Motto: czas otworzyć oczy na prawdę…
Żyjemy od dłuższego czasu w zupełnie nowych kulturowo internetowych warunkach, toteż biadania na treści przekazu z zamiarem jej ustawowego kontrolowania jest przysłowiowym zawracaniem Wisły kijem..
Z góry wiadomo, że te zamiary zmierzają do skutków o charakterze politycznym, a z samą naprawą kultury, czy wychowania się nie łączą. Od zarania istnienia nowej technologii pozwoliliśmy bez kontroli korzystać z niej młodzieży, to teraz nie dziwmy się skutkom.
To, co niegdyś było ewenementem skandalu opisywanego, czy słuchanego w prasie, radiu lub telewizji, dzisiaj rozlewa się powszechnie wśród młodzieży, stąd nie ma się co dziwić, że jest podatna na wszelkie manipulacje.
Można powiedzieć, że Europa przespała swoje pięć minut… Niegdyś takie jak dzisiaj w polskich w szkołach tragiczne wydarzenia zdarzały się w Ameryce, o czym zdumieni dowiadywaliśmy się ze strzępków dochodzących do nas informacji.
Kiedy internet rozlał się po całym świecie i nie było żadnych prób ograniczających jego dostęp dla młodzieży, lecz wręcz przeciwnie, młodym pozostawiono wolną rękę w zakresie korzystania z tego medium, to musiało przynieść negatywne konsekwencje.
Skutek mógł być tylko jeden, a mianowicie wynaturzenie szeregu jednostek, które jako niedojrzałe emocjonalnie, kuszone oglądanymi udziwnionymi eksperymentami, zaczynały życie traktować jak zabawę klockami lego…
Ten efekt nie jest przecież wcale trudny do przewidzenia, a mimo tego nie zrobiono nic, aby mu przeciwdziałać. Do tego, w czasie wojny hybrydowej, wykorzystywanie takich zwichrowanych jednostek jest przedsięwzięciem bardzo prostym i skutecznie działającym.
Jeszcze trochę jak na ulicach europejskich będziemy oglądać amerykański „dziki zachód”, gdyż efekt powszechnego strachu zmusi społeczeństwo do zaopatrzenia się w broń palną i choć będzie to rozwiązanie wariackie, prawdopodobnie od niego nie uciekniemy.
Zmieniająca się kultura i szokujące zachowania społeczne, które młode pokolenie ogląda oraz analizuje na bieżąco doprowadzają do rażących zbrodni, w umysłach młodych odkładające się jako ciąg dalszy zabawy.
Zaniedbania w tym zakresie pokazujące kompletne idiotyzmy w świecie dorosłych muszą przecież oddziaływać odpowiednio na młodzież, która na ich podstawie wyrabia sobie wariacką opinię o współczesnej rzeczywistości.
Młode pokolenie wchodzące dopiero pomału w świat dorosłych ma ten przymiot, że reaguje w sposób normalny a przynajmniej usiłuje to czynić, jeżeli widzi totalne zakłamania i oszustwa postrzegane na pierwszy rzut oka, to one muszą oddziaływać.
Dochodzi do sprzężenia zwrotnego polegającego na tym, że młodzież widzi realny zły świat takim, jakim on jest, a z drugiej strony ma wtłaczane do głowy zasady, które z tą rzeczywistością pozostają w oczywistej kolizji.
To zderzenie musi wywoływać u młodych ostry konflikt wewnętrzny, niekiedy przeradzający się w bunt, do czegoś, co jest ewidentną postacią fałszu. Niejeden człowiek w takim stanie psychicznym będzie skłonny poddać się podszeptom zrobienia czegoś złego.
Kształcimy psychologów, psychiatrów, ale to jest kropla w morzu potrzeb, ponieważ nie wychowujemy kulturo twórców, czyli tych, którzy w zwariowanym świecie pokazywaliby poprawne wzorce zachowań.
Zamiast tego mamy zdziczały świat medialny, kręcący się wyłącznie dookoła kasy, niepokazujący żadnych wartości mogących poprawnie trafić do młodego pokolenia i dziwimy się jego wykorzystywaniem w wojnie hybrydowej!
Czas się obudzić i postawić na właściwe wychowanie nowych pokoleń, a mamy przecież bardzo dobre polskie wzorce przedwojenne, kiedy to rodzime szkolnictwo stało na wysokim poziomie. Inaczej idiotycznymi zakazami pogłębimy tylko istniejący zły stan.
Każdej fazie życia ludzkiego przynależny jest odpowiednio skonstruowany właściwy dla rozwoju model wychowawczy, a tymczasem doszło do całkowitego wymieszania kultur międzypokoleniowych, czyli braku jakiejkolwiek kontroli nad młodymi.
To musiało się źle skończyć, a naprawę trzeba zacząć od siebie. Ci, którzy chcą kształcić młodzież muszą zaświadczyć swoim zachowaniem, że ferowane metody postępowania wywodzą się z ich własnego życia, inaczej młodzież nie uwierzy.
Stoimy w momencie przełomowym, w którym trzeba będzie naprawę zacząć od siebie. Ważna jest odpowiedź na pytanie po co tworzymy jakiekolwiek normy postępowania, skoro następnie pozwalamy w glorii bezprawia na ich interpretacyjne naruszanie?
Dlaczego zlikwidowaliśmy legalną, wiążącą wykładnię prawa zmuszającą wszystkich do postępowania jednolitego w świetle jej rozstrzygnięć i z uporem maniaka bredzimy o jakiejś praworządności?
Młodzi ludzie te wszystkie anomalia widzą i dlatego tak łatwo wywołać u nich odruch buntu, podżegany przez chytrych cwaniaków. To, my dorośli musimy zmienić swoją kulturę zachowań, a dopiero później żądać tego od młodzieży, inaczej żadnej naprawy nie będzie.
Karabeusz