Motto: nie tylko polska, ale światowa…
Narodowa przypadłość pod tym tytułem jest niebezpieczna, ale rodacy tym zdają się nie przejmować. Prawdopodobnie tak mocno są pochłonięcie problemami życia bieżącego, że na szerszą perspektywę już czasu nie starcza.
Znajomy psychiatra twierdzi, że to może dobrze, gdyż pozbawieni są psychicznego przeżywania stanów dotykających, tych szerzej myślących… Coś w tym chyba jest, bo jak trzewo spojrzeć na rodzimych polityków, to można nabawić się potężnego bólu głowy.
Jak próbować zrozumieć współczesne krajowe partie polityczne to zasadniczo nie wiadomo w ogóle przy pomocy jakiego kodu to uczynić, gdyż w tej sferze, absolutnie prawie nic nie układa się w sensowną całość.
Prawica, choć ma klarowne kierunki zamierzeń, nie potrafi wybić się ponad przeciętność i tupnąć nogą sposobem realizacyjnym. Właściwie oni się tak samo boją działań naprawczych, jak siły reformatorskie I Rzeczypospolitej.
Demokracja pobrzmiewa, jak ówczesna demokracja szlachecka, którą należało w odpowiednim momencie zreformować, lecz odważnych przeciwników liberum veto nie można było znaleźć nawet na lekarstwo.
W przekroju historii jeden Józef Piłsudski zrozumiał, że jak państwo upada, to trzeba je wzmocnić silniejszą władzą po zamachu majowym 1926 r. Minie niebawem 100 lat od tego momentu, a my nadal nie potrafimy z historii wyciągnąć właściwych wniosków.
Do demokracji w jej czystej definicyjnej formule przechodzi się etapami. Nie da się tego zrobić tak za pstryknięciem palcem i pogrzebaniem formacji socjalistyczno-komunistycznej, bo to się w praktyce nie sprawdzi.
Ci, którzy do tego dążyli osiągnęli farsę demokratyczną i dali sobie narzucić jeszcze unijną jej karykaturę! Po odrodzeniu Polski w 1918 r. też się tego nie udało zrobić, tyle, że elity polityczne zrozumiały to po 8 latach, a dziś minęło 36 z okładem i nic!
Czy to oznacza, że jesteśmy blisko 5 razy głupsi od naszych XX wiecznych przodków? Myślę, że nie, gdyż przy tych matematycznych wyliczeniach trzeba uwzględnić doping, jaki nasi dziadowie mieli po 123 latach niewoli.
Nam przypadło potem tylko 45 lat i do tego mocno zróżnicowanych… W przypadku prawicy, która powinna najlepiej rozumieć ten problem kwestia etapów wprowadzania demokracji nie jest w ogóle brana pod uwagę.
Im się może wydaje, że sama medialna świadomość ustroju demokratycznego wystarcza? Racjonalnie patrząc na państwo, robimy trzy kroki rozwojowe, po czym drepczemy dwoma w tył i tak w kółko.
Oczywiście jakiś postęp występuje, gdyż czysta praca ludzka, zwłaszcza biznesowa nie idzie na marne, ale to niewiele, znając i doceniając indywidualną zaradność gospodarczą sporej grupy rodaków.
A kiedy mocarz wyciąga do nas dłoń do współpracy militarno-biznesowej, głupcy polityczni ją odrzucają, lgnąc jak pachołki do zachodniego sąsiada, który tylko czeka na biznes paliwowy ze wschodnim naszym sąsiadem…
Śmieją się z nas do rozpuku z zamiaru przyjęcia pożyczki SAFE, która uwiąże Polskę na dekady jak psa na łańcuchu, a sami umywają ręce w sprawie reparacji wojennych, dając nam z litości te wspaniałe pieniądze na zakupy militarne u siebie!
Co robi w tych warunkach najbardziej skrajna prawica, otóż oni odżegnują się od wszystkich militarnych zakupów, kreując pogląd samowystarczalności państwa w globalistycznym powszechnie świecie!
Marzyciele usiłujący nas uzbroić własnym przemysłem, co jest słusznym perspektywicznie zamierzeniem wielodekadowym, tyle, że bezpieczeństwo państwa wymaga posiadania odpowiedniej broni tu i teraz.
Gdyby takie tempo myślenia mieli nasi wstępni w XX wieku, Polska nie miałaby szans odrodzenia. Pomijam już aspekt politycznej zdrady narodu, gdyż na temat aksjomatycznego pojęcia nie ma co dyskutować…
Pozostaje osamotniony PiS, który na własne życzenie stracił władzę trzy lata temu, nie potrafiąc oprzeć się idiotycznym demokratycznym wymysłom unijnym i zaprzepaścił dogłębną reformę wymiaru sprawiedliwości proponowaną przez Zbigniewa Ziobrę.
Skutki błędu będą nam towarzyszyć jeszcze bardzo długo, chyba, że europejska prawica scementuje się, wyrzuci na śmietnik historii dzisiejszych lewaków wraz z ich wszystkimi debilnymi pomysłami i przywróci stan przestrzegania traktatów wspólnotowych.
Na razie prawicowcy są w fazie obrony zajmowanych pozycji i czy to się uda zobaczymy niebawem na Węgrzech. Czas wzmocnienia władzy prawicowej nadchodzi bardzo wolno. Nie ma bohaterskich rewolucjonistów.
Totalny mętlik medialny nie sprzyja krokom naprawczym, a ta władza nabiera priorytetu w czas wyborów, będąc finansowaną przez trzymających w rękach kasę świata, niezainteresowanych porządkiem prawnym i kto odważny zawalczy z paranoją…?
Karabeusz