CUDA I DZIWY…

Motto: czyli cudaczna statystyka…

Opublikowane badania opinii publicznej na temat ekstradycji Zbigniewa Ziobro (ponad 50% pytanych było za), obrazują, jak naiwny statystycznie jest naród, w warunkach oczywistej niemożliwości zrealizowania tego zamiaru.

To pokłosie wieloletniego robienia kolejnym kształconym pokoleniom przysłowiowo z mózgu wody… Mechanizm zdumiewająco skuteczny, bo został przećwiczony na wielu innych sprawach. Klasycznym przykładem neo sędziowie.

Tu mieliśmy do czynienia z pewną schizofrenią konstytucyjną. Rodak powtarzający jak papuga informacje o istnieniu neo sędziów, nie opierał się na art. 187 Konstytucji, czyli źródle wiedzy, ale na medialnych ekspertach specjalnie w tym celu wykreowanych.

Każdy w zasadzie wie, że mamy informacje medialne prawdziwe, nieprawdziwe i kontrowersyjne, a mimo tego nie było ciągu do poznawania prawdy, mimo, że wśród ekspertów prawnych zarysowały się zdecydowane różnice poglądów.

Przykład świadczy ewidentnie, jak łatwo i skutecznie można zmanipulować opinię publiczną. Pewnie po przeczytaniu art. 187 Konstytucji wielu rodakom jest wstyd, jak gładko dali z siebie zrobić cymbałów.

Musztarda po obiedzie jeszcze nie jest, gdyż koncert propagandowy trwa nadal, przynajmniej oficjalnie w gronie koalicji. Właściwie przy skali tępoty umysłowej i niechęci poznania sedna sprawy trudno się dziwić, że kolejne kłamstwa robią oszałamiającą karierę!

Można udowodnić tezę, że aktualnie rządzący przynajmniej w Europie nie muszą posiadać za grosz umiejętności rządzenia, gdyż większościowe obszary populacji jedzą im z ręki każde puszczane w eter banialuki.

Dziwią się nieliczni, którzy jeszcze zachowali umiejętność porównania standardu typowego z wynaturzonym. Statystyka pomaga odmieńcom, gdyż przy pomocy zbadania opinii publicznej można wykazać, że większość jest za, a ona przecież rządzi w demokracji.

Chytry sposób wykorzystywany przez władzę, bo kiedy potrzebuje zawsze znajdzie około 1000 zwolenników kłamliwego poglądu. Przy tym obłudnym systemie nawet wybory powszechne nie obrazują, za czym większość się wypowiada, gdyż jest zbałamucona.

Weźmy przykład małżeństwa. Instytucja dość sponiewierana rozwodami, ale można mieć wątpliwości, czy większość rodaków chciałaby małżeństw jednopłciowych, oczywiście w rozumieniu instytucji przewidzianej w Konstytucji?

Starań władz UE nie biorę pod uwagę, gdyż w tych sferach stopień ogłupienia przekroczył już wszelkie granice i co gorsza nie zatrzymuje się. Jeśli ktoś ma problemy małżeńskie, to pod wpływem chwili pewnie poszedłby do notariusza i rozwiązał kłopot.

Po pewnym dystansie czasowym zaczynamy na to patrzeć inaczej, zwłaszcza, jeśli kolejne związki też się nie kleją. Oczywiście mamy rekordzistów z N liczbą zawartych małżeństw, ale to tylko sensacyjnie brzmi medialnie, bo w rzeczywistości każdy chce mieć kogoś trwałego.

Jeśli to się nie udaje niektórzy fiksują, dokonując kolejnych nieudanych prób, a uzewnętrznienie ich życia prywatnego w sferze medialnej, jest tylko potwierdzeniem chęci zabłyśnięcia oryginalnością aniżeli rzeczywistą potrzebą.

Pragnienie zmierza do trwałości, jeśli spojrzeć z racjonalnego punktu widzenia i przekroju całego życia, stąd wielość osobników zawierających kolejne małżeństwa jest czystym odstępstwem od reguły.

Po tego typu przeżyciach, niektórzy wracają po rozum do głowy i zaczynają poświęcać uwagę analizie popełnionych błędów, aby w następnym, związku skutecznie wyeliminować zachowania burzące trwałość małżeństwa.

Niestety ta umiejętność coraz bardziej w narodzie zanika. Przysięga małżeńska traci zupełnie na znaczeniu w strukturze innych ślubowań dokonywanych także całkowicie tym razem niekiedy z pełną premedytacja, dla pozoru.

Przykład idzie wprost z góry. Weźmy posłów do parlamentu europejskiego, którzy przysięgają przestrzegać prawa wspólnotowego, a za chwilę po wybraniu do tego grona rażąco łamią postanowienia traktatów unijnych.

Podobne zjawisko ma miejsce z sędziami sądów europejskich, którzy w miejsce wpojonych przecież w toku wykształcenia zasad prawnych z całkowicie niezrozumiałych powodów dystansują się od nich przedkładając wyżej politykę nad literę prawa.

Mając takie przykłady, trudno się dziwić, że podobnie rzecz wygląda w parlamencie krajowym i w gronie sprawujących władzę wykonawczą. Można powiedzieć, że nawet gorszące wystąpienia w kampaniach wyborczych nikogo w tym zakresie nie dziwią.

Nawet stojący na straży przestrzegania Konstytucji Prezydent RP zdecydował się desygnować na premiera osobnika, który medialnie oficjalnie zapowiadał działalność otwarcie anarchizującą życie społeczne.

Stosunek do przestrzegania Konstytucji widać czarno na białym na tle problemów związanych z małżeństwem. Jak tak dalej pójdzie będziemy mieli związki z kotkiem, pieskiem, etc., bo ludzie kochają zwierzęta, a siebie coraz mniej szanują.

Karabeusz

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *