DZIWNY JEST TEN ŚWIAT…

Motto: myślenie ma przyszłość…

Boże Narodzenie to czas nierozłączny z kolędami. Także w tym roku można było posłuchać pięknych utworów w gwarze góralskiej z Zakopanego, czy z Rabki Zdroju. Jakość inscenizacji zdumiewała nie tylko strojami artystów, ale i wystrojem kościołów…

Widoczna i słyszalna była perfekcja muzyczna, brzmiąca także poprawnie w prowincjonalnej Warszawie, odmiennie niż w Królewskim Mieście Krakowie, uchodzącym podobno za kolebkę polskiej artystycznej inteligencji…

Różnica istotna polegająca na błędzie akustycznym w pięknie przystrojonym Kościele na Skałce, gdzie solowe występy artystów w pełni i niemal powszechnie pochłaniała przytłaczająca orkiestra…

Momentami żałośnie było patrzeć na przemijające sławy, które na czas nie potrafiły zejść ze sceny… Kraków, co prawda słynie z zabytków, ale akurat w tym zakresie nie powinien aż do tego stopnia…

Na tym tle korzystnie wypadł jubileusz 50-lecia pracy artystycznej Alicji Majewskiej i Włodzimierza Korcza. Tandem zdumiewający, rodzący przez lata wspaniałe piosenki z wyróżniającym się tekstowo Wojciechem Młynarskim.

Najistotniejszy w przekroju świątecznych oglądanych programów był jednak film dokumentalny pt. „Pan Olbrychski”, pokazujący przekrój osiągnięć artysty nie tylko w sferze filmowych, ale także osobistych zdobyczy…

Dokument szczególnie istotny, gdyż pozwalający zrozumieć mentalność grupy polskiej inteligencji, której przewodzi ten wspaniały artysta, niemożliwy do zakwestionowania w żaden sposób pod względem osobliwego artyzmu.

Od lat zastanawiające było jak to się dzieje, że mamy wybitne postacie teatralne i filmowe odgrywające doskonale polskich autentycznych patriotów, które w bieżącym życiu tu i teraz prezentują się jak analfabeci ojczyźniani…?

Film dokumentalny pozwolił dostrzec istotę sprawy, a jego tytuł, jako symptomatyczny kierował na tę prawdę. Artysty nie nazwano wybitnym aktorem, czy mistrzem odtwórczym, etc., ale Panem Olbrychskim”.

Przymiotnik przynależności do pańskiej artystycznej warstwy społecznej, historycznie wiele mówi. Zbiorowość ta miała lekceważący stosunek do obcych klasowo, nazywając ich ustami Onufrego Zagłoby pozbawionych honoru…

To nic, że dzięki nierozumnemu oporowi szlachty broniącej bezmyślnie wolnościowych przywilejów Pierwsza Rzeczpospolita została rozebrana na kawałki, skoro w tej klasie, w jej głęboko zakorzenionym poglądzie tkwił intelektualny impuls naprawczy.

Fundamentalnie wierzą, że jako jedyni są zdolni do osiągnięcia jakiegoś sukcesu, stąd zakorzenione przekonanie zostało przekształcone w ideowy mit. Dla nich chudopachołek Józef Piłsudski był traktowany jak Murzyn, który zrobił swoje i musi odejść…

Oni wiedzieli lepiej jak rządzić Ojczyzną traktowaną w kategoriach filmu pt. „Ziemia obiecana”. Tu dochodzimy do sedna sprawy, która w ustach naszego wybitnego aktora zabrzmiała szczerze i jednoznacznie.

Co to „Ziemia obiecana”? To nic innego, wedle słów bohatera dokumentu filmowego, jak walka o dobra, pozyskiwanie pieniędzy kosztem oszustwa, czyli ograbiania innych, bo nam „panom” należy się to z założenia klasowego. Taki sposób postępowania współczesna warstwa inteligencji polskiej utożsamia z patriotyzmem i głęboko wierzy w jego świętość!

Z dogmatycznego założenia oni muszą tępić wszelkich ludzi, czy władzę, która nie podziela ich poglądów, choć one pozostają w rażącej sprzeczności z ideami odgrywanych przez nich bohaterów narodowych, cechujących się rzeczywistym patriotyzmem.

Najtrudniej walczyć z gruntownie zakorzenioną mentalnością, co znajduje pełne potwierdzenie w rzeczywistości. Nasi inteligenci-artyści wiedzą lepiej, co to współczesny patriotyzm, są przekonani o intelektualnej przewadze względem innych.

Z tych powodów pomimo głoszonych na pokaz pięknych haseł równościowych, nie dopuszczają nawet do merytorycznej dyskusji na ten temat, bo oni działają z góry… i z klasowego założenia im trzeba wierzyć, a nie jakimś politycznym oszołomom…

Tych ostatnich muszą poniżać, niekiedy nawet wulgarnie, bo gdzie tam chamom mierzyć się z ich intelektem? Oni nie zniżą się do racjonalnej dyskusji i to nawet nie z powodu braku argumentów, ale przekonania o istniejącej przepaści intelektualnej…

Skąd się bierze spore poparcie społeczne tej sfery ludzi też łatwo wytłumaczyć. Każdy chciałby przynależeć do grona polskiej inteligencji, której wyłączne źródło zostało medialnie wmówione masom, jako istniejące tylko w ich szeregach.

Niekorzystającym z własnych szarych komórek obywatelom łatwo można tak zabełtać błękit w głowie przy pomocy artystycznych celnych rozgrywek, w których przecież ta warstwa inteligenckich panów bryluje, że przekabacenie jest dziecinnie proste.

Posiadanie dóbr, pieniędzy pozostaje bliskie pożądaniu przynależności do klasy inteligenckiej, stąd szerokie rzesze wykorzystując sumptom małpy w tym kierunku zmierzają, co wyczerpuje w pełni pojęcie dziwności tego świata…

Tadeusz Miłowit Lubrza

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *