Motto: od śmiechu i humoru do realnej naprawy…
Farsa wysokiego gatunku otacza nas powszechnie. Poważne sprawy dnia codziennego przekształciły się w kabareciarskie przedstawienia. Odbiorca zdążył się chyba przyzwyczaić, ponieważ nie reaguje. Ten brak wynika z nieumiejętności rozróżniania panującej aury.
Jakieś niedobitki starszego pokolenia jeszcze może pamiętają, że po śmiech zwykły szło się do kina na komedię, a po ten kwalifikowany, wyższej rangi, trzeba było iść do kabaretu. Delikatne różnice inteligencji.
O ile w kinie radość wywoływały szybko dostrzegane obrazy odstępstwa od typowych zachowań, jeszcze trafiające do każdego widza, o tyle w kabarecie, aby się ubawić trzeba było intelektualnie, czynnie uczestniczyć w jego przebiegu.
Ówczesny kabaret to miejsce dla ludzi o rozbudowanej inteligencji. Przyszły przekształcenia obyczajowe. Kabaret spowszedniał i zamienił się w dotychczasowe kino. Arenami śmiechu stały się salony parlamentarne, w tym centra dyskusyjne i decyzyjne.
Za wszelką cenę starają się im dotrzymać kroku wszystkie redakcje medialne. Internet przerodził się w populistyczny chamski obyczaj obsmarowywania inwektywami wszystkiego i wszystkich. Trwa publiczna konkurencja w natężeniu bezczelności i obelg.
Medialnie zarysowują się redakcje usiłujące w inteligentny sposób nawiązać do absurdów i wycisnąć z nich co tylko się da dla celów logicznego bajerancko tłumaczenia opcji politycznej finansującej daną rozgłośnię.
Typowy, klasyczny sens działalności dziennikarskiej ze wszystkich stron politycznych doczekał się totalnego kataklizmu. Redaktorzy zadają głupie pytania, a zapytani albo fantazjują tylko we własnym wyobrażeniowym świecie, albo przy grubszych aferach milczą.
Symptom: gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu upowszechnił się bardzo obszernie w związku z aferą pedofilską zwłaszcza w Kłodzku, ale nie tylko. Czerwono białe serduszko to jedyna odpowiedź albo zarzut obrzydliwości, bo jak można o tym dyskutować?
Absurd z rzeczy zasadniczej przenosi się na obrzydliwość, która niejednej osobie zwichrowała psychikę w warunkach szczegółowego zobrazowania dokonywanych bestialsko okrucieństw na istotach niepełnoletnich.
W trosce o dobro i przeciwdziałanie poważnym stresom obywateli pomija się milczeniem tę zgniliznę moralną, co przypomina trochę podejście do okropności Kościoła Katolickiego. Powszechne mordy inkwizycyjne, a dla wiernych aniołki na sklepieniach kościołów.
Klasyczny kabaret tymczasem zaginął wraz z naturalnym wymarciem ludzi inteligentnych. Nie ma popytu na takie widowiska jak „Dudek”, czy „Pod Egidą”. Ludzie nawet przestali się oburzać pedofilią we własnym obozie politycznym.
Bieżąca rzeczywistość zmieniła się w cyrkową farsę, która jeszcze w jakimś stopniu może zadziwiać najmłodsze dzieci dopiero real poznające. Niestety na skutek współczesnej edukacji zobojętnienie następuje niezwykle szybko.
Zapracowany człowiek nie ma czasu na analizy kabareciarskie. Sytuacja się zmieni, gdyż spore grona zatrudnionych zostaną wyparte przez sztuczną inteligencję. Bezrobotni, choćby z nudów będą musieli coś robić i dlatego być może dojdzie do ery poznawczej realu?
W najgorszej sytuacji są grona jeszcze dobrze wykształcone, które przez całe życie funkcjonowały według reguł rozróżniania dobra od zła. Tę umiejętność mają tak precyzyjnie wpojoną, że nie mogą się bez niej obyć.
Praktyka pokazuje zanik mechanizmu, ale oni wierni swoim ideałom nie ustają w jego powszechnym stosowaniu i dlatego natrafiają w przenośni na ścianę… Rzecz w tym, że często taka jednostka nie potrafi spotkać pokrewnej duszy.
Świat jest brutalny, a działanie w myśl reguły pecunia non olet może łatwo zwichrować nawet zasłużone persony. Gangrena postępuje i nie wiadomo, gdzie normalność – przed wejściem do zakładu psychiatrycznego, czy po przekroczeniu bramy…?
Pytanie sensowne, ponieważ porozumienie między ludźmi może zachodzić wówczas, gdy posługujemy się tymi samymi regułami. Nie da się grać w szachy zasadami warcabowymi. To jeszcze nic, współczesne władze grają w klipy lub w durnia udając strategię brydżową!
Dzisiaj średnio wykształcony z dyplomem wyższej uczelni nie jest w stanie rozszyfrować tej gry z prozaicznego powodu otrzymania dyplomu całkowicie dla pozoru, ponieważ istotna dla życia nauka poszła całkiem w las…
W edukacji zamiast stopni, ocen rozwinięcia intelektualnego obowiązują punkty testowe. To tak, jak kiedyś sortowano ludzi pod kątem pracy społecznej. Po zdobyciu X punktów można było dostać rolkę, dwie, a nawet niekiedy trzy papieru toaletowego…
Współcześni może sądzą, że to nierealny absurd, bo im się zupełnie nie mieści w strukturze obecnego świata, ale tak było naprawdę. Jeszcze gdzieś w zabytkowej bibliotece papierowej pewnie można znaleźć ślady tych zdarzeń…?
Trzeba jednak się pospieszyć, bo jak te wszystkie zbiory zamienią na elektronikę, to jeden psikus zaniku prądu może cały historyczny dorobek bezpowrotnie usunąć. Co pozostanie wówczas, trudno jednoznacznie przewidzieć, ale nauka od podstaw prawdopodobna.
Kiedy zniknie zasilanie, a wraz z nim całe pokłady kultury świata, pozostanie tylko jak milion lat przed nasza erą, budować od podstaw język porozumiewawczy. Może nie damy się zmieszać kulturowo i powstanie jeden uniwersalny język światowy, zawsze jakiś plus.
Przybliży to całą populację do siebie, bo jak wiemy każde tłumaczenie idiomów niesie za sobą niebezpieczeństwo błędów i nieporozumień, będące podstawą kłótni, bójek, rozbojów i wreszcie wojen. Może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło?
Czeka nas efekt znanej z dzieciństwa zabawki pod nazwą: „jojo” w rytmie której funkcjonujemy, nie zdając sobie nawet z tego w ogóle sprawy, ale o tym może opowiem innym razem…
Karabeusz