EPOPEJA PRAWNICZA w XII księgach prozą

PROLOG

Enigmatyczny tytuł może być mylący, gdyż na temat stosowania prawa istnieją opasłe tomy książek i zapisy medialne komentujące ułomności przepisów. Epopeja nie zmierza jednak do ukazywania kolejnych przejawów niepraworządności, ale stara się zaradzić złu, odpowiadając na pytanie, jak zmienić polski system prawa, aby odzwierciedlał model państwa prawa i rzeczywistą sprawiedliwość w demokratycznym kraju?

Jeżeli posługuję się przykładami kardynalnych naruszeń prawa, zasadniczo względem większych grup społecznych, to tylko po to, aby uzmysłowić Czytelnikowi niezbędną potrzebę uzdrowienia polskiego systemu prawnego.

O tej naprawie słyszymy, na co dzień bardzo wiele. Kłopot w tym, że każdy obywatel pragnie, aby przepisy były sprawiedliwiej stosowane, ale nikt, w tym gąszczu powtarzających się naruszeń nawet czytelnej litery prawa nie wskazuje, w jaki sposób system organizujący życie społeczne rozpocząć uzdrawiać?

Odpowiedź jest prosta, ale jak się pochylić nad szczegółami z psychologiczno-socjologicznego punktu widzenia, okazuje się skomplikowana. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że pomimo formalnego akceptowania przez każdego obywatela zasad dekalogu, w praktyce różnie z tym bywa. Nie chodzi jednak o to, że jesteśmy grzeszni, jakby powiedział katolik, czy też podatni na błędy, wedle ateisty.

Mam na myśli raczej to, co głęboko tkwi w sumieniu, stanowiąc opokę naszego bieżącego postępowania. Ten model działań jest kulturowo zakorzeniony, a wynosimy go wprost z domu rodzinnego. Przynajmniej tak niegdyś zdecydowanie było.

Przy współczesnym zabieganiu, kiedy rodzice prawie nie realizują zadań wychowawczych względem młodego pokolenia, często źródło modelowe zachowań pozostaje poza domem rodzinnym. Nawet w takim przypadku latorośl obserwuje zachowanie rodziców i z niego wyciąga jakieś wnioski pozytywne, albo negatywne.

Chcę przez to powiedzieć, że każdy dorosły człowiek niesie przez życie bagaż doświadczeń domu rodzinnego. Osoby wychowane w duchu przestrzegania prawa i norm obyczajowych, będą w dorosłym życiu zasadniczo podobnie postępować.

Wychowani w rodzinie tolerującej kanciarstwo, oszustwo, czy złodziejstwo, też w jakimś stopniu będą obarczeni tymi zachowaniami. Spojrzenie na rzeczywistość i udzielenie odpowiedzi na pytanie, czego byś chciał dorosły obywatelu nie jest wcale takie proste, ani jednoznaczne, podobnie zresztą jak stanowiona litera prawa.

Żyjemy w społeczeństwie, którego stosunki regulują przepisy prawa i dlatego powinniśmy umieć wyjaśnić, czego chcemy w sferze jego funkcjonowania? Odpowiedź będzie równie niejednoznaczna tak, jak każdy z nas jest rodzinnie nasączony innym modelem postępowania.

W dyskusji publicznej, zasadniczo nikt wprost nie zaneguje zasad dekalogu, ale ten, kto jest wychowany w rodzinie nazwijmy to ogólnie kombinatorów, nie będzie potrzebował jednoznacznego prawa, bo w tych warunkach działałby przeciwko swojemu krętackiemu usposobieniu.

Zakładając jednak, że większościowo stanowimy społeczeństwo porządne, którego ideały wywodzą się z ukształtowanych dawno zasad moralnych, warto odpowiedzieć na pytanie – czego byś chciał dorosły Polaku w dziedzinie prawa i o tym właśnie jest niniejsze opracowanie.

Pisząc te słowa, nie aspiruję do sfer naukowo-badawczych, ale staram się prostym, beletrystycznym językiem wytłumaczyć model prawny, w którym funkcjonujemy, jego ułomności oraz pokazać drogę naprawczą, która w świetle Konstytucji RP jest prosta, choć w literaturze prawniczej nikt dotychczas nie podjął tego tematu.

Dodatkowym bodźcem do napisania Epopei było sprawozdanie Rzecznika Praw Obywatelskich za lata 2015-2020 wysłuchane przez mnie w drodze transmisji z posiedzenia Senatu w dniu 13 sierpnia 2020 r.

Jako prawnik z wykształcenia byłem zdziwiony formułowanymi zwrotami o rażącym naruszaniu Konstytucji RP i niepraworządnych działaniach władzy w sferze wolności obywatelskich, co w zestawieniu z pokazywanymi w telewizji w tym samym dniu wydarzeniami na Białorusi zabrzmiało wręcz komicznie.

RPO zamiast stać na straży przestrzegania prawa ubrał się w polityczną awanturę pod egidą opozycji, zatracając realizm zdarzeń. Gdyby słowa o niepraworządności wolnościowej miały odzwierciedlenie w rzeczywistości, to wielu publicznych przeciwników obecnej władzy siedziałoby dawno w odosobnieniu…

Epopeję prawniczą, czyli analizę przyczyn wadliwego funkcjonowania prawa powinien przeprowadzić i przedstawić publicznie Rzecznik Praw Obywatelskich. Niestety Rzecznika widać na to nie stać, czy też pozbawiony był wysłuchania na uniwersytecie wykładu o legalnej wykładni ustaw?

Niewykładanie tych zagadnień potwierdził mi w rozmowie konsultacyjnej w 2013 r. konstytucjonalista z UJ prof. dr hab. Paweł Sarnecki. Ja, studiując wcześniej, wysłuchałem wykładów na ten temat z ust prof. dr hab. Kazimierza Opałka i prof. dr hab. Witolda Zakrzewskiego.

RPO kieruje się politycznymi aspektami stosowania prawa, co przeciętnego obywatela mniej interesuje. Nie zajmuje się natomiast, o czym piszę dalej, konkretnymi naruszeniami prawa w zakresie lekceważenia konstytucyjnej zasady zachowania praw słusznie nabytych, co ma wymierne znaczenie praktyczne dla szerokich rzesz społecznych.

Co gorsza, zapomina, że jeden z jego wielkich poprzedników prof. dr hab. Andrzej Zoll był i jest gorącym zwolennikiem funkcjonowania legalnej wykładni ustaw, co opisuje między innymi w wywiadzie książkowym z 2013 r. pt. „Państwo prawa jeszcze w budowie”.

Skoro Rzecznik Praw Obywatelskich nie potrafi dokonać analizy błędów systemowych polskiego prawa, to ktoś musi go wyręczyć i dlatego powstała niniejsza Epopeja, aby przy użyciu potocznych sformułowań dotrzeć do świadomości jak najszerszych kręgów społeczeństwa.

Tadeusz Michał Nycz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *