REASUMPCJA…

Motto: klops, czyli przyszła kryska na Matyska…

Okresy okołoświąteczne sprzyjają rozważaniom analizującym rzeczywistość, dlatego trudno od nich się powstrzymać. Media oprócz krzykliwych, okazjonalnych zjawisk starają się wciskać nonsensy, na które przeciętny odbiorca nie zwraca już uwagi.

Może jesteśmy przyzwyczajeni do coraz częściej spotykanych absurdów i przestaliśmy w ogóle reagować na nienormalność? Sensacja realizuje wówczas nazewnicze skutki, jeżeli ma charakter incydentalny, wyjątkowy, a przy nawale zatraca się to pojęcie.

Ostatnim hitem umysłowego ograniczenia było bezczelne pomawianie Prezydenta RP o napaść na dziennikarza, któremu tenże zwrócił grzecznie uwagę, aby się sensownie ogarnął i zrozumiał sens wypowiadanych słów przez głowę państwa.

Ten kulturalny język prezydencki spotkał się z oburzającą krytyką napaści na dziennikarza usiłującą podkreślić jakiś pejoratywny trend lingwistyczny. Pewnym mediom, jak widać, brakuje już tematów uzasadniających atakowanie Prezydenta RP.

Wymyślają hecne historie w tak zakamuflowany sposób, aby zasadniczo odciąć się od sedna wypowiedzi atakowanego, a skoncentrować najcelniej na samej ostrej krytyce, podbijając bębenek do granic wytrzymałości…

W obliczu trwałych słupków poparcia Prezydenta RP, wychodzą z własnych posad, tworząc najprzeróżniejsze fikołki, sądząc, że w ten sposób uda im się zniechęcić do poczynań głowy państwa choćby niektórych odbiorców.

Wychodzi jednak na to, że naród jeszcze do końca totalnie nie zgłupiał, aby pozwolić na bezczelne, systematyczne wmawianie sobie niestworzonych banialuk, charakterystycznych dla wypowiedzi w pewnym zamkniętym zakładzie opieki zdrowotnej…!

W sukurs tej humorystycznej zagrywce spójnościowo przychodzą inni, dla podkreślenia wagi problemu. Ostatnio na temat języka politycznego wypowiadali się dwaj marszałkowie jeden z głębokiej lewicy, a drugi z racji funkcji senioralnej.

Żaden z nich nie nawiązał wprost do wypowiedzi Prezydenta RP, bo najwyraźniej byłoby im może z racji wieku głupio tak wystawiać się na pośmiewisko, ale końcowy dziennikarski komentarz za nich to załatwił.

Zdaniem podsumowującego dyskusję o języku politycznym wszystko skupiło się na osobie Jarosława Kaczyńskiego, który miał swoimi niewybrednymi sformułowaniami podzielić społeczeństwo na aniołków i diabelskie nasienie siejące tylko ferment.

No cóż, ci kreujący się na aniołów, mają ogromne szczęście, że Jarosław Kaczyński nie ma charakteru marszałka Józefa Piłsudskiego, bo wówczas nie wygrzebaliby się spod potoku autentycznych inwektyw.

Wszystko to twardo bazuje na sklerotycznym charakterze pamięci rodaków i chyba coś w tym jest, bo jak pokazują wszechstronne dane statystyczne społeczeństwo systematycznie, bardzo mocno nam się starzeje…

Okres Świąt Wielkanocnych nie jest najlepszym przedziałem czasowym dla szerzenia omawianych bzdur, gdyż sprzyja refleksji życiowej, a wraz z tym wyostrza osobnicze poglądy na prawdę i kłamstwo.

Na szczęście naród jeszcze dokumentnie nie zgłupiał, dlatego krętackie zabiegi musza spalić na panewce. Rząd ma do tego większy problem, który świątecznie może zająć umysły mas, czyli platformową aferę super pedofilską…

Zdają sobie sprawę z potężnego zagrożenia dla słupków poparcia i dlatego robią bokami wszystko, co się da, aby przykryć ten temat, choć sedno zagadnienia jest niemożliwe do zamiecenia pod dywan.

Problem coraz bardziej narasta społecznie, o czym świadczy grubo ponad 100 milionowe zainteresowanie medialne tym tematem przede wszystkim w mediach internetowych, które dzisiaj odgrywają kluczową rolę.

Ustawka w postaci ustawy o obniżce cen paliwa niczego nie przyniosła. Prezydent RP nie dał się wpuścić w zwłokę w jej podpisaniu mimo podróży do Ameryki, a sam akt prawny per saldo nie obniży, ale podwyższy te ceny.

Wynika to z powodu trzy tygodniowej zwłoki w rozwiązaniu problemu, ale przede wszystkim ze względu na brak gospodarności w spółce ORLEN. Porównywalnie, jak zapewniał b. prezes, dzisiaj cena etyliny 95 mogła zejść nawet poniżej 5 zł, tylko trzeba umieć zarządzać!

Zadowolony może być tylko Minister Finansów, bo jak wyliczyli ekonomiści tym sposobem wyciągnie podobno z kieszeni obywateli około 3 mld zł! Usłużni dziennikarze zachowują się w tej sprawie jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany.

Przykładowo, jeden z nich chyba w Polsacie uciął arbitralnie dyskusję o pedofilii, nie chcąc psychicznie dołować widzów w późnych godzinach nocnych, czym pobudził temperaturę dociekliwości sedna sprawy.

Władza ma problem. Zbagatelizowanie tematu nie działa. Kreowanie się na przeciwników pedofilii, wywołuje śmiech. UE nie pomoże w obawie o polityczny wizerunek. Kompletny klops. Teraz zobaczymy jak sobie poradzi kreowany na geniusza z gorącym kartoflem…?

Karabeusz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *