HOŁD MĘŻOWI STANU…!

HOŁD MĘŻOWI STANU…!

Motto: o aferze pieniężnej…

Mamy jednego męża stanu,
Stąd wokół tyle tarabanu.
Zawiść i zazdrość w pierwszym rzędzie,
Choć nie zasiada na urzędzie.

Wierzyć nie chcieli naznaczeni…
Że ich wyborczo w mig wymieni…
Do tego jeszcze człowiek skromny,
Więc go szanuje też bezdomny.

Nie afiszuje się nadmiernie,
Służąc idei swojej wiernie.
Umysł niezwykły, sprawny stale,
Nie poprzestaje na banale.

Rozmawia prostym wręcz językiem,
Dlatego cieszy się wynikiem
Poparcia stale wzrastającym
Oraz publicznie jasno brzmiącym…

Choć dorabiano często łatki,
Wprost ordynarne tworząc gadki,
Próżna skuteczność – w niewypale–
Toteż bryluje nadal stale!

Żadne przepisy mu niestraszne,
Ani persony jakieś ważne.
Sam ma doktorat z dziedzin prawa,
Toteż nietrudna jest rozprawa

Z łajdakiem, który gra cwaniaka,
Licząc, że pierwsza, lepsza draka,
Zniży poparcie dla odnowy,
Bo, nie przychodzi mu do głowy

Moc suwerena w czas wyboru.
I, przynależność do koloru,
Oszustów, kłamców przez dekady,
Czego zataić nie da rady.

Z racji wierności aksjologii,
Jest łatwym celem bujdo logii.
Najbardziej boli świat elity,
Że się poczuwa, jak w pysk bity.

Bo, nie podskoczy wyżej granic…
Interesiki miałby za nic.
Ludzie kultury są w amoku.
Nie dotrzymują także kroku.

Stać ich czasami na potwarze,
Co lekceważyć zwyczaj każe,
Kiedy Prezydent Ameryki,
Śle mu pochwały za wyniki…

Szaraczki mogą szemrzeć wiecznie,
W efekcie nędznie, nieskutecznie.
Problem jedyny jest w tym stanie –
Przydałoby się sklonowanie!

Tadeusz Miłowit Lubrza