ZAZDROŚĆ III

Kolejny rodzaj zazdrości ma często niespersonalizowany wygląd, bo sprowadza się do ogólnego wzdychania przez człowieka do lepszego bytu, w warunkach, gdy te pozytywy widzimy medialnie, czy bezpośrednio u innych.

Dążenie do dobrobytu samo w sobie nie jest niczym złym. Chodzi jednak o to, aby temu uczuciu towarzyszyły plany i przedsięwzięcia prowadzące do poprawy własnej stopy życiowej, a nie zawistne marzenia.

Z doświadczenia wiemy, że cel osiągnięty solidną pracą przynosi sporo satysfakcji i radości. Ten sam efekt w postaci przysłowiowej gwiazdki z nieba wcale tak samo nie cieszy. Mierzym, więc zamiary na siły a nie odwrotnie, bo tylko ta pierwsza postawa jest w stanie rzeczywiście zadowolić.

Niespersonalizowane uczucie zazdrości poziomu życia ma charakter płytkiego mechanizmu w gruncie rzeczy obrazującego nieumiejętność jednostki do stawiania sobie realnych celów do osiągniecia i tym samym wytwarzania korzystnego zadowolenia z samego siebie.

Płytkość uczucia polega na tym, że zazdrość balansuje tylko w naszych myślach bez racjonalnego rozważenia sytuacji, w jakiej znajdują się osoby, które podejrzewamy o znacznie wyższy dobrobyt.

Pojęcie szczęścia i samozadowolenia ma charakter indywidualny i dlatego, to, co dla jednej osoby jest dobre i przynosi jej pozytywne uczucia, wcale nie musi być korzystne dla innej osoby.

Wyobraźmy sobie, że nagle stajemy się ludźmi bardzo bogatymi w wyniku wygranej na loterii lub otrzymania nieoczekiwanego spadku. Taka sytuacja powoduje dla nas całkiem nową rolę społeczną, co do której nie wiadomo, czy jest osobniczo odpowiednią.

Otrzymujemy, bowiem w spadku np. fabrykę przynoszącą określone nawet bajońskie korzyści i stajemy w roli właściciela, który musi zadbać o poprawny poziom eksploatacyjny, aby w efekcie błędnego zarządzania nie doprowadzić do upadku zakładu i ruiny.

Pytanie, czy ta rola zarządzającego jest dla nas odpowiednia? Ktoś powie – wynajmę sobie osobę sprawną do zarzadzania i zapłacę. Oczywiście dobre rozwiązanie, tyle, że w doborze takiej osoby tkwi poważne ryzyko niepewności, czy trafię na dobrego i uczciwego fachowca?

W rezultacie, aby się nie dać pogrążyć muszę w pewnym zakresie poznać działalność gospodarczą, bo inaczej będę łatwym celem dla oszusta, albo nawet dla początkującego uczciwego biznesmena, który w efekcie swoich obserwacji poczyta mnie za kompletnego laika i łatwo oszuka w myśl przysłowia, że okazja czyni złodzieja.

Czy będę potrafił w dostatecznym stopniu zapoznać się z trudną sztuką zarzadzania, oto jest pytanie? Nie jest ono wcale pozbawione praktycznego sensu, gdyż są osoby, które nadają się wyłącznie do pracy stabilnej np. urzędniczej, a nie potrafią się znaleźć w pracy obarczonej ryzykiem gospodarczym.

Takie persony nie podejmują owego zatrudnienia, nawet zapewniani o niemal stu procentowej pewności, co do tego, że efektem pracy na własny rachunek byłyby dochody wielokrotnie większe niż z urzędniczego, stałego nieobarczonego ryzykiem etatu.

Drugi rodzaj zazdrości związany z powodzeniem innej osoby, polega na tym, że nie możemy przeboleć, iż przysłowiowy Kowalski wygrał miliony na loterii, czy w totka, a nam się to nie przytrafiło.

Myśląc w ten prosty sposób nie dostrzegamy wszystkich aspektów związanych ze zmianą stanu posiadania. Przypuśćmy, że żyje nam się średnio dobrze, posiadamy rodzinę, przyjaciół, dobrą satysfakcjonująca pracę i nagle wygrywamy fortunę.

Patrząc bezkrytycznie na takie zdarzenie zawsze wydaje ono nam się szczęściem, ale nie zawsze jest. Przede wszystkim nie zdajemy sobie sprawy z tego, że będąc osobą bogatą z założenia zmieniamy istotę swojej egzystencji i relacje z innymi.

Nasz kolega, przyjaciel, już w takich warunkach może nim przestać być. Nasza rodzina bliższa czy dalsza, jeżeli nie podzielimy się naszymi zasobami pieniądza, możliwe, że także się obrazi.

W przypadku, gdy się podzielimy, nasz partner może mieć o to pretensje, słowem cały czar przyjemności z bycia bogatym pryśnie. Jeżeli wygraną przekażemy na cele charytatywne, partner też może mieć pretensje, a kolega, jeśli się dowie, będzie nas miał za frajera.

Pożądanie, więc gwiazdki z nieba i uznawanie jej za nadzwyczajne szczęście wynika z nierozważnego rozbudzania uczucia zazdrości, które ma charakter chwilowy, niepoprzedzony rozmysłem i dlatego trzeba je ocenić negatywnie.

Opisywane uczucie zazdrości będzie miało pozytywny wydźwięk wówczas, gdy zdopinguje nas do przedsięwzięcia działalności, która jest zgodna z osobniczymi możliwościami, czyli leży w granicach indywidualnych już posiadanych lub możliwych do zdobycia umiejętności.

Taki efekt tego uczucia może przynieść korzystne rezultaty finalne w postaci zadowolenia z siebie będącego rodzajem zaznania szczęścia, jako przeciwstawnego uczuciu zazdrości.

Karabeusz