DUOPOL…

Motto: duopol polityczny i sposób na rozbicie…

Znajomy namawiał do oglądania w internecie prawdziwych wolnych wypowiedzi specjalistów z różnych dziedzin. Dla zobrazowania systemu sprawowania każdej współczesnej władzy przesłał link: https://www.youtube.com/watch?v=umC71oHgjeU

Wysłuchałem z zainteresowaniem. Autor ciekawie omawia system funkcjonowania władzy. Opis wygląda na bliski prawdy wraz z końcowym optymistycznym stwierdzeniem możliwości rozbicia naszego duopolu poprzez zmianę systemu i Konstytucji.

Tu masz pokazywaną autentyczną prawdę, mówił znajomy, więc oglądaj i słuchaj zamiast tej bujdologii telewizyjnej z obu stron rodzimego sporu politycznego. Po analizie programu postawiłem sobie pytanie o wartość publikacji?

Diagnoza niezwykle trafna tyle, że nie podano, jak dokonać zmian? Między wierszami można spostrzec wyraźny kierunek postępowania polegający na rozbiciu duopolu politycznego w wyniku głosowania na Konfederację i przyznania jej pełni władzy.

Czy coś zmieni samo dopuszczenie do władzy młodszych polityków, podejrzewam, że nic. To jest znany trik stosowany w każdy ustroju. Trzeba upuścić parę złości i protestów społecznych, dając motłochowi posadowienie na szczycie władzy nowych pionków…

W PRL, jak znudził się Gomułka, wybrano Gierka, a potem i jego zastąpiono Jaruzelskim, a mimo zmian gospodarka chyliła się ku upadkowi. Najciekawsze, że Gomułka i premier Cyrankiewicz oddając władzę w grudniu 1970 r. nie pozostawili złotówki długu!

Po 25 latach PRL było nadal biednie, ale to, co posiadaliśmy pozostawało wyłącznie nasze. Minęło ponad pół wieku, co przy tempie rozwoju gospodarczego II RP powinno nas doprowadzić do dobrobytu, a tymczasem nie wiadomo, co jeszcze jest naszą własnością?

Zmiana pionków na szachownicy niczego nie poprawi, jeśli nie osiągniemy stanu rzeczywistej demokracji, w której większość społeczeństwa ma realny wpływ na bieg wydarzeń w państwie i jego rozwój.

W tym celu trzeba zrealizować formalnie zapisany w Konstytucji RP system demokracji bezpośrednio pośredniej i przyznać społeczeństwu prawo żądania przeprowadzania referendum w ważnych dla państwa i narodu sprawach.

Zmiana będzie możliwa tylko wówczas, gdy większość społeczeństwa zrozumie ABC prawa, ekonomii, polityki i mediów, o czym skrótowo piszemy w blogu. Bez tej wiedzy nic nie da się zrobić, gdyż nieuświadomiony naród podatny jest na oszustwa polityków.

Najbliższe obywatelowi są władze samorządowe, na które stale narzekamy, nie mogąc złego wójta, burmistrza, czy prezydenta odwołać ze stanowiska, ponieważ referendum w takiej sprawie wymaga uczestnictwa co najmniej 50% uprawnionych do głosowania.

To model hamujący inicjatywę społeczną, ponieważ wiadomo, że w ferworze walki o codzienny chleb mało kto chce się w te sprawy angażować, bo wie, że skuteczność może być niewielka ze względu na ten próg frekwencyjny.

Uchylenie tego warunku od razu powie obywatelowi, że warto się zaangażować, bo jak pójdziesz, to większość czynnie niezadowolonych z władzy, może ją zmienić. Brak zagrożenia pomyłką, gdyż w razie czego większość rzeczywista może tę sprawę naprawić.

Jaka może powstać szkoda, skoro na co dzień profesjonaliści urzędnicy i sędziowie rozstrzygając różne sprawy mylą się, a ich pomyłki są weryfikowane trybem odwoławczym, to dlaczego obywateli pozbawiać takiej możliwości?

Chyba tylko po to, aby byli zniechęceni brakiem poczucia posiadania realnej władzy we własnej ręce i z tej przyczyny bajerowani jeszcze medialnie nie angażowali się w takie sprawy, zapewniając władzy status quo i bezkarność.

Podobnie w referendach ogólnonarodowych próg 50% frekwencji dającej skuteczność tej instytucji powinien dotyczyć jedynie spraw najważniejszych takich jak przekazanie części władztwa państwowego innemu podmiotowi, czy uchwalenie Konstytucji.

Przykładowo, kwestia przyjmowania imigrantów nie powinna być objęta progiem frekwencji, ponieważ rodacy mogą być terytorialnie różnie  zainteresowani tą sprawą, dlatego decydować  powinna większość czynnie zaangażowanych problemem.

Przechodząc do powołanej na wstępie audycji zawsze uważałem, że one posiadają jakieś tło polityczne, czyli prezentują kierunkowe poglądy wprost lub pośrednio i jako takie muszą być finansowane przez kogoś, w czyim interesie przemawiają.

We wszelkiej polityce obejmującej wszystkie stosunki społeczne, jak wiadomo nikt nic, nikomu za darmo nie daje, gdyż polityka ze swej istoty jest mechanizmem przy pomocy którego dąży się do osiągnięcia określonych korzyści.

Niniejszy blog powstał natomiast w wyniku mojego osobistego przekonania, że skoro zostałem bezpłatnie przez państwo wykształcony, to teraz na emeryturze jestem winien rodakom rewanż w postaci dzielenia się zdobytą wiedzą i doświadczeniem.

Finansuję blog hobbystycznie, stąd ze zrozumiałych jak sądzę względów traktuję go elitarnie, gdyż nie stać mnie na uruchomienie reklamowego upowszechniania. Mam nadzieję, że czytająca go elita będzie to czynić sama!

Tadeusz Michał Nycz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *