,
Trzeba potulnie wysłuchać mowy
I sedno wielbić tak mądrej głowy!
A nie negować choćby banialuk,
Bo, mi wykażą ile to ma luk
Rozumowanie prostego człeka…
Zmarszczy się czoło, spadnie powieka…
Słowem okażę się ignorantem,
Konkurującym z pięknym amantem.
Nic demokracja tu nie pomoże,
W której poglądy swoje wyłożę,
Skoro w tak wielkim pędzie i głodzie,
Chcesz oponować wielkości – smrodzie…
Tutaj medialna inteligencja
Ma zawsze rację jej eksperiencja.
Nie ogranicza nic wspaniałości,
Nawet, gdy śmieszność meritum złości.
To, o czym mówią, to prawda święta,
A każda inna w mediach wyklęta!
Tak więc przejęty tym porównaniem,
Mając ogładę, własnym staraniem,
Przyjmuję świętość nienaruszoną,
Jak prostytutki cnotę rażoną.
Wpadam w dziecinną sferę bez liku,
Przy tak rozbieżnym tutaj wyniku.
Słuchając tyrad – to chyba wiecie
Odbiorca czuje się w kabarecie.
Poważnie mierząc niecne zamiary
Klasyfikuje do jakiejś kary
Myśl racjonalna jest przymierzana
Do… bezpieczeństwa tylko kaftana!
Tadeusz Miłowit Lubrza