Motto: łajdak naprzemiennie bryka – na kadencję to mu styka…
W polityce zegar tyka
Bo, to jest matematyka…
Całościowo płyta zgrana
Iluzyjnie ukazana…
Pamięć ludu dosyć krótka –
Po lat czterech jest pobudka.
Zacierają się zdarzenia,
Migiem, nie do uwierzenia.
Na tym cwaniak poklask zyska.
Nic, że prawda znowu tryska,
Lecz za późno, po wyborze,
Gdy wyborca już nie może
Zreformować kłębów błędu.
Wchodząc w sferę wprost obłędu…
Zanim znowu się połapie,
Zdrzemnie nieco i pochrapie,
Przegapiając dzień wyborów –
Dobrze czyni dla tych dworów
Trafnie go bałamucących,
Trzymać władzę ciągle chcących.
Jak nie wierzyć karuzeli,
Gdy w jej rytmie są weseli
Wszyscy kłamcy z łajdactw znani.
Zamiast migiem być wygnani,
Robią cwanie perskie oko,
Oszukując wręcz szeroko.
Kiedy trzeba, dają w łapę…
Aby jeździć wciąż na gapę…
Nikt ich później już nie tyka,
Czysta to arytmetyka…
Dość powszechnie świetnie znana,
Okresowo powtarzana.
Taka bałamutna scena
Kroi się dla suwerena,
Aby migiem oddał głosy
Na bandyckie ściemy – kłosy…
Kiedy zabrzmi polemika,
Prowodyrski układ znika.
Szukaj wiatru później w polu –
Tak, jak bełt w strzelonym golu,
Ale cóż, do własnej bramki,
Mimo obron pilnych jamki…
Trafem nie do uwierzenia,
Milkną wszelkie zapewnienia…
Efekt czysty współczesności,
Która w prawdzie dziś nie gości,
Górą są emocji triki,
Stąd żałosne też wyniki…!
Tadeusz Miłowit Lubrza