NARESZCIE…

Motto: lepiej później niż wcale stawiać rzeczowe pytania…

Dnia 11.09.2026 r., w TV Republika padło chyba po raz pierwszy pytanie do polityków, jak naprawić dzisiejszą krajową anarchię? Przykro było słuchać wypowiedzi dyskutujących, bo z ich ust rozbrzmiewały albo slogany, albo pobożne życzenia…

Konkluzja jest kompromitująca dla tego grona, które nie zna ABC przepisów ustawy zasadniczej, beznadziejnie błąkając się po opłotkach przy pomocy partyjnie taktycznie skonstruowanych wybiórczych wycinków zasad konstytucyjnych.

Utyskiwanie nad poziomem intelektualnym elit jest trochę bez sensu, gdyż trzeba zacząć od siebie. Oni przecież wybrani są spośród nas, a przytłaczająca większość społeczeństwa nie ma zielonego pojęcia o treści Konstytucji RP, to skąd czerpać mają wiedzę nasi przedstawiciele?

Przed wejściem do grona polityków nie są poddawani obligatoryjnym konstytucyjnym szkoleniom, stąd z pustego i Salomon nie naleje… Trzeba będzie poszukać Konstytucję RP i w drodze samouctwa poznać jej treść może czytając do przysłowiowej poduszki…?

Jeśli nam się to uda szybko przyswoić, to jeszcze zdążymy wybrać za rok naszych przedstawicieli, jako tako obeznanych z ustawą zasadniczą. To nie trudne, gdyż 90% tych treści jest napisanych przejrzyście i zrozumiale.

Pozornie niejasna do pojęcia pozostaje niechęć konstytucyjna funkcjonująca na różnych poziomach. Na czoło wysuwa się od razu pytanie, dlaczego Prezydenci RP dyskryminowali naszą ustawę zasadniczą, przedkładając nad nią poezję i prozę…?

Tym bardziej jest to zastanawiające, bo niemal w każdej ich wypowiedzi publicznej padało słowo Konstytucja i potrzeba jej przestrzegania. Znając stan zaniedbania wiedzy w tym zakresie powinni w drodze powszechnego czytania zachęcić naród do znajomości tego aktu.

Nie wyczuwali chyba potrzeby chwili, gdyż o poważnym problemie niepraworządności dyskutujemy publicznie ponad ćwierć wieku, a oni zajmują się czytaniem „Dziadów”, czy „Chłopów” zamiast upowszechniać prawdy i zasady Konstytucji RP.

Co można z tych doskonałych utworów literackich wprost wyciągnąć dla potrzeb naprawy realu?  Gusła, zabobony, prace rolne, sposób życia na wsi w dalekiej przeszłości, szczerze mówiąc może nawet sporo, ale to się do naprawy rzeczywistości nie przyda.

Tymczasem poprzednia głowa państwa w czasie pełnienia swych obowiązków wstydziła się nawet wyjaśnić narodowi treść art.187 Konstytucji RP! Lepiej później, niż wcale, bo doszło do tego w książce wydanej po zakończeniu kadencji prezydenckiej…

Nieznajomość ustawy zasadniczej nikogo nie martwi, nie czyni się skandalu ze ślubowań na wierność czegoś, czego się nie zna! Już w „Rzeczpospolitej” z 10.12. 2001 r. RPO obwieścił, że niektórzy sędziowie przyznają się do nieznajomości Konstytucji RP (sic!).

Logicznie rodzą się pytania, jak można składać przysięgę na wierność Konstytucji RP, której się nie zna? Jak można przestrzegać przepisy nieznane?  Jak można powoływać kogoś na sędziego, kto nie zna najwyższego prawa w Polsce obowiązującego?

To są totalne kpiny, które my większościowo tolerujemy. W konsekwencji powszechnego bimbania z ustawy zasadniczej nie ma się, co dziwić, że przepisy Konstytucji RP nie są przestrzegane, bo jak może być inaczej, przecież to niepodobieństwo!

Mamy później takich mędrców, naszych przedstawicieli, którzy na pytanie, jak zwalczyć anarchię, odpowiadają jednym wspólnym głosem – trzeba przestrzegać obowiązującego w Rzeczypospolitej Polskiej prawa – odpowiedź godna przedszkolaka!

Jak to zrobić, czyli jak wymusić poprawne przestrzeganie prawa, nikt nie jest w stanie odpowiedzieć i to nawet bez względu na posiadane wykształcenie, w tym również stopień, czy tytuł profesorski z zakresu nawet prawa konstytucyjnego.

Niedouczeni politycy prawnicy opowiadają jakieś propagandowo chyba przygotowane pod publiczkę konstrukcje o koniecznej szybkości działania sądów w obu instancjach, co ma ich zdaniem spowodować nieuchronność odpowiedzialności za łamanie prawa.

Problem w tym, że nikt nie wyjaśnia, czym jest właściwie to naruszenie prawa, a czym nie jest i jak to ustalać? Czy twierdzenie o istnieniu neo sędziów będzie takim złamaniem prawa, a jeśli tak, to z czego ma ono jednoznacznie wynikać skoro nie ma wiążącej wykładni prawa?

Czy znowu z rozstrzygnięć swoich sędziów, bo jeśli tak, to kolejny raz wrócimy do stanu upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości. To są pytania, na które nie ma udzielanych publicznie odpowiedzi, gdyż one stanowią medialne tabu dla bezkarnej władzy.

Może w negatywnym podejściu do upowszechniania znajomości Konstytucji RP chodzi o to, aby nie doszło do świadomości suwerena, że on stoi ponad ustawą zasadniczą, sprawując władzę zwierzchnią – czyli jak w „Faraonie” lud ma nie wiedzieć o zaćmieniu Słońca…

Może idzie o to, aby naród nie wpadł na pomysł urzeczywistnienia własnej władzy i swą mocą nie pouchylał immunitety chroniące łajdaków przed odpowiedzialnością za bezczelne łamanie prawa, a następnie sam nie spowodował przywrócenia wiążącej wykładni ustaw?

W tym stanie rzeczy zabawa ze swoimi sędziami, w tym w Sądzie Najwyższym czy w Trybunale Konstytucyjnym byłaby bezcelowa, gdyż wkurzony suweren mógłby im to wszystko legalnie powywracać – ale warunek, trzeba o tej możliwości wiedzieć!

Tadeusz Michał Nycz

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *