Motto: państwo i superpaństwo…
W jednym z programów telewizyjnych pewna pani profesor nauk prawnych zdefiniowała państwo, zapominając wśród charakterystycznych cech, o przymusie państwowym. Funkcjonuje on zarówno w sferze wewnętrznej wymuszającej przestrzeganie prawa wewnątrz, jak i na granicach państw, czyli w sferze zewnętrznej.
Zewnętrzną sferę przymusu państwowego reguluje ewentualny przepływ obywateli obcych państw na jego teren. Typową formą zezwalającą na wjazd pozostaje wiza, czyli zezwolenie na pobyt osoby nieposiadającej obywatelstwa danego państwa.
Zewnętrzy przymus państwowy polega na tym, że obcokrajowiec może się przemieścić tylko na podstawie posiadanego zezwolenia państwa, do którego chce się udać, a jeśli próbowałby to uczynić nielegalnie, spotka się z zewnętrznym odporem, przymusem państwowym.
Polega on na fizycznym blokowaniu wjazdu w punktach granicznych, a poza nimi osoba usiłująca się przedostać nielegalnie może narazić swoje zdrowie, a nawet życie, co oznacza, że w ostateczności strzelanie do osoby niechcianej wykluczone nie jest.
Tworzone superpaństwo ze zlepku dwóch lub więcej państw, aby mogło funkcjonować musi przejąć wszystkie cechy definicyjne tworu pod nazwą państwo. Jeżeli do takiego przejęcia nie dojdzie, będziemy mieli do czynienia z jakąś hybrydą, czyli sztucznym tworem.
Przykładowo, takim superpaństwem są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej połączone po wojnie secesyjnej z dwóch podmiotów o przymiocie państwa, złożone z kilkudziesięciu stanów o dużym zakresie samodzielności prawnej.
Nie zmienia to postaci rzeczy, że jako całość państwo prowadzi jednolitą politykę zewnętrzną zabezpieczoną przymusem zewnętrznym. Kto chce wjechać na teren USA musi posiadać wizę wjazdową, chyba, że określone osoby zostały z tego obowiązku zwolnione.
Tworząca się na pewien wzór amerykański Unia Europejska łącząca traktatowo kilkadziesiąt państw, zniosła obowiązek posiadania wiz dla obywateli podmiotów zrzeszonych, pozwalając im na swobodny przepływ między poszczególnymi krajami, członkami wspólnoty.
Dążenie UE do stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy musi się łączyć z przejęciem wszystkich cech definicyjnych państwa z przymusem zewnętrznym włącznie. Tymczasem władze Unii nie chronią swoich granic przed napływem obcokrajowców.
Unia Europejska nawet nie pozwala przestrzegać poszczególnym krajom członkowskim ich zewnętrznego przymusu państwowego, co nie tylko narusza suwerenność tych państw, ale jeszcze zagraża całej wspólnocie napływem niechcianych obcokrajowców.
Wspólnota Europejska stworzyć chce superpaństwo nieodpowiadające cechom państwa standardowego, co czyni samą koncepcję tego przyszłego tworu utopijną, skoro podejmowane są działania sprzeczne z niezbędnym przymusem zewnętrznym.
Najostrzej widać to w Polsce, jako państwu graniczącym z obcymi poza unijnymi obszarami. Ruchy społeczne sprzeciwiające się infantylnej polityce w tym zakresie spotykają się z różnymi reakcjami władz Unii ujawniającymi niedoskonałość tworzonego superpaństwa.
Brakowi stosowania zewnętrznego przymusu państwowego przeciwstawia się etyczne zasady zakazujące stosowania siły w takich przypadkach, już nie mówiąc o najostrzejszej jego postaci w formie pozbawienia życia tych, którzy łamią rażąco ustalone zasady przemieszczeń.
Jako twór demokratyczny, przestrzegający praw człowieka nie możemy strzelać do przybyszów pojawiających się bezprawnie na naszym terenie. Wyjaśnienie stoi w sprzeczności z definicyjnym pojęciem państwa.
W zakresie dbałości o człowieka wykazuje do tego hipokryzję. Tu są ukryte podstępne przejawy postępowania hegemona unijnego, czyli Niemiec, które latami zapraszały tanią siłę roboczą, a kiedy koncepcja splajtowała, dzielą się nieszczęściem z innymi.
Oni nie chcą sami ponosić odpowiedzialności za swoje kardynalne błędy gospodarczo-zatrudnieniowe, lecz pragną rozłożyć te negatywne konsekwencje na wszystkie zjednoczone traktatem państwa, mimo, że nie mają ku temu żadnej podstawy prawnej.
Największy opór występuje w Polsce, ponieważ jesteśmy kluczowym państwem Europy środkowej mającym istotne znaczenie w sferze podejścia do tego zagadnienia przez pozostałe mniejsze podmioty z tego terenu.
Władze Unii ostro walczą z polską polityką anty imigracyjną, przypisując jej wszelkie negatywne cechy z brakiem rzekomej demokracji włącznie, choć my domagamy się tylko przestrzegania naszej suwerenności.
Skutki wynikłe z infantylnych, cwaniackich i bezprawnych zachowań władz UE nie mogą być przerzucone na wszystkie państwa wspólnoty, które imigrantów nie zapraszały, gdyż byłaby to oczywista niesprawiedliwość w świetle zasady odpowiedzialności za błędne decyzje.
Pozbawianie UE, a w przyszłości Stanów Zjednoczonych Europy przymiotu państwa posiadającego przymus zewnętrzny jest krokiem do degrengolady wspólnoty, wobec nie spełniania przez nią niezbędnej cechy każdego państwa, a to grozi ostatecznym jej upadkiem.
Karabeusz