UŁOMNOŚĆ…

Motto:, czyli intelektualne niedorozwinięcie…

Wypowiedzi poważnych polityków i komentatorów na temat korzyści płynących z przynależności do Unii Europejskiej są głoszone niezmiennie. Właściwie wszyscy bez względu na barwy polityczne od lewa do prawa pieją z dobrodziejstw unijnych.

Ten medialny fałsz pozbawiony zdrowego rozsądku jest zdumiewający, gdyż pokazuje do jakiego stopnia naród zdurniał. Najczęściej przewija się medialne twierdzenie, że owa korzyść wynika z różnicy między składką unijną a dofinansowaniem z Unii w skali roku.

Do dziś mniej płacimy składki niż otrzymujemy dofinansowania, stąd per saldo ma się wywodzić korzyść. Nie jestem ekonomistą, lecz prawnikiem, ale podstawy ekonomii nieco poznałem, stąd wiem, że zestawienie tylko tych danych o korzyści dla nas nie świadczy.

Żaden rząd od 1989 r. nie opracował dotychczas i nie opublikował raportu finansowo-gospodarczego o stanie państwa i na jego podstawie nie udowodnił czarno na białym, że nasze uczestnictwo w Unii jest korzystne dla Polski.

Brak uczciwości dowodowej pozwala bronić tezy, że skoro korzyści nie udowodniono, istnieje pełne prawo do formułowania tez wątpliwości. Czarodziejskie słowa pokazujące sztuczkowe dobrodziejstwo nie są dla zdrowego rozsądku wystarczające.

Mamy komentarze: rozejrzyj się dokoła zobacz, jaka Polska piękna, a to wszystko nie byłoby możliwe bez przynależności do Unii Europejskiej. Powtarza się zarzuty, że my Polacy nie umiemy pracować i robić dobre interesy, to tak jakby ktoś ci rodaku bezczelnie dał w twarz.

Trudno w to wierzyć po wysłuchaniu uniwersyteckich wykładów z historii administracji i gospodarki II RP wyraźnie tej tezie przeczące. Rodacy potrafili zbudować państwo ze zlepku trzech zaborów znacznie wojną światową i bolszewicką zniszczonych.

Jako pochodzący z rodziny kolejarzy doskonale wiem, że wstępni umieli wybudować doskonałą komunikację kolejową, a punktualność polskich pociągów była stawiana za wzór europejski. A to miało miejsce w warunkach niekorzystnej rozpiętości granic państwa.

Trzy różne prawodawstwa, trzy odmienne gospodarki wymagały nie lada umiejętności unifikacyjnych. Druga RP trwała tylko 20 lat z wojną bolszewicką na początku a potrafiliśmy zbudować Centralny Okręg Przemysłowy, czy port w Gdyni.

Było biednie, gdyż objęliśmy państwo zrujnowane wojnami, lecz mimo tych przeciwności zbudowaliśmy armię potrafiącą nas obronić, gdyby nie traktatowa zdrada Anglii i Francji i w następstwie zajęcie wschodnich rubieży przez Rosję Radziecką 17.09.1939 r.

Zapominamy o historii. Nie pamiętamy, kto był sojusznikiem i prawdziwym przyjacielem, niezagrażającym nigdy naszemu państwo, a kto odwiecznym wrogiem, czy cwanym cyganem wystawiającym nas do przysłowiowego wiatru mimo zapewnień traktatowych…

Bezpieczeństwo chcemy opierać na historycznie ułomnych aliantach, a inni nawet na wrogach, przy równoczesnym odtrącaniu ręki mocarza światowego, który nigdy nam nic złego nie uczynił, a teraz proponuje współpracę militarno-biznesową.

Stopień funkcjonującej głupoty jest tak rozpowszechniony, że dajemy sobie wmówić istnienie jakiś fikcyjnych neo sędziów, bo nam się nawet nie chce przeczytać przepisów art. 187  Konstytucji RP wykluczających tę bajkę!

Skoro poddajemy się tak jawnemu, klarownemu do prostego zweryfikowania oszustwu, to tym bardziej łatwo jest nas mamić rzekomą korzyścią unijną. W tym ostatnim przypadku zdecydowanie trudniejsze pozostaje wgłębienie w zawiłe problemy finansowo-gospodarcze.

Postkomunistyczni ekonomiści, przefarbowani na pseudo znawców demokracji i gospodarki mieli stosunkowo łatwe zadanie, aby niemal całemu polskiemu społeczeństwu zrobić przysłowiowo z mózgu wodę.

To kłamstwo tak głęboko zakorzeniło się w naszej świadomości i ma takie silne oddziaływanie mentalne, że dzisiaj żaden polityk nie śmie zaprzeczać bujdologii, aby publicznie nie przypięto mu cech osoby niespełna rozumu.

Jacyś skrajni Konfederaci, typu Braun może jeszcze coś tam powiedzą prawdziwego na ten temat, ale cała reszta milczy, jak zaklęta, powtarzając korzyści unijne dla Polski gloryfikowane do N-tej potęgi!

Prawda współcześnie nie ma najlepszych statystycznie notowań, stąd przeciętny rodak będzie musiał zostać porządnie wygrzmocony finansowo, w tym podatkowo, zanim prawdziwa rzeczywistość rozświetli jego szare komórki.

Naturalna rehabilitacja umysłów jest skutecznie blokowana przez idiotyczną edukację, i podkręcana medialnie w kierunku pochłaniania milionów informacji, z którymi przeciętny właściciel nie wie, co uczynić.

Kierunek kształconej kultury także sprzyja bezmyślnemu nabijaniu umysłów wszelkiego rodzaju detalicznymi informacjami, po to, aby w ferworze tych danych przeładowany mózg nie posiadał już za grosz umiejętności zdrowego logicznego myślenia.

O ile kiedyś „Wielka gra” zachęcająca do poszerzania wiedzy miała jakiś sens, gdyż koncentrowała się na szczegółach profilowych określonych zagadnień, o tyle dziś te wszystkie kabarety zdobywania pieniędzy za wiedzę, nie mają większego sensu.

W sytuacji, gdy każda informacja może być błyskawicznie sprawdzona i zdobyta za pomocą sztucznej inteligencji, propagowanie pozyskiwania wiadomości na tę skale straciło korzystny cel. W miejsce tego trzeba uczyć logiki posługiwania się zdobytą wiedzą.

Niestety, w tym zakresie jest kompletny klops, ponieważ statystyczny rodak zamiast sięgać do napisanego prosto tekstu w Konstytucji i tym sposobem demaskować oszustwa, stał się tak wygodny, że woli zawierzyć medialnym informatorom, dając się robić w konia…

W warunkach gloryfikowanych idiotyzmów edukacyjnych trudno mieć nadzieję na zaistnienie rehabilitacji umysłów i powrót zdrowego rozsądku, dlatego śmiało można stwierdzić, że brak na razie ku temu skutecznego lekarstwa.

Karabeusz

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *