Motto: olimpiada, olimpiada i po olimpiadzie…
Nasi olimpijczycy jechali do Włoch z przysłowiową duszą na ramieniu, bo trudno było realnie oczekiwać medalów. Może z wyjątkiem trenera skoczków narciarskich, który wbrew wszelkim dotychczasowym przeciwnościom twierdził, że medal przywiezie.