Motto: dyskusję o naprawie czas zacząć…
Prawica ciągnie do władzy jak przysłowiowe pszczoły do miodu. Mam trochę wątpliwości, czy są świadomi tego, w co wpadną? To będzie zupełnie inna sytuacja społeczno-polityczno-gospodarcza aniżeli w 2015 r.
Bez radykalnych cięć nic z naprawy nie wyjdzie. Nie wiem, czy oni są na to przygotowani? Z jednej strony będą mieli poparcie tworzących się prawicowych władz Unii Europejskiej, ale radykalne decyzje mogą wyzwolić wewnętrzne rozruchy.
Dużo będzie zależało od konsekwentnego zdecydowania. Odnoszę wrażenie, że w 2015 r. PiS jakby wpadł w samouwielbienie po zdobyciu władzy i dlatego nawet wewnętrznie hamowano radykalne propozycje reform Zbigniewa Ziobro.
To był niestety bardzo poważny błąd, którego nie wolno powtórzyć. Można powiedzieć, że praktyczna skłonność do naprawy osiągnie właściwy, racjonalny rozmach, jeżeli nie znajdą się w centrum władzy znowu jacyś hamulcowi…
Prezydent RP do tego grona oporników nie będzie należał, a to poważny plus dla koniecznej naprawy. Chodzi jednak o to, że trzeba się pozbyć absolutnie wszystkich urzędników publicznych, którzy sprzeniewierzyli się ustawie zasadniczej.
Nieważne, że Konstytucja RP to twór przefarbowanych komunistów na socjaldemokratów, ale dopóki obowiązuje, jest oczywistym najwyższym prawem w Polsce i musi być przestrzegana. Na tym polega porządek prawny.
Obawiam się, abyśmy nie zrobili kolejnego rozliczenia na wzór lustracji w latach 90-tych XX wieku, bo tym sposobem można będzie położyć całą uzdrowieńczą działalność. Bez sentymentów wszyscy zaprzańcy Konstytucji RP muszą być, co do jednego usunięci.
O ile plan jest jasny i trzeba go szybko zrealizować, to jednak skala zakresu osobowego może przerażać. Osobny problem stanowić będą wszystkie służby specjalne, ponieważ ich oficjalne uwikłanie z sąsiadami spowoduje znaczną trudność naprawczą.
Czystki personalne to dopiero wierzchołek góry problemów przeznaczonych do weryfikacji. Schody się zaczną przy przywracaniu legalnej wykładni ustaw uniemożliwiającej kombinacje ze stosowaniem prawa.
To problem najważniejszy, który rozpocząć należy od naprawy wszystkich uniwersyteckich wydziałów prawa i administracji. Na szczęście istnieje tam opcjonalne rzetelne zaplecze dotychczas uśpione bezczelnością poczynań władzy…
Z absolwentami tych uczelni nie będzie problemów, gdyż dostosowywanie się do realiów należy do perfekcji zawodu. Budowa nowej Konstytucji RP może budzić niechęć lewackich ekip, ale pozbawione wsparcia UE osłabną w procesie przeciwdziałania naprawie.
Główny problem sprowadzał się będzie do tego, czy nowa ustawa zasadnicza wprowadzi rzeczywistą, czy pozorowaną demokrację? Słowem, czy większość narodu stanie się faktyczną siłą stanowiącą o podstawowych zagadnieniach w sferze funkcjonowania państwa?
Zjawisko jest dlatego najtrudniejsze, bo wymaga uczciwego przyznania, że dotychczasowy ustrój polityczny pozorował jedynie demokrację, a nie był jej faktyczną realizacją, gdyż suweren nie posiadał ani jednego uprawnienia władzy bezpośredniej.
Wątpliwość naprawcza przeniesie się na szczebel prawicowych władz Unii Europejskiej, od których mądrości politycznej zależeć będzie rzeczywista naprawa w państwach członkowskich wspólnoty.
Czy tam przeważy nurt pójścia na skróty, czy rzetelność postępowania naprawczego, to zależy między innymi od tego, kogo wydelegujemy, jako naszych narodowych przedstawicieli na forum Parlamentu Europejskiego?
Istotnym problem będzie czas przemian. Z teorii organizacji i zarządzania wynika, że na proces naprawczy potrzeba około trzykrotnie więcej czasu w stosunku do postępującego okresu upadku powodującego rozkład korzystnie funkcjonującej struktury.
Nie wiadomo, jak zachowa się społeczeństwo w obliczu czasowo słabo widocznych przemian? Z tego punktu widzenia zasadnicze znaczenie odegra radykalizm, konsekwencja i widoczność przemian.
W tym ostatnim zakresie musi dojść do realnego w drodze referendów przekazania władzy większości narodu, bo inaczej suweren nie uwierzy w autentyczną sprawczość naprawy, lecz będzie się doszukiwał przysłowiowego drugiego pozorowanego dna…
Na kontynuowanie pozoracji nas nie stać, tym bardziej, że naprawa przebiegać będzie nie w pustce teoretycznej, ale w warunkach równolegle oddziałującej polityki ogólnoświatowej mającej przecież istotny wpływ na funkcjonowanie europejskiego kontynentu.
Europa jest tylko jedną z części składowych świata i to obecnie niekoniecznie najważniejszą, stąd olbrzymi dylemat, co do wpływu zewnętrznego na nasze kontynentalne radykalnie demokratyczne reformy…?
Jeżeli potrafimy wykrzesać w ludach europejskich solidarność na wzór naszej z sierpnia 1980 r. oraz zadbamy o jej skuteczność oddziaływania naprawczego, to osiągniemy sukces globalny i nasze doświadczenia krajowe przyniosą dopiero finalny korzystny efekt.
Karabeusz